Kategoria: Fotografia

WYLUZUJ- ale wiedz o regułach

WYLUZUJ- ale wiedz o regułach - kilka porad fotograficznych

Hejka! 🙂

Tak ciężko mi się dzisiaj zabrać za post. Składa się na to tyle czynników, że aż trudno wymienić je wszystkie, ale najpoważniejszym jest to, że zaczęłam naprawdę dobrą książkę! Spędziłam z nią dzisiaj całe przedpołudnie. Tak lubię ♥ Jednak godzina nie jest już wczesna i zmotywowałam się do przygotowania notesu, biurka, krzesła. Usiadłam i to napiszę- zobaczycie! 😀

Kolejny post z serii fotograficznej. Kiedy wymyślałam pomysł na ten post w wyobraźni widziałam tylko wszystkich moich nauczycieli, którzy wchodzą tutaj i myślą sobie jak to już woda sodowa mi do głowy odbiła, bo skończyłam szkołę. Eeee… nie wiem czy ktokolwiek z nich czyta, ale te moje fotograficzne posty są pobudzone zupełnie inną przyczyną! 😀 Jestem na etapie, w którym muszę nauczyć się jeszcze tysięcy rzeczy- cieszę się, że chcę to robić… ale przecież te posty nie są dla lepszych ode mnie. Są dla tych, którzy zaczynają. W życiu realnym mam wiele pytań na ten temat, a tutaj można odpowiedzieć mądrzej, sprawniej i trwalej. Chciałabym się tutaj dzielić swoimi sposobami, które w fotografii mi pomagają, ale które też wkurzają mnie w fotografii (lub w myśleniu o niej) u innych i u siebie kiedyś. Stąd właśnie to całe zamieszanie. Jak skończę fotograficzne studia, to może będę czuła się na tym gruncie pewniej, na razie jest to tylko moje.

Dzisiaj będzie trochę o regułach i o tym co z nimi robić. O moim nastawieniu do nich i wykorzystywaniu ich w praktyce. To pierwszy post ala poradnik, a może dzielenie się swoimi doświadczeniami? Brzmi lepiej! 😀 Mam już pomysły na kilka kolejnych, więc bądźcie czujni. Jeśli interesuje Was ten temat, to zapraszam do lektury. Będzie długo, ale mam nadzieję, że również wartościowo.

Kiedyś w szkole mój nauczyciel od grafik powiedział, że teraz wszystko wolno, wszystko jest dozwolone… ale jednak pewne reguły są i nie można ich bagatelizować. Było to oczywiście w odniesieniu do jego przedmiotu, ale trafiło do mnie tak mocno, że w stu procentach się z tym zgadzam. Przecież pasuje to do wszystkiego. Tym bardziej do fotografii! Z nią jest trudniej. Jest dostępna dla każdego i każdy z niej korzysta, nawet jeśli nie jest świadomy jak wielki potencjał ma to medium. Moim estetycznym marzeniem byłoby, aby każdy kto pokazuje mi swoje zdjęcia z wakacji miał folder wypełniony po brzegi naprawdę dobrą fotografią. Wszędzie słyszeć głosy, że nie sprzęt, ale umiejętności są ważne. Ja oczywiście nie zgadzam się z tym w stu procentach, ale tylko wtedy kiedy sprzęt ogranicza głowę… w drugą stronę zdecydowanie tak. Lustrzanka nie sprawi, że Twoje zdjęcie będą piękne, ale telefon również nie zrobi z niego dzieła… chociaż teraz są już takie telefony, że trochę zaczynam w to wątpić. Wczoraj na Instagramie zaczęła obserwować mnie niejaka Sandra, po rozmowie z nią i przejrzeniu całego jej profilu dowiedziałam się, że totalnie wszystkie zdjęcia są robione telefonem. Nieźle co? Jak to się dzieje? Dziewczyna pracuje głową i wie co robić. Szanuję niesamowicie! Dzisiaj chciałabym Wam powiedzieć o kilku bardzo istotnych kwestiach w fotografii, regułach, które istnieją- a może po prostu o nich nie wiedzie, bo najgorsze co można robić podczas zdjęć, to nie błędy, a nieświadomość i podpinanie pod nią słów: „specjalnie! To specjalnie! Naprawdę, tak miało być!”, kiedy w głowie jedynie walczymy o przetrwanie danej fotografii (o reanimacji zdjęć również niedługo będzie :p)

Zdjęcie musi mieć coś w sobie

kiedy tego nie ma muszę wiedzieć jaki był cel fotografii. Często pytam o to swoich znajomych. Zawsze jest ta sama odpowiedz: „tak chciałem”, kiedy doskonale wiem, że wyszło to przez całkowity przypadek i nieumiejętności dobrania odpowiednich funkcji itp. Sama również dostaję takie pytania- teraz już wiem jak się z nich wytłumaczyć, bo dziwną fotografię robię specjalnie- choć nie popełniam rażących błędów, które nie przejdą u nikogo! Jednak wiem jak było kiedyś. Kiedyś byłam lepsza niż teraz, myślałam, że świat fotografii leży u moich stóp, a każdej fotografii, której poświęciłam chwilę zasługiwała na największe nagrody. Jak to dobrze, że człowiek kształci się w swojej pasji i zaczyna zauważać jak niewiele wie i ze swojej narcystycznej postawy przechodzi w człowieka głodnego wiedzy! 😀 Polecam. Jeśli jesteście teraz na etapie, na którym myślicie, że o fotografii wiecie wszystko, to wiedźcie, że nie wiecie nic. Myślę, że nie ma na świecie człowieka, który mógłby tak o sobie powiedzieć. W każdej dziedzinie są obszary, których nie zgłębimy nigdy, bo nie starczy nam na to życia.

Wyobraźmy sobie idealną fotografię- macie na to teraz chwilę- dla mnie jest to niewątpliwie ostre jak żyleta zdjęcie, ze złotym podziałem, czystą kompozycją, idealnym balansem bieli. Wy też to widzicie? Najfantastyczniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że chociaż to właśnie w takich słowach kryje się moje wyobrażenie o najidealniejszym zdjęciu, to jednak takimi zachwycam się najrzadziej. Czemu? Ponieważ jest to podręcznikowe. Nudne. Proste. Zawsze kiedy widzę dobrą technicznie fotografię zapala mi się lampka „nuda” i twórczość skierowana na jakość, a nie koncept… bo gdzie tu znaleźć jeszcze na to ostatnie miejsce?! Mimo wszystko wydaje mi się, że każdy powinien przejść ten etap- ja przeszłam… i na szczęście poszłam dalej. Tak to już jest, że kiedy posiądziesz podstawową wiedzę chcesz iść dalej i eksperymentować. O co w tym wszystkim chodzi? O WYLUZOWANIE!

Złoty podział

kojarzycie dziewięć kwadratów z czerwonymi punktami w miejscach przecięcia się linii? Jeśli nie, to dosyłam TUTAJ jeśli ktoś używa tej zasady, to wie co robi. Ale czy rzeczywiście? Kadry tyczą się przecież również filmu i tam widać prostą zasadę- jeśli ktoś wpadł w „złoty wir”, to film jest męczący i chociaż inny, to zbyt denerwujący, żeby oglądać go w spokoju. Wyobraźcie sobie teraz wystawę fotograficzną i wszystkie zdjęcia zrobione ze złotym podziałem. Kilka z nich pewnie byłoby bardzo ciekawych, ale pod koniec zrobiłoby się nużąco. Co zrobić z tym fantem? WYLUZOWAĆ! Swoje postacie na zdjęciach ustawiaj tak, aby zdjęcie było ciekawe. Pamiętaj, że jest coś takiego jak punkty, które najbardziej przyciągają oko, ale eksperymentuj z samym sobą- zaufaj sobie. Zaufaj sobie wtedy, kiedy wiesz, że WIESZ. Centralne kompozycje są genialne! Uwielbiam je i wydają mi się niesamowicie ciekawe. Wtedy już nie ma możliwości, aby zaciekawiło nas na zdjęciu coś innego… ale tyczy się to jedynie fotografowania ludzi. Kiedy czasem trafi mi się fotografia pejzażowa (bardzo rzadko) i widzę jakąś krowę- automatycznie spycham ją w lewo lub w prawo. Najzwyczajniej w świecie jest ciekawiej! Jak to się dzieje? U mnie metodą prób i błędów! Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że mam krowy robić ze złotą zasadą, a ludzi w kompozycji centralnej, to bym się pewnie zbuntowała i robiła na odwrót, a tak sama wiele razy płakałam, bo mogłam ustawić się inaczej, zrobić wszystko zupełnie na odwrót i o. Próbujcie. Co jest najważniejsze? Najpierw poczytajcie. Zobaczcie czemu właśnie taki jest ten złoty środek, jakie zdanie na temat kompozycji centralnej mają eksperci. Później postarajcie się obejrzeć przykładowe fotografie artystów. Gwarantuję Wam, że wtedy wszędzie będziecie mogli już rozpoznać rodzaj kompozycji! Co później? Później praktyka. Weźcie koleżankę- poróbcie jej zdjęcia. Idźcie na dwór- znajdźcie jakieś samotne drzewo. Zobaczcie jak jest lepiej, a może dwa są ciekawe? PRÓBUJCIE! A po jakimś czasie jeśli ktoś Was zapyta „czemu tak”- odpowiadajcie z głosem pewnym swojej racji… bo będziecie świadomi! 🙂

Ostrość

efekt pożądany zawsze! Nigdy nie słyszałam, aby ktoś powiedział: „ej, to zdjęcie jest za ostre, zrób jeszcze raz… tylko tym razem rozmyte”. Wy słyszeliście? Niestety ma to to do siebie, że często jest złudne. Wydaje nam się (mi bardzo często!), że w momencie kiedy mamy ostre zdjęcie, to wygraliśmy już wszystko i fotografia jest genialna! Bo ta ostrość na oko, ta głębia tła! Ah! Jakie to jest profesjonalne. Gówno prawda! 😀 Jeśli widzicie ostre zdjęcie, to od razu myślcie o tym jakie jeszcze ma zalety, bo jeśli nie ma żadnej, to oznacza, że jedyne co można z nim zrobić, to skasować. Kiedyś na zajęciach fotograficznych uczulali nas właśnie na ten temat. Dopiero wtedy zaczęłam zauważać w swojej fotografii, że rzeczywiście tak jest, że często nie chcę pożegnać się z moją pracą jedynie dlatego, że jest ostra i nic poza tym. Uczmy się wyrzucać ostre zdjęcia! Serio! Później to nie boli! 😀 Oczywiście, są miejsca, gdzie ostrość jest najważniejsza. Są to zdjęcia produktowe, legitymacyjne, paszportowe, biznesowe i ogólnie wszystkie te takie „poważne i reklamowe”. Tam nie dopatrzycie się wiele poza dobrą jakością 😉 Jednak my dzisiaj mówimy o dobrej fotografii, wartościowej- artystycznej wręcz! 😀 Jeśli mam czas i chcę zrobić zdjęcia na tego bloga, to rzeczywiście nie dopuszczam do siebie myśli, że moja twarz może nie być ostra- bo tutaj ten efekt jedynie by rozpraszał. Jednak w reporterce, w czymś co jest tak nieobliczalne musimy liczyć się z tym, że takie rzeczy będą się zdarzały. To nie oznacza, że fotografia jest już skreślona. Dzięki temu może być jeszcze bardziej wartościowa! Pamiętam, że gdy miałam obiektywy analogowe, to specjalnie robiłam efekt najmniejszej ostrości i kilka z tych zdjęć jest moimi ulubionymi do teraz! 🙂 Właśnie w fotografii analogowej tym bardziej powinniśmy sobie dać spokój. Starać się łapać ostrość na oko i w ogóle… ale to nie o to tam chodzi, a o charakter! Więc co zrobić? Oczywiście WYLUZOWAĆ! Często wkurzam się na nieostre zdjęcie, ale jeśli jest ono nieostre dlatego, że czegoś nie dopatrzyłam i śmietnik jest ostry, a osoba na pierwszym planie już nie, to rzeczywiście nie jest to fajna sytuacja… ale jeśli nie chcemy mieć ostrego zdjęcia, bo taki jest nasz cel- to nie bójmy się tego robić! Liczmy się z konsekwencjami nieostrości w momencie kiedy chcemy uchwycić moment-chwilę ulotną- takie zdjęcie może oddawać więcej emocji! Nie bójmy się nieostrych pierwszych planów. Łapmy tła jeśli są ciekawsze (ale nie śmietniki^^). W nieostrość wchodzą również zdjęcia poruszone. Mi naprawdę bardzo rzadko udaje się zrobić dobre poruszone zdjęcie, więc wolę się w to nie mieszać (widzicie- wyluzowałam, wiem, że słabo mi to idzie, więc nie zaprzątam sobie głowy, robię inne), ale na przykład uwielbiam poruszone zdjęcia z jakiś fajnych imprez kulturalnych (oczywiście). Wolę o wiele bardziej takie niż ostre. Wtedy czuć energię, światła, pot, zabawę, ta fotografia żyje! Cudo! ♥

Czysta kompozycja

uwielbiam czyste kompozycje. Minimalistyczne tła, zazwyczaj jakiś bloków, nowego budownictwa, teatrów, oper, itp. Uwielbiam dodatek światła i postać. Wszystko gładko, pięknie i bez zbędnych elementów. Uwielbiam, choć sama nie robię zbyt często takiej fotografii. Może dlatego, że zawsze były ważniejsze dla mnie rośliny, kolory. Nigdy po prostu nie potrafiłam należycie wykorzystać potencjału takich miejsc… dziwne to. Tyle oglądam, tak czuję tego typu fotografie, a jak już przychodzi co do czego, to totalnie nie jest moja bajka. Długo zajęło mi zanim zeszłam z białej ściany i do swojej „fotografii domowej” zaczęłam dodawać normalne elementy. Od tego momentu fotografia wydaje mi się o wiele ciekawsza! Jest moja. Miejsce mnie określa. Odkryłam to dopiero w momencie robienia dyplomu (nawet nie zdajecie sobie sprawy jak wiele dał mi ten dyplom! Niesamowite!), gdzie wchodziłam do ludzi do domu i tak ważne były dla mnie te domowe elementy, które określały ich osobowość. Odkrywam to nadal i przestaję bać się zawierać ich na zdjęciach. W moje kompozycje często nie można wbić igły, bo nie ma ani jednego wolnego milimetra. Wszędzie się coś dzieje… ale co? WYLUZOWAŁAM! Jestem świadoma, w którym momencie telewizor w tle będzie efektem jak najbardziej pożądanym, a w którym obraz z tle zepsuje wszystko. Mniej więcej już wiem kiedy pokazanie całego pokoju jest dobre, a kiedy wystarczy tylko postać… bo? Bo zrobiłam miliard różnych zdjęć i poczułam fotografię! Tak o mniej więcej działa!

 

Wiecie już co w tym wszystkim jest najważniejsze? Mam nadzieję, że domyśliliśmy się, bo wymieniłam to aż trzy razy. WYLUZOWANIE! Ale za nim się na to zdecydujecie naprawdę warto poświęcić czas na oglądanie, na czytanie, na patrzenie i szukanie swojego sposobu. W szkole, kiedy nauczyciele mówili nam, że mamy wiecznie przeglądać i oglądać to było to dla mnie zawsze tak mocno nienaturalne. Siadałam do komputera i myślałam sobie: „ok, to teraz może coś pooglądam?”. Dopiero niedawno zdałam sobie sprawę, że z fotografią tak nie mam. Przez lata polubiłam wiele profili na Facebooku, wyrobiłam sobie regułę wchodzenia na różne fotograficzne strony nie dlatego, że trzeba, a dlatego, że jest to dla mnie naturalne i bardzo ciekawe! Przez lata odlajkowywałam i lajkowałam nowe, bo przestawało mi się coś podobać, ponieważ moja świadomość rosła. Naprawdę warto oglądać i dowiadywać się. Później można hasać i decydować o wszystkim. Kiedy jest świadomość jest też swoboda. Serio! 😀 i CO JESZCZE? Zaprzyjaźnijcie się ze sprzętem- pomaga! 😀

Dzisiaj tylko trzy najważniejsze moim zdaniem zasady, z którymi można robić co się chce. Kolejny post będzie troszkę bardziej restrykcyjny! Będzie o zasadach, których łamać po prostu nie wolno, bo nie! Bo wtedy Wasza (nasza) fotografia traci. Często jeszcze zdarza mi się płakać po takich błędach. Warto o tych podstawach przypominać całe życie, żeby wchodziły w głowę i nigdy z niej nie wychodziły 😉

WYLUZUJ- ale wiedz o regułach - kilka porad fotograficznych

Dla ukazania luzu próbowałam podrzucić zdjęcia i się wyluzować… robiłam to chyba z piętnaście razy… nie wyszło ani razu- wyluzowałam się i dodaję nieudane 😀 Buziaki! :*

Jestem z Anielą! REPORTAŻ FOTOGRAFICZNY

Hejka! 🙂

Czekałam na ten wtorek ponad tydzień, jeśli nie dłużej! Czasami mam tak, że do jakiegoś projektu zabieram się miesiącami, a nawet latami- na szczęście niektóre idą sprawniej. Tak było tym razem. Anielę niewątpliwie znacie z wielu sesji zdjęciowych podczas których miałyśmy okazję współpracować i uwierzcie, że jest to niesamowite uczucie, kiedy fotografia tak zbliża do siebie ludzi. Byłyśmy najlepszymi kumpelami w przedszkolu, jednak później gdzieś ta relacja zanikła- aż do momentu w którym wymyśliłam sobie aparat i Anielę jako modelkę. Piękny pomysł, sama siebie za niego chwalę. Dzięki częstszym spotkaniom i wielogodzinnym rozmowom mogłam poznać świat sportowca, świat do którego mi chyba najdalej. Dla mnie wyczynem jest wypicie zalecanej dawki wody w ciągu dnia, a Ona potrafi dzień w dzień wstawać o szóstej i robić treningi. WOW! Szanuję niewyobrażalnie!

Kilka razy przychodziły mi do głowy pomysły żeby uwiecznić te wszystkie zmagania na zdjęciach, ale zawsze wydawało mi się, że to tak niewiele. Półgodzinny trening rano i już. Dopiero kiedy wyjechałam w listopadzie do Zakopanego wreszcie miałam możliwość poznać prawdziwe życie sportowca, które wcale nie jest łatwe. Poznałam i zdałam sobie sprawę z jak wielkim człowiekiem mam do czynienia. Dla mnie zawsze była Anielką- koleżanką z przedszkola. A tu się okazuje, że mistrzyni! Laureatka wszelakich konkursów i wiele wiele innych sukcesów, które można przypisać tej mniejszej ode mnie o cztery centymetry dziewczynie. Jest to dla mnie tak niesamowite, że kiedy tylko dowiedziałam się że jest w Elblągu, obydwie mamy czas i chęci- od razu zaproponowałam wspólny dzień z aparatem. Przede wszystkim z własnej ciekawości, ciekawości jak to wszystko wygląda, ale również z chęci uchwycenia tych trudów, które zawsze schowane są pod cieniem samotnych, ciężkich poranków. Chcę to również pociągnąć o wiele dalej, ale przede mną jeszcze miliard rozmów i pracy. Mam nadzieję, że za tydzień uda mi się Wam pokazać już zrobione zdjęcia z… bonusem. A co to wszystko oznacza? Tylko to, że zdjęcia wracają na bloga, ale wymyślam na nie jakiś swój własny lepszy sposób niż jedynie tworzenie z posta galerii zdjęć. Będzie twórczo i sami będziecie mogli z tego skorzystać 🙂

Nasz dzień nadal trwa, choć aktualnie łapiemy nową energię. Ja przy komputerze, Aniela w łóżku. Zbliża się dopiero trzynasta, a my już byłyśmy na torze i na siłowni. Siłownia! Pierwszy raz odwiedziłam to miejsce… tylko po to żeby robić zdjęcia :p Nie nadaję się do żadnych innych celów związanych z tym miejscem, tak to już jest. Na moim Instagramie zabrałam moich obserwatorów dzisiaj z sobą. Staram się dodawać tam więcej niż jest to dla mnie naturalne. Mam nadzieję, że jakkolwiek mi to wychodzi. Praktyka czyni mistrza!

Lubię zakrywać. Pokazywać najważniejsze w miejscu, które trzeba odnaleźć. Cieszę się, że moje fotografie sprawiają radość moim oczom. Jestem usatysfakcjonowana tym, że jakiś czas temu powiedziałam, że chcę zmienić swoją fotografię i przyszło to zupełnie naturalnie. Trochę się boję, trochę wstydzę. Własna twórczość wystawiana dla publiczności to zawsze strach przed krytyką, ale jaka satysfakcja przy pochwałach! 🙂 Zakochuję się w reportażach i dokumentach. Cieszę się, że już mnie nie bierze robienie kolorowych pustych zdjęć. To dobry etap, dobrze, że był… ale dobrze, że się skończył.

Przede mną aktualnie przyjemne- wybieranie zdjęć porannych, tych najlepszych i oddających charakter. Wieczorem, albo dopiero jutro czeka mnie jednak najgorsze- wyselekcjonowanie kilkunastu najlepszych. To zawsze jest taki kołek w serce i mnóstwo dylematów. Czasami wystarczy zachłyśnięcie się idealną jakością lub kadrem i już wydaje nam się, że fotografia jest idealna- a na to wpływa mnóstwo czynników (na blogu o tym chyba w czwartek! :)). Mi zawsze jest bardzo trudno wybrać tylko te kilka. Wiem jak było z moimi zdjęciami z teatru- pot, krew i zgrzytanie zębami, bo jak mam wybrać dziesięć skoro wszystkie są tak rewelacyjne? Liceum Plastyczne dużo mnie w tym temacie nauczyło. Kiedy dzisiaj Aniela zasuwała na rolkach kilkanaście okrążeń ja zastanawiałam się nad tym, gdzie bym teraz stała gdybym wybrała liceum ogólnokształcące. Co działoby się z moją fotografią i co najciekawsze- czy w ogóle by się coś działo. Jedna decyzja a zrobiła z mojego życia fenomenalną rzecz! 🙂 No to lecę do przerabiania. Jedyny dylemat jaki mam w tym momencie, to czy zrobić je w kolorze, czy może w czarno-bieli. Zakochałam się ostatnio w tych barwach fotografii… może to dlatego, że tak długo się przed nimi wzbraniałam? 🙂

reportaż fotograficzny

Buziaki! :*