ZWYKŁY CZŁOWIEK czyli świętuję pierwszy miesiąc Ciutwiecej

Hejka!

Dzisiaj miała być ogromna radość z powodu pierwszego miesiąca bloga. Miało być wesoło. Miało być podsumowanie. Tylko, że codzienne pisanie postów (ok, prawie codzienne) sprawia, że nie zawsze jest kolorowo, bo nie zawsze można wszystko ukryć. Pisze do Was zwykły człowiek- a wiecie jak to jest 😉 Gdyby to miał być post o książce lub o filmie- pewnie byłoby łatwiej. A tak? Mam pisać z głębi serca same pozytywne rzeczy, kiedy od środka mi dzisiaj najgorzej? Trochę nie umiem.

Takie sytuacje sprawiają, że staję się chyba bardziej ludzka i bardziej akceptowalna. To nigdy nie był blog o największych żalach świata, ale czasami najzwyczajniej w świecie mam gorszy dzień. Staram się o każdy walczyć, ale dzisiaj się nie udało :p Kiedy oglądam Youtuberów czy czytam blogi jestem świadoma, że są to normalnymi ludźmi, ale coś w głowie podpowiada mi, że muszą być troszkę szczęśliwsi, skoro chcą się dzielić swoim życiem w Internecie.

Zapominam, że sama jestem w Internecie…

Od kilku dni boli mnie szyja i kręgosłup. Nawaliłam sobie do zrobienia wszystkie rzeczy świata i oczywiście spinam się wszystkim, co jak zawsze skutkuje ogromnym bólem. Powinnam leżeć w łóżku, powinnam nic nie robić- a ja jak wiadomo nie stosuję się do tych mądrych rad, które świtają mi w głowie. Próbuję walczyć! 😀 Nawet dzisiaj zrobiłam przepyszne pierogi z jagodami! ♥ Choć patrząc na stan mojego kręgosłupa teraz- nie wiem jak to zrobiłam!

Może jednak w kilku zdaniach podsumuję swój miesiąc.

To była jednak z najlepszych decyzji w moim życiu! Czuję takie niesamowite chęci do działania. Do codziennego wyglądania ładnie. Do inspirowania się pięknymi rzeczami. Do wychodzenia na miasto, tylko po to, żeby mieć inspirację do napisania notki. Oczywiście, jak się później okazuje nie jest to tylko napisanie postu. Wynoszę z tego wszystkiego o wiele więcej. Myślę, że po roku, kiedy już będę po kilku projektach będę mogła Wam wszystko wypisać w punktach! 😀 Jednak już teraz mogę Wam powiedzieć, że gdyby nie blog- na pewno miałabym o wiele więcej czasu, ale moje życie nie byłoby tak piękne!

Nie żyję dla bloga, to blog istnieje, bo po prostu żyję. Jednak sam fakt, że dobrze by było napisać post, który pojawi się o piętnastej, a do tego zrobić jeszcze ładne zdjęcia powoduje, że wstaję wcześniej, mam dłuższy i intensywniejszy dzień. Mam jakiś cel, który niesamowicie napędza mnie do działania!

Przez ten miesiąc dostałam niesamowicie dużo przepięknych wiadomości! Zarówno tutaj jak i na Facebooku i Instagramie. To tak bardzo motywuje! Dziękuję Wam za to bardzo!♥ Cieszę się, że to wszystko przestało działać jedynie w jedną stronę, że zaczynamy współistnieć.

To był dobry miesiąc!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *