NA DŁUŻSZĄ METĘ #14 Dom z papieru

Zaczęłam dzisiaj dwutygodniowy, wyczekany urlop… a co najlepiej smakuje? Zakazany owoc! Co jest zakazanym owocem na urlopie? Praca! Także witam 😀 A tak naprawdę- jestem wypoczęta, spokojna, więc w takich momentach najlepiej mi się pisze. Robię to z przyjemnością i dzisiaj chcę powiedzieć Wam o czymś co może na kilka dni/ tygodni zmienić Wasze życie w tryb leżący, oglądający, zachwycający się. Brzmi ciekawie? Do dzieła!

DOM Z PAPIERU

Mocno jestem zawsze w szoku, gdy jakiś tytuł, który nigdy nawet nie obija mi się o uszy i który chcę sprawdzić tylko tak z ciekawości co może mi zaproponować okazuje się tak znakomity i tak bardzo znany prawie wszystkim moim bliskim 😉

DOM Z PAPIERU to chyba najlepszy serial, który do tej pory obejrzeliśmy. I wcale nie jest tak, że obejrzeliśmy tego mało, choć wiem, że jeszcze ogrom tytułów jest przed nami.

To taki serial, który możesz pochłonąć na raz, a z drugiej strony szkoda Ci zbyt szybko rozstawać się z tą historią i jej bohaterami. To serial, który wciąga do granic możliwości i sprawia, że nie da się przez niego funkcjonować normalnie.

My z Piotrem mieliśmy wysyłki, prace, nagrywanie filmów, wyjazdy… nawet premierę zeszytów, która opóźniła się przez: „jeszcze jeden, wyrobimy się, jeszcze jest dużo czasu!” hahaha 😀  I gdy się skończył poczułam swego rodzaju uwolnienie, a z drugiej strony wprost nie mogę się doczekać aż wejdzie kolejny sezon, bo na szczęście to nastąpi.

PIERWSZY MILIARD TRZEBA WYDRUKOWAĆ

Plan tak znakomity, że nigdy nawet nie przyszedł mi do głowy. Pomysł jest taki, aby złoczyńcy, którzy nie mają już nic do stracenia włamali się do mennicy i nie okradając nikogo wydrukowali pieniądze i uciekli. Nikogo nie raniąc, nikomu nie robiąc krzywdy. Po prostu się wzbogacając.

Na Filmwebie widziałam wiele opinii negatywnych na zupełnie niemożliwy do zrealizowania plan. Kiedyś czytałam wiele bardzo ciekawych artykułów na temat pragnienia w człowieku fikcji w filmie, która zarazem powinna być prawdą. Coś w tym jest 😀

Dla mnie to była prawda filmowa. Byłam (i nadal jestem) w absolutnym szoku jak wiele mógł przewidzieć jeden człowiek, jak wiele zaplanować i jak mocno wybiegać w przyszłość. Czy to mogłoby się stać naprawdę? Nie mam pojęcia, ale wchodząc w ten świat, spędzając w nim czas jestem w stanie w pełni w to uwierzyć! I to jest chyba magia kina, prawda?

NIEKOŃCZĄCA SIĘ HISTORIA

W tym tygodniu opowiem Wam jeszcze o jednym serialu, takim, w którym bohaterki również chodzą ubrane w czerwone stroje… ale o takim, który jest całkowitym przeciwieństwem DOMU Z PAPIERU. Dlaczego? Ponieważ czuję, że reżyserzy DOMU nie tworzą tego formatu jedynie dla pieniędzy, nie przedłużają dla zbijania kokosów na zbudowanym już dobrze fundamencie. Tworzą coś co z każdym odcinkiem trzyma poziom. Co z każdym sezonem trzyma w napięciu i co najważniejsze- co każdy sezon kończy w napięciu, ale w spójności z całością.

Nie jest to nudny środek z dobrym „pierdolnięciem” dla wzmocnienia zainteresowania kolejnym sezonem. Dla mnie każdy odcinek jest podobnie mocno wyważony. I to w tym wszystkim, moim zdaniem, nadaje wartości.

AKTORSTWO

Jakoś nie umiem ocenić tego aktorstwa… ja po prostu w pełni wierzę, że ci wszyscy aktorzy to oni, ci drukujący pieniądze. Nie widzę w ich grze żadnego błędu i wydaje mi się, że jest to znakomite.

Jednak nie będę oryginalna w tym jeśli powiem, że rola Profesora to coś arcyznakomitego! Jeśli nie interesuje Was historia drukowania pieniędzy, to zacznijcie oglądać ten serial chociażby dla niego, dla skonfrontowania się z tym człowiekiem, jego historią, jego zachowaniami. Nawet jego ruchy są na tyle intrygujące, że można na niego patrzeć wciąż. Na szczęście, gdy są sceny bez niego jest równie dobrze! To nie jest ten typ serialu, gdzie czeka się jedynie na sceny z jednym bohaterem. Na szczęście 😉

DZIESIĄTKA!

Czuję, że ten serial mnie nie oszukuje, nie robi ze mnie idioty, nie chce na mnie jedynie zarobić. Czuję, że to serial warty uwagi i warty czekania kolejnego sezonu. Cieszę się, że na niego trafiłam i cieszę się, że tak późno- miałam przynajmniej możliwość obejrzenia trzech sezonów ciurkiem ^^

A WY?

Dajcie koniecznie znać, czy widzieliście serial i czy jesteście tak wielkimi fanami jak ja! 🙂

  1. Nie czułam klimatu tego serialu, akcja rozwlekła… Taki serial do gotowania obiadu, gdzie tylko jakieś 15 minut wymaga mojej większej uwagi. Nie powiem, lubię jak coś gra w tle, ale realizacja tego serialu mnie nie wciągnęła. Fabuła i koncepcja na plus, ale scenariusz (wg mnie) jest napchany zbędnymi dialogami. Drugi sezon mi się bardziej podobał, bo akcja była znacznie szybsza i bez zapychaczy.

  2. Po obejrzeniu 3 sezonów ciurkiem czułam taka pustkę w sercu i napięcie spowodowane tym że ostatni skończył się jakby w połowie od razu zaplanowałam wycieczkę do Madrytu choć nigdy wcześniej mnie tam nie ciągnęło. MISTROZSTWO!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *