Pasztety do boju! RECENZJA

Hejka! 😀

Wróciłam ze swoich dwudniowych wakacji i będę pisać nowe notki i inspirować Was różnymi pomysłami. Dzisiaj Galeria El udostępniła słowa Gerarda Kwiatkowskiego: „Sztuka musi wkroczyć w naszą codzienność, musi otaczać nas przy wykonywaniu obowiązków i tylko wówczas może mieć perspektywę dalszego rozkwitu i sensu”- chciałam się nimi z Wami podzielić, bo mają ogromny sens i przemawiają do mnie każdym słowem tego zdania. To jest właśnie to co chcę Wam tu pokazywać, bo sztuką jest to co nas otacza, nie tylko dzieła zamknięte w ścianach galerii. Gerard mówił to odnośnie elbląskich form przestrzennych, o których na moim blogu już bardzo niedługo 🙂 To tak tylko w gwoli ciekawostki, na rozkręcenie atmosfery, przez wczorajszy mój brak :p

Niesamowicie zszokowały mnie wyniki ostatniego postu na temat książki. Swego czasu wydawało mi się, że są to posty najgorsze, które pojawiają się najczęściej i tylko nudzą (no może pomijając te z ilustracją, bo wtedy było dużo zdjęć i koloru). Nawet z moim rozmów z czytelnikami wyszło, że o książkach to wolą nie czytać- a tu takie zaskoczenie! Nowi czytelnicy, nowi miłośnicy czytania!:) Bardzo się z tego cieszę, ponieważ jest to jedna z ważniejszych czynności w moim życiu. Bez książek nie byłoby tak fajnie. Wiem, że dużą rolę odgrywa w tym wszystkim zmiana bloga i to, że te wszystkie notki (nie ważne na jaki temat) wyglądają lepiej, a co za tym idzie również lepiej się je czyta. Dlatego nie próżnuję. Czytam i notki na pewno będą się pojawiały… tylko muszę kontrolować, żeby moja miłość nie wypłynęła na tego bloga za bardzo. Myślę, że jedna książka tygodniowo to maksimum. Spokojnie 😀

Dzisiaj o nowości wydawniczej Dwóch Sióstr. Zdziwieni? Myśleliście, że wydają jedynie ilustrowane książki dla dzieci lub kilka kulinarnych? To pewnie trochę moja wina, zazwyczaj właśnie tylko tymi się interesowałam… i nadal bym się interesowała, gdyby nie fakt, że przy ostatniej wydawniczej niespodziance dostałam prezent w postaci zakładki z zapowiedzią. Tytuł tak mnie zaintrygował, że postanowiłam przeczytać o co chodzi… i zachęciło mnie jeszcze bardziej! Dopiero w momencie, gdy przyszedł kurier zdziwiłam się, że jest to najprawdziwsza książka z ilustracją jedynie na okładce. Przyjęłam to na klatę i przeczytałam! W tym poście mam Wam zamiar trochę o niej opowiedzieć. To co? Zostajecie ze mną? 😉

„Pasztety do boju!” Clementine Beauvais to francuska książka o trzech dziewczynach, które w szkole wygrały konkurs na paszteta roku. Celem wydarzenia jest ośmieszenie najgrubszych dziewczyn w szkole przez chłopaka imieniem Malo. Trzy laureatki spotykają się i wpadają na genialny pomysł. Każda z nich boryka się z problemami z przeszłości. Jedna chce poznać ojca, druga przeszkodzić w paryskiej imprezie, natomiast trzecia chciałaby wreszcie zobaczyć swoich muzycznych idoli. Okazuje się, że wszystkie trzy marzenia mogą spełnić w jednym miejscu- na Polach Elizejskich w Paryżu. Postanawiają wskoczyć na rowery i wyruszyć w podróż, która ma zmienić ich życie. Wydarzenie okazuje się tak niebanalne, że cała Francja mówi jedynie o tym, a Pasztety stają się sławne na cały kraj. Błyskotliwa i humorystyczna historia pisana w narracji Mireille dzieli się na trzy części. Jest to książka młodzieżowa, ale ja świetnie się bawiłam czytając ją! Jest tu mowa o wielu problemach, z którymi borykają się nastolatki, ale co mnie w niej najbardziej urzekło? To, że nie jest ona o byciu fit, jest o akceptacji siebie, o tym, że warto siebie lubić, że zawsze znajdzie się na tym świecie ktoś, kto ma jak ty i z chęcią spędzi z tobą czas. To piękna książka o relacjach- zarówno tych między znajomymi, ale i rodziną. Ostatnio jestem taka płaczka, więc może to nie jest dobry wskaźnik- ale końcowe strony chciały doprowadzić mnie do łez. To ważne, żeby książka nie była jedynie dobra, ale również wywoływała jakieś emocje. Tu był zarówno śmiech, zły, doping i zniecierpliwienie, co zdarzy się na sam koniec. Kategoria wieku na stronie wydawnictwa to trzynaście plus, myślę, że to książka idealna dla dziewczynki wchodzącej w wiek dojrzewania! A później? Później już dla każdego, serio! 😉 Wydaje mi się, że moi koledzy też by się dobrze bawili czytając ją 🙂

Poza świetnym tekstem… po prostu dobrze mi się ja trzymało w dłoniach. Genialny papier wykorzystany do okładki i rewelacyjna okładka. Czy można chcieć więcej? Może można, ale mi tyle zdecydowanie wystarcza.

 

bluzka autorstwa Michała Kamińskiego Peactolet

Buziaki! :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *