Zaczynam rok bez zakupów! + nowy film na kanale

Wczoraj zakończyłam rok solidnym podsumowaniem 2018 z serca płynącym. Zostawiam poprzedni rok w sobie, niech tam pracuje, ale na blogu i w życiu przechodzę już do nowego, bo ileż można. Przedstawię Wam dzisiaj mój pomysł na ten rok 🙂

ROK BEZ ZAKUPÓW

Już na początku mojej drogi do bycia bardziej bezplastikowym dochodziły mnie słuchy, że niektóre laski zaczynają rok bez zakupów. Wydawało mi się to totalnym absurdem. No bo jak? Przecież ja potrzebuję książek, ubrań, jedzenia, kosmetyków […] lista się nie kończyła.

Aż tu nagle minęło (nie wiadomo gdzie) półtora roku, a ja przestałam kupować ubrania, weszłam trochę w naturalne kosmetyki i zaczęłam wkurzać się na ilość książek w moim pokoju. Wyszło to naturalnie. Po prostu. Im mam mniej tym chcę mniej.

CEL ROKU BEZ ZAKUPÓW WG KAROLINY

Skoro nie kupuję już zbyt wiele, to po co zaczynać rok bez zakupów tak totalnie? A no to po, że chcę wstawić się w pewne ramy. Zależy mi przede wszystkim na wykorzystaniu tego co mam– tyczy się to przede wszystkim kosmetyków i książek… o ubraniach nie wspominając, bo już nawet o nich nie myślę w kwestii kupowania nowych 😉

Chcę odpuścić sobie kupowanie nowych książek, gdy mam tyle do przeczytania starych! Chcę zobaczyć jak czuję się wypożyczając książki z bibliotek i od znajomych. Nie muszę przecież posiadać wszystkiego- choć przy książkach będzie to trudne, wiem to.

Nie chcę kupować kolejnych roślin, a na maksa zająć się tymi, które mam. Nie chce nowej biżuterii, bo wystarcza mi to co posiadam.

Chcę przez ten rok poza wykorzystaniem tego co mam przekonać siebie samą, że… nie potrzebuję wiele. Że można mniej. Jeszcze mniej. Dlatego nie chcę robić sobie wyzwania. Nie chcę za wszelką cenę nie kupować. Chcę przez ten rok sprawdzić ile najmniej mogę kupić tak, aby zostać na tym samym poziomie komfortu i jakości 🙂

Rozumiecie? Dobrym przykładem jest kosmetyczka. Chodziłam do niej zazwyczaj dwa razy w miesiącu. Teraz chcę chodzić tam raz na dwa miesiące. Niezły kontrast, co? Tak! Ale… testuję, czy tyle mi wystarczy i czy mnie to usatysfakcjonuje. Czy mogę pewne rzeczy zrobić sama w domu, a do kosmetyczki iść jedynie na „poprawki”. Po co? Bo zaoszczędzę dzięki temu czas, zdobędę jakieś umiejętność ;)) przestanę być zależna od kalendarza innej osoby, no i zaoszczędzę 90 zł w ciągu dwóch miesięcy. Spoko co? 😉 JEDNAK jeśli w pewnym momencie uznam, że źle się z tym czuję- to po prostu wrócę do częstszych wizyt. Sprawdzam. Nie katuję się. Robię to dla siebie. Żeby żyło mi się lepiej. Myślcie o tym w tych kategoriach, a będzie Wam pięknie.

JAK SIĘ DO TEGO ZABRAĆ?

Ja wzięłam cztery ogromne kartki. Trzy podzieliłam na miesiące. Te do maja, do września i grudnia. Środkową odłożyłam na bok- to wakacje, nie będę mieszać sobie w głowie w tak dobry, luźny czas, ale… dwie ostatnie kartki podzieliłam na koszty stałe- takie jak telefon, mieszkanie, dojazdy do Gdańska oraz jedzenie. Bardzo pomogło mi w tym planowaniu doświadczenie z zeszłego roku, gdzie miałam zapisywać sobie wszystkie wydatki- ale bez zbędnego fanatyzmu.

Później zapisałam sobie również wszystkie urodziny, imieniny, rocznice, jubileusze itp. W przeciwieństwie do bohaterów książki MNIEJ. INTYMNY PORTRET ZAKUPOWY POLAKÓW nie będę oszczędzać na swoich bliskich. Nie chcę się również pozbyć dobrych manier, więc totalnie bezdyskusyjnie- to nie jest dla mnie temat na jakieś wyrzeczenia 🙂

Natomiast na czwartej kartce wypisałam wszystko czego potrzebuję w życiu materialnym. Kosmetyki, ubrania, książki […]. Poszłam do łazienki, sprawdziłam co ile czego mam i wyszło mi naprawdę niewiele rzeczy do kupienia w roku. Raz na miesiąc ulubione mydło, raz na rok zestaw wkładów do golarki, kilka dezodorantów itp. Fajnie!

Wypisałam sobie również kilka rzeczy, których nie chcę robić. I jest to np. nie wchodzenie do IKEA i Tiger. Są tam piękne rzeczy, którym nigdy nie umiem się oprzeć… ale są również mega niepotrzebne. Także w tym roku z tym kończę 😉 Postanowiłam przez rok nie kupować również soków, choć zawsze kupowałam jedynie te najlepsze. Szkoda szkła, zachodu i moich pieniędzy. No i dwie rzeczy dla zdrowia: rezygnacja ze słodyczy (co już mniej więcej wprowadzałam w życie) oraz z wizyt w McDoland’s- choć nie wierzę, żeby to wyszło tak w 100% 😉

Ale żeby nie było tak surowo mam również rzeczy, które chcę robić. Jest to przede wszystkim nawadnianie się. Mam z tym ogromny problem. W tym roku chcę postawić na picie 2 litrów wody i zielonej herbaty! Z zieloną herbatą łączy się fakt, że zaoszczędzone pieniądze będę wydawać na tą dobrą, z godnego zakupu źródła 🙂

No i mam jeszcze duuuużo innych przemyśleń. Kilka z nich jest w filmie, a wiele w sercu.

Najważniejsze to zrobić wszystko pod siebie, a nie pod kogoś, kto Wam coś powie. Przeanalizujcie swoje pragnienia i życie. Zrezygnujcie z tego co uważacie za bezsensowne i absurdalne, a co mimo wszystko pojawia się w Waszym życiu (jak u mnie np. wieczne wchodzenie i kupowanie rzeczy w Tigerze). Zobaczcie co macie w domu i co czeka na Wasze zainteresowanie, a Wy wciąż kupujecie nowe i nowe… może tyle wystarczy. Może to już będzie dobra rewolucja w Waszym życiu. A może będziecie chcieli pójść o krok dalej. Sprawdźcie sami! 🙂

BILETY NA SZTUKĘ

A co ze sztuką i rozwojem w tej dziedzinie? Zostawiam to w mega spokoju! Nigdy nie zrezygnowałabym z tak ważnej dziedziny w moim życiu. Ba! Ten rok bez zakupów to taki mój słoik zbierania pieniędzy na… wydawanie. Tyle, że na wartościowe rzeczy! Jeśli jakiś spektakl kosztuje dużo pieniędzy i trochę mi na niego szkoda kasy to… wystarczy, że nie kupię sobie kilku ZBĘDNYCH rzeczy i już mam! Nieźle co? Szanuję to 😀

CO PO ROKU?

Chcę działać w taki sposób, aby się nie katować, nie żydzić i nie wyzyskiwać innych. Dlatego mam w planach żyć normalnie i dobrze. Tak aby ten rok zamienił się w całe życie. W podsumowaniach miesiąca (które w tym roku też oczywiście będą!) będę mówić Wam co i jak i jak mi się żyje. Na pewno po pół roku nagram również jakiś nowy film i taki po roku podsumowującym.

Najważniejsze jest to, że znam siebie i wiem, że nie będę trzymać pieniędzy pod poduszką i oszczędzać na każdym kawałku chleba. NIE! To nie ja. Działam w tym z głową, zostając w tej samej jakości 🙂

CO Z BLOGIEM O ŁADNYCH RZECZACH PODCZAS ROKU BEZ ZAKUPÓW?!

Nie martwcie się! Na moim stosie książek leży jeszcze mnóstwo dobrego. Poza tym nie rezygnuję ze współpracy z moim ulubionym wydawnictwem dla dzieci i kilkoma innymi. Więc coś tam będzie, choć niewątpliwie trochę mniej- chcę wybierać tylko ideały 😉

Filmowy kącik zostanie w dobrej formie… a powiem Wam w tajemnicy, że nawet w lepszej! Będzie pięknie 🙂 Z muzyką będzie tak samo.

Zero waste jeszcze bardziej poszerzy swoje horyzonty na tym blogu! Artystyczne rzeczy nie podlegają zmianie, wiadomo.

Będzie tak samo. Chodź patrząc na mój rozwój z każdym rokiem- będzie jeszcze lepiej!

  1. Przeczytałam to i moja refleksja są takie, że idea „ziroł łest” jak ją się modnie nazywa powinna być raczej powrotem do tego co w czasach, kiedy ludzie wierzyli jeszcze w Boga, nazywano dobrowolnym ubóstwem. Inaczej stanie się kolejnym złotym cielcem i będzie karmić nasze ego. Nota bene życie w ubóstwie jet jedną z rad ewangelicznych. Co jednak ludzie decydujący się na tę formę życia dawniej robili z zaoszczędzonymi pieniędzmi? Ano dawali tym, którzy potrzebowali. Tak więc była to forma solidarności społecznej. Po co stosować taką ideę tylko dla siebie. Przykro mi się robi gdy to czytam, gdyż ja żyjąc w ubóstwie, nie miałam takiego kaprysu, żeby żyć „zero waste” . Stosuję to bo inaczej nie mogłabym przeżyć. Naprawdę pięć razy zastanowię się zanim coś kupię. Wychowuję sama trójkę małych dzieci, w tym jedno z autyzmem. Ja też nie kupuję od wielu lat, często za to przyjmuję. Chodzimy w używanych rzeczach, które dostajemy od wspierających nas osób. Mamy używane meble. Ta sytuacja oczywiście uczy wiele prawd, jak chociażby tego co powiedział Jezus „nie troszczcie się zbyt o swoje życie, o to co będziecie jeść, ubierać się itp”.
    Jeśli chodzi o książki, przypmniałam sobię taką historię o św Filipie Nerim. Filip Neri sprzedał wszystkie swoje książki, z wyjątkiem Pisma Świętego i Sumy teologicznej św. Tomasza z Akwinu, a zebrane pieniądze rozdał ubogim.
    Jęśli chodzi o niemarnowanie jedzenia, chciałbym podzielić się swoją wiedzą. Kupuję ekologiczne warzywa, mięso, jajka, mleko, mąkę orkiszową ze względu na specyficzne potrzeby moich dzieci. To świetnie uczy aby nie marnować jedzenia, które jest po prostu bardzo drogie.

    1. Hej, dzięki za podzielenie się swoim świadectwem! :* Na pewno jest tak, że wiele osób żyje w ubóstwie, ale umówmy się- nie wszyscy. Fajnie jak ludzie „bardziej majętni” również zaczną zastanawiać się nad kupnem czegoś zamiast zasłaniać się stwierdzeniem: „stać mnie, najwyżej wywalę”. Ja tak trochę miałam… nie chciałam nie kupować niektórych rzeczy, żeby nie wyjść na dusigrosza. Na pewno gdybym miała podbramkową sytuację, to potrafiłabym oszczędzać bez większego problemu, ale gdy nie mam problemu z pieniędzmi to niewpadanie w konsumpcjonizm jest czymś trudnym. Wiem, że nie dotyczy to tylko mnie 🙂 Myślę, że dobrze o tym mówić. Bo mi nie chodzi o oszczędzanie, a po prostu o wrócenie do harmonii i spokoju bez zasypywania siebie pustymi radościami. Pozdrawiam :** Ps. napisz do mnie maila jeśli czegoś potrzebujesz, z ubrań czy innych rzeczy- na pewno można stworzyć jakąś paczkę i wysłać z pozdrowieniami z Elbląga :*

  2. Film obejrzałam a przy okazji czuję się zmotywowana! Sama póki co nie kupuję nic w styczniu, może przedłużę sobie to na luty. Chodzi oczywiście o kosmetyki, ubrania, dodatki, książki itp. Niestety są też rzeczy, które po prostu MUSZĘ kupić, bo akurat jestem w trakcie remontu, a meble, listy, karnisze to rzeczy dla mnie niezbędne 😀 Ale przynajmniej ograniczam zbędne zakupy, aby móc zaoszczędzić to właśnie na ten cel. Zawsze coś.

    1. aaaaa! Karnisze i inne duperele wykończeniowe są najgorszym wydatkiem, zawsze to boli najbardziej, przynajmniej mnie 😀 Trzymam kciuki za styczeń, jak pójdziesz z tym dalej koniecznie daj znać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *