ZAKŁUŁO W SERCE #1

No dzień dobry! Tym pięknym, mocno jesienno-szarym (czy taki może być piękny?) dniem przedstawiam Wam nowy cykl tekstów inspirujących na tym blogu. Moje pomysły z braku czasu przez studia naprawdę mnie zachwycają, niech zachwycą Was również! 😀

Zamieniłam PREMIEROWO na MIESIĄC Z… który przyjęliście bardzo dobrze, więc ogromnie mnie to cieszy, choć bohater listopada ciąży mi ogromnie i nie powiem żeby to był miły miesiąc hahah 😀

Kilka dni temu pomyślałam, że ten blog trochę traci z powodu braku czasu. I choć posty pojawiają się o dziwo bardzo regularnie (jak nigdy) to jednak nie ma galerii sztuki, a sztuka zamknięta w budynkach była (jest!) dla mnie bardzo ważna. Tyle, że gdy mam możliwość odpocząć w domu lub chociażby przygotować się na zajęcia na kolejny dzień (i tym samym inspirować siebie samą) to… wybieram to. I nie czuję się winna.

Pomyślałam jednak, że moja misja inspirowania Was może zaczynać się już na poziomie domowym, a nóż będzie nawet bardziej efektywna. Każdy ma komputer i każdy przed tym komputerem nudzi się codziennie kilka godzin… nawet jeśli obok leży lista z dziesięcioma rzeczami do zrobienia na wczoraj. Tak, tak, znam to 😀 I tak błądząc po youtube i oglądając filmy, które totalnie nie przydadzą mi się w życiu postanowiłam, że koniec!

Raz w tygodniu, albo rzadziej, zależy jak piękne będę miała tygodnie – będę dodawała Wam rzeczy, które mocno zakuły mnie w serce. Dobrze, radośnie lub zupełnie źle, wzruszająco i gryząco, niezgadzająco się z czymś 😀 Będzie to wszystko. Zarówno ze studiów, z internetu, dnia codziennego, WSZYSTKO. Wszystko to czemu nie będę chciała i nigdy nie poświęcałam całego postu na blogu i co gdzieś ulatywało. Na fioletowym-sercu poświęcałam niedziele na NIEDZIELNE INSPIRACJE. Nigdy nie podobała mi się ta forma, ale to będzie coś takiego- tylko tysiąc razy lepiej i dojrzalej. Na spokojnie, nie na ilość. Będziecie mogli rozpakowywać wór wspaniałości. Myślę, że będzie sympatycznie.

Okey, lecimy z tym koksem! 😀 Przykłady same scharakteryzują Wam co tu się będzie działo!

AGNIESZKA CHYLIŃSKA wywiad, jakiego jeszcze nie było…

Wiem, że cały internet już o tym huczy, ale przez tyle lat prowadzenia bloga nauczyłam się, że mój internet, to nie Wasz internet. Nie wszystkim pojawiają się oczywiste dla mnie rzeczy. Są dla mnie oczywiste jedynie dlatego, że mój facebookowy/ youtubowy algorytm pomyślał, że mi się to spodoba. I SPODOBAŁO! Jak bardzo!

Boże dziękuję Ci za takie łobuziary!!!

Cały kato internet postanowił wynieść na piedestał jeden cytat z ponad dwudziestominutowej rozmowy, w którym Agnieszka w najpiękniejszy sposób mówi o relacji z Bogiem. Dla mnie to zdanie, TO WSPANIAŁE ŚWIADECTWO było tak mocne, tak łapiące za serce. Poruszające serce, głowę, ducha, oczy, które zaczęły płakać.

Często słyszy się o tym, że nie możemy sobie pozwalać na „rozluźnienie”. Nie możemy sobie odpuścić i powiedzieć: „e, Bóg i tak mnie kocha, i tak wybaczy”. Pewnie nie możemy, nie powinniśmy. Jednak Agnieszka zauważa tu wspaniałą rzecz- ona nie robi tego z wygody. Ona taka po prostu jest. Przychodzi i mówi- kocham Cię takiego, też mnie taką kochaj. Taka jestem. JAK MNIE TO PORUSZYŁO! Ludzie.

Jednak ten wywiad to nie jest tylko świadectwo duchowo-religijne. To również szczera do bólu rozmowa kobiety o przeszłości, swoich bólach i radościach. O macierzyństwie, które nie jest idealne, ale jest przepiękne. O miłościach. O relacji z rodzicami (to kolejna rzecz, która uderza w tym wywiadzie mocno w brzuch i nie pozwala tak po prostu wstać).

Obejrzyjcie ten wywiad koniecznie. Nawet jeśli nie wierzycie w Boga. On po prostu po ludzku każę się zastanowić. Pomyśleć. Na przykładzie Agnieszki pomyśleć o sobie. O swoich relacjach. Szanowałam tę kobietę całkiem mocno zawsze, ale to co czuję do niej od kilku dni jest nie do opisania. Zrobiłaś dobrą robotę!!!!

JOLA SZYMAŃSKA o swojej (nie)religijności i przetrwaniu w kościele

Dzisiaj będzie mocno religijnie, ale taki tydzień akurat. Znacie Jole? Mam do niej taki różny stosunek. To jedna z tych osób, która wzbudza we mnie totalnie skrajne emocje. Raz ją uwielbiam, raz nie mogę wytrzymać 😀 Mimo wszystko szanuję ją za jej zdanie, którego nie boi się wyrażać… a nawet jak się boi- to wyraża. Kto obserwuje ją od dłuższego czasu (jak ja) wie, że ma kryzys w wierze i dobrze! Dobrze, że o tym mówi! Każdy podobno takowy przechodzi! Więc zawsze kibicowałam jej w mówieniu o tym otwarcie, bo ja nie potrafiłam. Nawet nie potrafię nakreślić o co tak właściwie mi chodzi. A może wiem tylko boję się naruszać ten fragment swojego życia? To dla mnie mocno prywatne. Radości z Bogiem są dla mnie publiczne, ale ból i tęsknota jakieś takie moje. Dlatego cieszę się, że ktoś ma inaczej! Że dla kogoś mówienie o kryzysie w wierze jest ważne.

Ten film wzbudza we mnie skrajne emocje! Odkąd prowadzę youtube staram się zostawiać jakikolwiek komentarz i łapkę w górę lub w dół, bo wiem, że to ważne w tym całym robotowym świecie youtube. Więc robię to… i tu zmieniałam te łapki chyba z dziesięć razy. Piotr siedzący obok strasznie się z tego śmiał. Ale zostało na łapce w górę, więc chyba jest dobrze.

Dobrze, że wzbudza to takie skrajne emocje!!! Bo to nie chodzi o tę Jolę. Chodzi o zwierciadło mnie w jej słowach. Wreszcie nazwaniu wielu rzeczy po imieniu przez kogoś innego. Zobaczenie, że w sumie ma się tak samo. Że ma się podobnie, albo zupełnie inaczej. I to jest dobre. Tak myślę. Te moje oburzenia też były dobre, bardzo wartościowe dla mnie. Bóg daje na drodze (nawet tej Internetowej) właściwych ludzi, z których możemy czerpać garściami. Ja z tego filmu czerpię.

Sprawdźcie. Jeśli nie wierzycie będziecie mogli spojrzeć na Kościół- na osoby, które w nim są jak na zwykłych kochających ludzi. Którzy są Kościołem, a zarazem nie akceptują go w stu procentach. Jola- szacun za to, że usiadłaś i powiedziałaś takie piękne świadectwo.

JULIAN TUWIM Bal w operze

Szukałam sobie ostatnio fajnych przykładów groteski w literaturze, zmotywowana pracą domową oczywiście. No i znalazłam BAL W OPERZE. I jestem w stu procentach zakochana. Oczywiście po przeczytaniu tekstu zaznajomiłam się z szybką analizą, żeby wiedzieć więcej i zauważyć to co mi umknęło. Później przeczytałam jeszcze raz i… w ogóle nie dziwi mnie, że to jedno z najbardziej wybitnych dzieł Tuwima. Czuję od lat, że znam go zbyt mało i nie doceniam pisarza. Muszę to kiedyś w spokoju nadrobić, ale to kiedyś. Na razie wystarczy mi to. To już druga rzecz po krótkim spocie do spektaklu: „Tuwim dla dorosłych” CAŁUJCIE MNIE WSZYSCY W DUPĘ. Pamiętam jak kilka lat temu to było dla mnie i moich znajomych bardzo odkrywcze,że niejaki Julian nie pisał jedynie dla dzieci o lokomotywach. Hahha. Wspaniale jest odkrywać świat. Szkoda, że mamy tak dużo do nadrobienia, ale dobrze, że nie mamy pakietu wiedzy o wszystkim już od urodzenia.

RÓŻOWE PŁOMIENIE NA NIEBIE

Odkąd wróciłam z najpiękniejszej Islandii… jestem jeszcze bardziej zakochana w Polsce. Przez te cztery dni, kiedy tam byłam, zaczęłam dostrzegać z potrojoną siłą wszystkie elementy natury. Zarówno widoki z okna samochodowego, niebo, morze, piasek, egzotyczne rzeczy jak wulkany czy lodowce. I tak sobie wróciłam do tej Polski naszej i … już jestem innym człowiekiem, już inaczej patrzę na to wszystko. Z większą czcią i zachwytem. Jeżdżąc samochodem zachwycamy się z Piotrem tym, że mamy drzewa, a tam nie ma. I że to też pięknie wygląda, że ten nasz pejzaż jest wspaniały! Że te zorze polarne to coś maksymalnie magicznego, ale wczorajsze niebo też złapało mnie za serce. I nie tylko wczorajsze. Dla samych tych zachwytów po powrocie jestem pewna, że warto było pojechać. Cudo! I tu nie chodzi o to, że tam było gorzej, a tu lepiej. Nie! Właśnie tam było po prostu najlepiej- piękniej być nie mogło. Ale to piękno w najczystszej postaci pozwoliło mi dostrzegać piękno to codzienne, zwyczajne, na które nie zawsze już zwracałam uwagę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *