KSIĄŻKA Polska Marcin Świetlicki wraz z kolażami Alicji Białej

Ah! Złota, polska jesień! Na razie znajduję ją tylko we fragmentach, ale za kilka dni się zacznie ♥ Ostatnie dni spędziłam w trasie i oficjalnie uznaję, że z samochodu właśnie ta pora roku wygląda najpiękniej. Zgadzacie się ze mną? 🙂

Organizacyjnie zaproszę Was jeszcze na wczorajszy film, który robi furorę na moim kanale. 230 wyświetleń w niecałe 24h? Chyba Coca-Cola niedługo będzie chciała ze mną współpracować! ahhahah.

Pamiętacie jak w filmie z Warszawy mówiłam o wystawie Alicji Białej? Kawałek tej wystawy zabrałam ze sobą do domu i dzisiaj Wam o tym troszkę opowiem. Chodźcie!

POLSKA na pierwszy rzut oka wygląda jak cienka Biblia lub… samochodowa mapa Polski, którą mój ojciec zawsze miał w samochodzie i szczerze mówiąc na początku nie zachwyca, ale to co dzieje się w środku jest piorunujące.

Nigdy nie kupuję poezji, nie czytam jej. Jedyny czas, kiedy to robiłam, był w szkole i powiem Wam, że szkoda… kurcze! To potrzebne dla głowy i duszy, aby przeczytać i pobyć z tekstem samemu. Tak więc wraz z Magdą trochę pobyłyśmy.

Nie jestem w temacie politycznym bardzo głęboko. Wiele z tekstów było dla mnie kontekstowo nieosiągalne do zrozumienia bez wcześniejszego zapytania Internetu, jednak parę z nich złapało mnie mocno za serce.

W książka (a właściwie chyba tomiku?) znajduje się ponad sześćdziesiąt utworów o Polsce po prostu. Jednak to co zmusiło moje serce do zakupu tej czarnej książki to kolaże Alicji Białej! Idealne dopełnienie czarnej oprawy.

W środku znajdziecie ponad dwadzieścia kolaży, które nie są ilustracjami i artystka podkreślała to bardzo mocno. Prace nie powstały do konkretnych utworów, pod konkretne teksty. Dwa dzieła zostały stworzone osobno, a dopiero pod koniec łączono je ze sobą tak, aby pasowały mniej lub bardziej. Moim zdaniem zabieg bardzo udany. Chyba nie chciałabym zobaczyć po lewej stronie tekstu, a po prawej dogłębnie takiej samej ilustracji.

Czasem jest mocno abstrakcyjnie, czasem bardzo podobnie. I to jest w tym świetne!

Małą niespodzianką jest to, że po zdjęciu folii (niestety jest w foli) w środku książki znaleźć można pocztówkę, z jak się okazało, najważniejszą i najbardziej sentymentalną pracą artystki. I choć w sklepiku przy galerii nie zdecydowałam się na zakup zestawu pocztówek, to taka jedna sprawiła mi dużo radości. Z miłą chęcią oprawię ją kiedyś i powieszę na ścianie inspiracji… zaraz obok Bianki Szlachty. To na razie jedyne prace, które mam 😀 A nie! Jeszcze jest ogromna praca Michała Kamińskiego, którą kiedyś uratowałam przed śmietnikiem w szkole. Także tak.

To było moje pierwsze spotkanie z wydawnictwem Wolno. Od pewnego czasu bacznie ich obserwuję, bo bardzo ciekawi mnie ich prowadzenie wydawnictwa. Wolno im wolno wydawać… z tego co dobrze pamiętam 😀 Szanuję ich tym bardziej, że prace w książce są dobrze wydrukowane. Trzymają poziom nie tylko w tekście na swojej stronie, ale również w swoich tworach.

Aktualnie wystawa jest w Mocaku w Krakowie, więc książki zapewne będą dostępne w księgarni muzealnej, a dla ludzi z innych miast… dostępna jest na stronie wydawnictwa, jak teraz sprawdziłam w niebotycznie niskiej cenie- także no. Warto mieć kawałek sztuki w domu 😀

A i tylko Wam powiem, że nigdy nie róbcie sobie inspirowanych Salonem Wisła paznokcie maźniętych czarnym lakierem… jezu! Niby mam ładne paznokcie, pomalowane na nowo… ale wyglądają jak obdrapywane od tygodni! Jutro wracam do moich ulubionych czerwowo-fioletowych z kropeczką ♥

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *