KSIĄŻKA Magda M. ciąg dalszy nastąpił PRZEDPREMIEROWO

magda m ciąg dalszy nastąpił

Oooo, ale dzisiaj będzie post! Na bloga wjeżdża Magda M, a wy którzy nie znacie mojej miłości do tego serialu zaraz się o wszystkim dowiecie, ponieważ dokładnie za dwa dni będzie premiera książki, która opowie dalsze losy mojej ulubionej warszawskiej pani adwokat.

O Magdzie M. próbowałam napisać coś już ponad sześć lat temu, kiedy to jeszcze moje blogowe umiejętności były mierne (a co najśmieszniejsze twórców filmwebu chyba też, bo gdy czytałam tę notkę i śmiałam się ze swoich słów… okazało się, że wcale nie są moje :p a skopiowane z wyżej wymienionego portalu). Tak więc lepiej będzie podzielić się swoją miłością jeszcze raz w skrócie.

Wyobrażacie sobie dziewczynkę, która ma osiem lat i bez pamięci zakochuje się w całym warszawskim świecie, który na TVN zaproponował Radosław Figura? Do teraz trudno mi w to uwierzyć i z boku pewnie wyglądało to komicznie, ale przez cztery sezony serialu byłam wielką fanką wszystkiego co tam się działo! Chciałam mieć tak samo! Chciałam być Magdą M. mieć takiego perfekcyjnego Piotra (to akurat się udało. Nawet z imieniem! :D), mieszkanie, problemy… WSZYSTKO! I oczywiście jak na ośmiolatkę przystało… nie mogłam uwierzyć, że Joanna Brodzi i Paweł Małaszyński nie są razem na prawdę. Uwierzcie, że szczerze nie lubiłam jego prawdziwej żony! 😀 Po jedenastu latach emocje trochę (TROCHĘ) opadły, ja dorosłam i… nadal z wielkim sentymentem wracam do serialu (jak nie leci w tv- spokojnie mam wszystko na oryginalnych, kupowanych do gazet płytkach- o litości! Czemu się do tego wszystkiego przyznaję :D). Kiedy dowiedziałam się, że nie będę musiała wertować znów tych samych historii, a zobaczyć coś nowego- byłam w siódmy niebie i dziś po tak długim wstępie trochę Wam opowiem co i jak.

MAGDA M. CIĄG DALSZY NASTĄPIŁ sprawiła, że już na pierwszych stu stronach poryczałam się jak bóbr i byłam tak zła na autora książki jak na mało kogo. Odłożyłam, wyryczałam się Piotrowi, że tak nie może być, że nie mogę czytać dalej i… czytałam. Jest mi trudno pisać ten tekst tak aby nie powiedzieć za dużo, ale jednak coś Wam zarysować. Tylko kurde, nie da się!

Radosław Figura kazał czekać dziesięć lat na kolejne losy Magdy i Piotra po czym zrobił coś czego nigdy nie spodziewałabym się po tej historii. Zastanawiałam się co to będzie za książka. Spodziewałam się gniotu napisanego dla hajsu, bo skoro zainteresowanie jest to i monety będą się zgadzać. Miałam jednak nadzieję, że wszystkie psychofanki (w tym oczywiście ja) będą mimo wszystko usatysfakcjonowane. Okazało się, że jest zupełnie na odwrót! Fanki będą ryczeć, a książka może być pełnoprawnie nazwana książką- żadnym tam gniotem.

Uwierzcie, że ciekawe byłoby dla mnie przez pięćset stron czytać o tym jak Magda i Piotr piją kawę na balkonie i nic nie robią. Serio. Tak własnie wygląda psychofan. Ale to byłoby pójście na łatwiznę. Figura postanowił wywrócić dobrze znany świat do góry nogami i poukładać go na nowo. I choć sama nie mogę w to uwierzyć- cenię go za to, choć wolałabym inny bieg wydarzeń.

Cała historia, choć brutalna, idealnie wpasowuje się w serial, który pokochała Polska. Uwierzyłam w to, bo choć minęło dziesięć lat wszystko pozostało na swoim miejscu. Byłam w tych wszystkich miejscach ♥ W mieszkaniu, kancelarii, na ogródku Waligórów i w domu Sebastiana. Znów mi się tam podobało! A zostanie w klimacie humoru, smutku i miłosnych rozterek w jednym to niewątpliwie sztuka.

Mimo wszystko wolałabym serial. Nadal w każdy wtorek siedziałabym jak na szpilkach i wyczekiwała 21.30, bo książka nie daje rady. To dobry scenariusz na serial, w którym są te spisane, ale niewybrzmiewające polskie piosenki. Jest żart i bardzo charakterystyczne postacie, które w książce wypadają dość blado lub karykaturalnie. Ja je znam, udźwignęłam niektóre niedopowiedzenia w książce, ale co z tymi, którzy serialu nie widzieli?

No właśnie. Moim zdaniem ta książka bez serialu traci cały swój urok. Jest banalna. Ale czy ten serial nie był? Był! Tylko, że w serialu wszystko składało się w całość. Genialni aktorzy, wspaniały soundtrack, przepiękna warszawa, perfekcyjna Magda i jej perfekcyjne… wszystko- od fryzury, po ubrania, a nawet głos. Kochałam w niej wszystko! I wiem, że gdyby nie było serialu, a tylko książka… niczym by mnie nie urzekła. Sukces nie należał do Figury, stworzyli go totalnie wszyscy, którzy serial tworzyli i tu chyba pojawia się jedyny problem tej książki.

Mimo to- wszystkim fanom oczywiście polecam. Nie-fanów zachęcam do zapoznania się z serialem, a później z książką (bo fanami zostaniecie na pewno), a tych, którzy oporni są na przyjaźń z serialem odradzam- w księgarniach jest wiele bardziej wymagających przeczytania pozycji 😉

I jeszcze słówko o okładce PERFEKCYJNA! Idealnie zdjęcie, idealna Magda, idealne kolory! Pewnie, trochę szkoda, że już brak grochów… ale próbuję się karcić za te wszystkie mega fanowskie skojarzenia z Magdą sprzed dziesięciu lat. Dobrze, że była troszkę inna 🙂

Cieszę się, że ją mam ♥

  1. Z całym szacunkiem do autora – ale niestety, książka zupełnie nie zachwyca. Wydaje się, że autor nie czuje przynależności do tego, co kiedyś stworzył – jakby zupełnie nie rozumiał idei serialu. Nie potrafię tego zrozumieć – skoro stworzył takie postacie, jak Magda, Piotr, Agata, Karolina, Wojtek, Mariola… wiadomo, wiele zależy od tego, jacy aktorzy grają, w jaki sposób się prezentują, to też kreuje ich postacie.
    Nie potrafię zrozumieć, dlaczego WYDARZA się to, co się wydarzyło w książce. Według mnie, książka zaburza całe wspomnienie o serialu, który jest naprawdę legendarny. Książka nie jest przeznaczona dla fanów serialu, nie jako kontynuacja serialu. Brakuje w niej wielu wątków, humoru oraz przede wszystkim PRAWDZIWEGO HAPPY ENDU.

    W książce brakuje zabawnych wątków, które były zawarte w serialu. Wygląda też trochę jak „50 twarzy…” – i prostackie zdania, typu: cytat: „Kiedy skończył i wyrzucił prezerwatywę, wrócił do salonu”, nie pokazują wrażliwości, delikatności, namiętności, którą mogliśmy dostrzec w serialu.

    Brakuje też wielu wątków – może faktycznie spowodowane to jest chęcią stworzenia filmu/serialu na podstawie książki i zrobione jest to celowo – ze względu na brak chęci udziału w tym przedsięwzięciu aktorów, np. serialowego Wojtka – Bartłomiej Kasprzykowski.

    Poza tym, Magda i Piotr mieli w planach zaręczyny, ślub, dziecko już w II/III serii serialu, to naprawdę ciężko uwierzyć, że po tylu latach nadal NIC. W szczególności po okolicznościach z III i IV sezonu.

    Nie musiało być sielanki – ale uśmiercenie głównej postaci i wprowadzenie nowej, zapomnienie o innych postaciach….

    Oglądałam praktycznie wszystkie seriale, które napisał p. Radosław. Magda M. była najlepszym z nich, może po prostu to znak, że p. Radek powinien pisać scenariusze do filmów i seriali – ALE NIE KONTYNUOWAĆ SERIAL W WERSJI KSIĄŻKI – w taki sposób!! Jestem bardzo zawiedziona i zupełnie nie polecam fanom Magdy M. – prawdziwi fani powinni zostawić w pamięci tylko serial, a o książce po prostu zapomnieć…

    1. Że wszystkimi Twoimi słowami zgadzam się w stu procentach. Ale mimo wszystko książkę polecam. Na szczęście serial film i książka to wydarzenia wymyślone. Więc można je przeczytać i uznać lub nie. Dla mnie serial to arcydzieło. Książka to próba sprostania oczekiwaniom fanów. I szkoda, że Figura za wszelką cenę nie chciał być banalny i stworzył coś zupełnie innego. Mimo wszystko cieszę się, że spotkałam się z Magdą M poraz kolejny. Chyba tak łaskawie podchodzę do tej książki, bo wiem, że cokolwiek by się tam pojawilo- nigdy nie byłabym w 100% zadowolona. Może ten totalnie absurdalny sposób poprowadzenia historii jest mniej bolesny dla mnie? Chociaż jak wspomniałam przeplakalam śmierć Piotra. Ah. Napisanie tego postu było trudne, ale zmierzenie się z komentarzami i próba jakiegoś kompromisu jest nieosiągalna 😀 Gdyby ta książka powstała po roku od serialu spaliłabym ją na stosie. Teraz podchodzę do tego z mniejszymi emocjami, a bardziej sentymentem. O! I cała zagadka bronienia rozstrzygnięta 😀

    2. Komentarz „zawiedzionej” brzmi dokładnie tak, jak bym sama go napisała. Również jako wielka fanka Magdy M jestem totalnie rozczarowana tym, co przedstawił nam Pan Radosław. W dodatku te okropne nawiązania do polityki, naprawdę straszna pomyłka. Przyjaciele Magdy M to jakieś karykatury, a nie świetne postacie, które zostały wykreowane w serialu. To co zostało zrobione z wątkiem Marioli i Wojtka woła o pomstę do nieba! Generalnie jedna wielka klapa, wole oglądać powtórki Magdy M na tvn 7 i zapomnieć o tym co przeczytałam.

      1. Wow aż tak? Po komentarzach widzę, że ta książka to jeden wielki niewypał… a u mnie aż tak źle chyba nie jest. Choć w filmie na yt (zapraszam) można zobaczyć moje łzy 😀 Wątek Marioli i Wojtka rzeczywiście żenujący, a reszta moim zdaniem nie taka zła. Agata tylko jakaś taka za głupia… a z drugiej strony jak zastanowić się nad każdym wątkiem, to wszystko jest i dobre i MEGA złe. Dziwna książka…

  2. Ja również jestem bardzo rozczarowana książką Nie ukrywam, że bardzo czekałam na nią. Po mega szoku na początku związanym z Piotrem, dalej czytałam książkę z nadzieją, że w którymś momencie Magda się obudzi, a to wszystko okaże się złym snem, niestety nie doczekałam się.
    Mam wrażenie, że autor się za bardzo skupił na tym by książka trafiła i spodobała się tym, którzy z serialem nie mieli za bardzo do czynienia, dla takich osób może to być fajna historia. Dla mnie jako fanki serialu ta książka jakoś nie łączy mi sie z tym co widziałam w serialu.
    Miałam trochę wrażenie, że mam do czynienia z zupełnie innymi bohaterami, nie pasowali mi oni. Nie mówiąc o tym, że serial do bólu przedstawiał wyidealizowany świat, ale to tak naprawdę było jego urok, tym co przyciągało ludzi przed telewizory. Książka natomiast bardzo mnie przytłoczyła i autentycznie zdołowała Nie oczekiwałam, że będziemy mieli do czyniania z wieczną sielanką Magdy i Piotra. Chciałam, żeby zostało ukazane prawdziwe życie i związek dwojga 40-letnich ludzi oraz problemy z jakimi muszą sie zmagać razem. Chciałam trochę nacieszyć się tym związkiem, bo serial mimo, że zakończył sie wspaniałym happy endem to trochę wzbudził na końcu niedosyt i książka niestety nie zaspokaja go (przynajmniej w moim przypadku). Niby też mamy happy end, ale to już nie to samo, to zupełnie co innego, inny świat.
    Mam cichą nadzieję, by nie doszło do nakręcenia kontynuacji na podstawie książki (wiem dziwna jestem). Chciałbym zapamiętać Magdę M. jako pozytywny i trochę bajkowy serial, do którego zawsze chce się wracać. Książka ten obraz tatalnie mi burzy i raczej do niej już nie wrócę, zresztą zdążyłam już ją podarować w prezencie koleżance, która też planowała ją przeczytać ☺ Może jej chociaż przypadnie do gustu
    Pozdrawiam ☺

    1. Jaki dobry komentarz!!!! Masz w stu procentach rację! ♥ I choć Twoja wypowiedź różni się trochę od mojej, to dwie mi grają w duszy :p Bardzo mi się podobało, że po 10 latach Magda na początku mówiła o trudach rutyny i miałam nadzieję, że może ta książka przedstawi jak sobie z nią radzą i znów będzie idealnie. Bo chyba właśnie tego chcieli fajni. Fajni zawsze ego chcą! 😀 Dla mnie np. Agata była totalnie głupią, aż nierealną postacią! A w serialu ta jej głupkowatość była normalna i fajna. Więc choć wiedziałam jaka jest, trudno było mi się z nią na nowo zakumplować 🙁
      A serial… kurcze. Chyba jednak bym chciała, choć to niewątpliwie będzie smutne i traumatyczne. No jedno jest pewne- ta książka nie wzbudza ochów i achów, a szkoda! Wielka szkoda! Fani powinni się jarać czymkolwiek. Trzeba było im to dać :p

      1. Właśnie jestem ciekawa reakcji fanów na książkę. Póki co są raczej pozytywne. Ciekawe czy po dzisiejszej oficjalnej premierze to się zmieni czy nie. Zaczęłam się nawet zastanawiać czy ze mną jest coś nie tak, że tylko mi książka nie przypadła do gustu 😛
        Postać Agaty w książce też mnie niesamowicie irytowała. Trudno mi było uwierzyć , że jest to ta sama postać, którą uwielbiałam w serialu. Ten sam problem miałam też m.in. z postacią Karoliny i o dziwo też z Magdą. Trochę z tego powodu smutno mi było czytając książkę. Postacie, które kiedyś były bliskie mojemu sercu (właściwie to nadal są, ale te z serialu), w książce zostały przedstawione tak dziwnie i nijako.
        Wracając jeszcze do postaci Piotra to mam takie dziwnie przeczucie, że zrobiono z nim co zrobiono w książce, bo p. Figura ma chyba duże parcie na to by zrobić ekranową kontynuację, a wiemy bardzo dobrze jaki stosunek do tego ma sam P. Małaszyński 😛 Problem w tym momencie się rozwiązał, w bardzo brutalny sposób, ale jednak. Pytanie tylko czy bez postaci Piotra potencjalna kontynuacja serialu by się udała? No cóż, chyba każdy sam powinien sobie odpowiedzieć na to pytanie 😉

        1. Alkoholizm Karoliny był przesadą. Problem Wojtka i Marioli żenujący. I wiele wiele innych…
          Jak czytałam ta książkę czułam jakby to było bardziej jakieś M jak miłość. Takie podzielone na ostre zakończenia rozdzialiki, które mają zaciekawić na kolejny odcinek…
          A co z Małaszyńskim? Ja nic nie wiem o jego niechęci, choć z drugiej strony podejrzewam, że trudno było wyjść z roli Piotra, bo wszyscy kojarzyło go tylko z tym. Ale jak wiesz coś więcej to możesz mi napisać 😀 Kiedyś były też plotki, że nienawidzą się z Brodzik
          Kurde. W luźnej rozmowie z moim chłopakiem czy Tobą mam tyle negatywnych emocji, że ta książka w ogóle mi się nie podoba, ale obiektywnym okiem… Bez tej całej fanowskiej miłości nie jest tak źle. I też czekam na opinie po premierze. Przed premierą często ludzie którzy dostają książki strasznie się jaraja i czują jakąś misję dobrej sprzedazy książki xd Ja tak nie mam. Kilka osób też nie. Ale są blogerzy, którzy notorycznie polecają chłam przedpremierowy. Szkoda 🙁

  3. Również jestem psychofanką! ❤
    I książka bardzo mnie niestety zawiodła. Jestem smutna, rozczarowana, zawiedziona. Nie byłam przygotowana na taki obrót spraw… chciałam widzieć oczami wyobraźni szczęśliwych Magdę i Piotra. Podobnie jak Ty, mogłabym czytać całe tomy o ich szczęściu. To była historia, która dodawała promyk radości i masę nadziei na każdy, nowy tydzień. Kiedy serial miał swoją emisję miałam 10 lat, więc byłam nieco starsza od Ciebie, niekoniecznie doroślejsza, bo tak samo snułam marzenia o moim Piotrze. 🙂
    Po latach wracam do serialu, również na płytach a w podróży na player.pl.
    Książki jeszcze nie skończyłam. Nie mogę się przemóc i co jakiś czas opłakuję opisane nieszczęścia…
    Pozostało nam zapamiętać Magdę i Piotra jako piękną, szczęśliwą dziewczynę i chłopaka! Na pewno wrócę do serialowego świata jeszcze nie raz. Pozdrawiam ciepło 🙂

    1. AAAA, łączmy się psychofanki! ♥ A co do dalszych etapów książki- przeczytaj. Już później jest normalny, fajny klimat Magdy M… tyle, że bez Piotra :/ Też mnie to boli i będzie boleć 🙁

  4. widziałam na ulotce jednego ze sklepów, że ta książka niedługo się ukaże i również pomyślałam, że na pewno została napisana dla pewnych pięniędzy (bo który z fanów przeszedłby obojętnie obok takiej pozycji, zwłaszcza z taką cudowną okładką) jednak nie spodziewałam się, że będę miała okazje przeczytać o niej na Twoim blogu!! a co dopiero, że jesteś taką fanką samego serialu!!
    ehh z Magdą M mam dobre wspomnienia, dziecięce, kiedy to kładłam się spać a mama dalej czuwała czekając na kolejny odcinek (i chodź, pomaluj mój świat!). Ostatnio nawet pomyslałam, żeby nadrobić zaległości i muszę ci przyznać, że kusisz oj kusisz :p

    1. No właśnie… Jakieś to takie normalne, że mama… A nie osmioletnie dziecko prawda? Ale nie żałuję ❤️ A serial polecam bardzo. Teraz w necie na pewno gdzieś jest

        1. Właśnie rano trafiam na kawałki… a dzisiaj trafiłam na napisy końcowe 😀 Ale fajne jest to zaskoczenie ♥ A wczoraj nawet udało mi się obejrzeć półtora odcinka wow! Tylko teraz ten serial już nie wydaje mi się taki perfekcyjny, a UWAGA Magda troszkę mnie irytuje. Gdyby nie wielki sentyment i pamięć o miłości sprzed lat to chyba bym nie polubiła. A jeszcze kilka lat temu oglądałam wszystko na DVD i kochałam. Proszę, jak to się człowiek zmienia. Wczoraj dopiero doszłam do tego wniosku, ze w sumie to już trochę ten serial przeminął i chyba wcale nie chciałabym kontynuacji, bo albo byłaby słaba- jak na te czasy i możliwości filmowe… albo- po prostu to nie byłaby już Magda M. Jak myślisz? Jak Ci się ogląda powtórki?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *