The Dumplind- No bad Days

Hejka! Jest noc i powinnam już iść spać przed jutrem, ale obiecałam- więc piszę! Po szyi cieknie mi woda z dredów i powiem Wam, że bardzo nie lubię tego uczucia. Bardzo nie lubię.
Dzisiaj o płycie, na którą czekałam, ale w sumie bez przesady. Dopiero po koncercie w Sopocie czekałam bardziej… ale i tak premiera płyty Organka przyćmiewała premierę The Dumplings. Dlaczego? Bo pierożków znałam prawie wszystkie piosenki.
Po pierwsze- jestem zachwycona szatą graficzną, chociaż oczywiście liczyłam na jakąś fajną sesję zdjęciową, ale zaskoczyli mnie bardzo pozytywnie! Idealnie dobrane kolory, sławna już koza, a w środku równie fajnie 🙂
Po drugie- piosenek znałam wiele, myślałam, że wszystkie znajdą się na płycie. OTÓŻ NIE! Na płycie znajdują się cztery piosenki, które mogliśmy wcześniej usłyszeć, ale w całkowicie innej odsłonie. Nie jestem z tego zadowolona, bo gdyby piosenki z Youtube znalazły się na tym krążku to byłabym zachwycona! Zabrakło mi wielu utworów, ale to w sumie normalne, że chcieli stworzyć coś innego.
Singiel Technicolor yawn jest rewelacyjny i mogłabym go słuchać na okrągło 🙂
Muszę przyznać, że nie przekonałam się jeszcze w 100% do tej płyty. Nie miałam okresu, w którym słuchałabym jej nałogowo, ale może to przez nałożenie się na siebie wielu premier, co spowodowało, że w moim pokoju zawrzało od nowości. Nie wiem. Wiem jedno- to bardzo dobra płyta, a piosenki z Youtube przecież nadal mogę słuchać. Okładka wygląda rewelacyjnie i z mojego stosiku płyt rzuca się w oczy, co ważne! Justyna i Kuba dali radę! Świetny początek. Czekam na więcej…a to chyba ważne 🙂
Macie może tą płytę? Znacie ten zespół? Już wiele razy o nim pisałam, więc pewnie kojarzycie 😉
buziaki :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *