NA DŁUŻSZĄ METĘ #7 Orange is the new black

To niesamowite, że z antyserialowego człowieka zmieniłam się z kogoś kto pisze o SIÓDMYM serialu w przeciągu jednego roku. Nie mogłam jednak przejść obojętnie obok serialu, na którego szósty sezon czekało tak wielu ludzi. Może nie moich znajomych, bo oni zazwyczaj nigdy nie czekają na to co ja, ALE mówię tu bardziej o osobach znanych mi z Instagrama- naprawdę czekali… więc zaczęłam czekać i ja, a właściwie popędziłam nadrabiać zaległe 65 odcinków. To nie takie proste. Jestem po pierwszym sezonie i dzisiaj Wam o nim opowiem. Do dzieła!

ORANGE IS THE NEW BLACK

Wszystko zaczyna się, gdy poukładana blond dziewczyna z dobrego domu zostaje skazana na kilka miesięcy pozbawienia wolności. Poznajemy ją dzień przed odsiadką, gdy żegna się ze znajomymi oraz ze swoim chłopakiem. Do więzienia wchodzimy razem z nią. Tak samo nieswojo i nie spodziewając się zupełnie niczego. I to właśnie w tej „ciasnej” przestrzenni dzieje się cały serial. Nie wiem czy sześć sezonów, ale napewno cały pierwszy (i pierwsze trzy odcinki drugiego!). Więzienie jest żeńskie i na całe szczęście trafiają tam kobiety przyłapane na handlu narkotykami, a nie te „bardziej zeschizowane” 😉

WIĘŹNIARKI

Zdecydowanie nie są one szablonowe i typowo „groźne”, choć przy pierwszym poznaniu można odnieść takie wrażenie. Później dzieje się jednak z nimi KOSMOS! Są tak bardzo ludzkie, tak bardzo prawdziwe i zwykłe. Reżyserzy wprowadzają nas w absurdalny świat (bo nie wiem jak dla Was, ale dla mnie takie miejsce jest mega niedostępne i zawsze wyborażam sobie o nim najgorsze rzeczy) i… pozwalają nam nie oceniać ślepo i poznać bohaterki, a przede wszystkim po prostu je polubić. Są dziwne i są szalone, ale w sposób dobry i chwała za to twórcom!

Choć głowna bohaterka jest jedna, to twórcy poświęcili czas tak wielu osobom! Żadna z nich nie jest pominięta, czy napisana niepotrzebnie. Każdej z nich jest również dany czas na retrospekcję i poznanie przed odsiadki co jest niesamowicie cenne! Wcale nie dziwi mnie tak wiele odcinków i sezonów. Jest czas, nie ma nudy. Jest spokój, ale wyważony.

Dla mnie te postaci zasługują na wszystkie nagrody i zapamiętanie na całe lata. Są niesamowicie charakterystyczne, ale nie są w tym przekombinowane, a o to naprawdę nie jest tak łatwo. Szacunek stu procentowy ♥

+ charakteryzacja tych lasek to MISTRZ! Dałam sobie jeden sezon na niesprawdzanie prawdziwych twarzy aktorek, ale później nie dałam rady 😀

PIPER CHAPMAN

To jedyna postać w całym serialu, której szczerze nieznoszę i zarazem niesamowicie mocno się z nią utożsamiam. A może inaczej. Nie chcę się z nią utożsamiać, ale wciąż widzę absurdalne rzeczy, które nas z sobą łączą. Jest zdecydowanie jedną z najmniej spektakularnych postaci, a uwierzcie, że inne bohaterki stoją na wiecznej granicy kiczu i humoru o dobrym smaku. Bardzo dobrym! No ale wracając… Jest to postać tak z krwi i kości, tak bardzo prawdziwa i tak bardzo irytująco przekonująca, że ja to kupuję! W stu procentach!

WĄTEK LESBIJSKI

Zastanawiam się czy jest on jednym z ważniejszych w serialu. Wydaje mi się, że nie, ale napewno jest bardzo ciekawy, przedstawiony bardzo naturalnie i w fajny sporób. Trochę z humorem, trochę na poważnie. Są wątki ogromnych miłości i szybkich numerków. Jest seks jedynie z nudów, typowych lesbijek z wyboru i dziewczyn, na które czekają chłopacy w domu. Całkowicie nie przeszkadza mi ten wątek, o który tak wielu moich znajomych się oburzało i było totalnie anty na ten film. Ja myślę, że jest spoko, bardzo spoko!

PODSUMOWUJĄC

Historia płynie, każda scena jest potrzebna, wszystkiego w nim potrzebuję co dostałam. Jestem zachwycona! To nie jest zdecydowanie serial, który tak was wbije w krzesło, że nie będziecie mogli robić nic innego jak tylko oglądać serial (jak np. ja i Piotr przy FARGO pierwszym sezonie), ale muszę Wam przyznać, że w ostatni tydzień, który spędzałam w Sopocie obejrzałam ponad 13 odcinków 😀 Jest to bardzo ludzki serial, więc jeśli interesują Was prawdziwe zachowania ludzi w różnych, czasem absurdalnych, sytuacjach życia- to ten serial jest dla Was. Natomiast jeśli szukacie wrażeń i szybszego bicia serca, to zainteresujcie się czymś innym. Oglądanie dziewczyny, która za karę nie dostaje przez tydzień jedzenia na stołówce nie dla wszystkich jest mocno pasjonujące. Rozumiem to 😉 Ja jestem zakochana!

A CO JEŚLI NIE TO?

Tak jak wspominałam, pisałam już o SIEDMIU serialach (sory za te duże litery, ale jestem tym faktem podniecona :D). Poza Orange is the new black możecie przeczytać na ciutwiece.pl jeszcze o… Ania, nie Anna | Grace&Grace | Minthunter | Fargo | Botoks | Opowieść podręcznej – i zdecydowanie ten ostatni jest najbardziej emocjonalny i baaardzo dziwny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *