KSIĄŻKA Marcelek

Wydawało mi się, że jakoś mało książek na tym blogu w styczniu, a okazuje się, że to już druga… więc można powiedzieć, że dosyć standardowo. Tym razem pozycja ze stycznia, ale spokojnie- nie kupiłam jej, to prezent od wydawnictwa. Rozkochała mnie w sobie totalnie, więc chcę abyście się o niej dowiedzieli. Dobrem trzeba się dzielić.

MARCELEK przybył do mnie z informacją, że to przyjaciel Mikołajka. Z racji tego, że tego drugiego uwielbiam od dzieciństwa, to pomyślałam, że tu nie może być inaczej. No i nie było! Historia choć zapisana na wielu kartkach jest króciutka, ale opowiada o czymś niesamowitym. Przyjaźni między dwoma chłopcami, rozłące spowodowanej wyprowadzką i… no właśnie. Sami musicie się dowiedzieć 🙂

Marcelek to chłopiec, który wciąż się czerwieni. Nie wie czym to jest spowodowane, bo nie należy do tych, którzy wciąż się czerwienią ze wstydu. Wręcz przeciwnie- wtedy kiedy powinien mieć czerwoną twarz wcale jej nie ma. Przyzwyczaił się więc do bycia innym i wysłuchiwania komentarzy na temat koloru swojej twarzy.

Pewnego dnia poznaje jednak Remka, który… bez przerwy kicha! Tak zaczyna się ich niesamowita przyjaźń.

Usiadłam z tą książką nie spodziewając się czegoś niesamowitego. Jednak mała ilość słów, fajna, charakterystyczna kreska, która znana jest mi z Mikołajka sprawiła, że pochłonęłam tę książkę w kilka minut, a później siedziałam w fotelu jak zaczarowana! Ah! Za to właśnie uwielbiam książki!

Troszkę żałuję, że nie jest dużą księgą, ponieważ nie mogłam nacieszyć się tą historią przez dłuższy czas… ale z drugiej strony uwielbiam tą małą, białą książeczkę! Niektóre rzeczy powinny kończyć się z niedosytem. To o wiele lepsze niż przesyt, wiadomo. Teraz z radością odłożę ją na półkę, gdzie będzie leżała z nowymi wydawaniami Mikołajka.

  1. Czasami tak krótkie historie i ,,mini” ilustracje wystarczą, byśmy mogli się nacieszyć i wyciągnąć z nich najwięcej piękna. Książeczka idealna, to kwintesencja minimalizmu jakby nie było.
    Pozdrawiam ciepło

    1. Mimo wszystko na rysunkach dzieje się sporo, więc czy minimalizm? A tym bardziej kwintesencja? Polemizowałabym ;)) Pozdrawiam równie ciepło :*

  2. Książka dodana do listy „przeczytać”, na pewno sięgnę po nią szybciutko. Na Twój blog trafiłam przypadkowo i wiedziałam, że tutaj zostanę dłużej! Czekam tylko aż sesja się skończy, żeby móc przeczytać całego bloga (moja mała motywacja) czuję, że znajdę tam wiele inspirujących rzeczy.

    Pozdrawiam cieplutko

    1. Pocieszę Cię, że jak przeczytasz rok góra dwa to już nie będziesz chciała dalej. Nie ma poziomu ;)) Byłam mała, uczyłam się dopiero pisać ^^ Bardzo mnie cieszą Twoje słowa. buziaki! :**

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *