Inne

PREZENTOWNIK czyli co kupić na prezent świąteczny #5

 

No dzień dobry, zapraszam Was dzisiaj na kolejną edycję najlepszego prezentownika w Internecie. Znajdziecie tu ponad 30 polskich marek, które tworzą doskonałe rzeczy. Jeśli nie lubicie czytać- na moim kanale CIUT WIĘCEJ pojawił się film z tymi samymi propozycjami 🙂

Moje prezentowniki charakteryzują się tym, że wszystko muszę przetestować i dopiero wtedy polecić, więc niech nie przerazi Was ta ilość rzeczy w moim salonie. Większość z nich, jak co roku, idzie później na sprzedaż lub na prezenty, a w moim domu zostawiam jedynie te rzeczy, które naprawdę potrzebuję i których mi brakowało. Wiecie doskonale, że uwielbiam posiadać jak najmniej 🙂

Pamiętajcie, że to nie jest sezonowa lista. Będzie aktualna przez lata, więc jeśli coś Wam się spodobało, ale na razie tego nie potrzebujecie- zaobserwujcie profil na Instagramie, by o nim nie zapomnieć. A na podkreślenie jak bardzo moje polecenia są wieczne polecam Wam również moje poprzednie prezentowniki na blogu: PREZENTOWNIK 2017 | PREZENTOWNIK 2018  | PREZENTOWNIK 2019 | PREZENTOWNIK 2020PREZENTY NA OSTATNIĄ CHWILĘ

Na wstępie chciałabym Wam przypomnieć, że NIE TRZEBA dawać prezentów, to nie jest przymus. Jeśli „nie czujecie” i nie wiecie co komuś dać nie musicie tego robić na siłę. Zachęcam Was również do składkowych prezentów dobrej jakości zamiast wielu pierdółek z przysłowiowego Pepco. Ja kilka razy praktykowałam tę zasadę- zazwyczaj wybieram jedną- dwie rzeczy i proszę o nią całą rodzinę.  Polecam również losowanie jednej osoby z rodziny do robienia prezentów- w naszej rodzinie sprawdza się to świetnie od lat. Jednak teraz przejdźmy do najważniejszego- przedstawienia produktów, które skradły moje serce. W filmie mówię bardzo oszczędnie w słowa, natomiast rozwijam myśli tutaj na blogu, serdecznie zapraszam do wybrania formy idealnej dla Was do zapoznania się z dobrem w czystej postaci.

ROŚLINNE PRZESTRZENIE

Punkt zero ROŚLINNE PRZESTRZENIE– w tym samym momencie na naszym firmowym kanale jest prezentownik z asortymentem z naszego sklepu. Są przepiękne świąteczne naturalne świecie sojowe i wiele innych dobrych cudowności.
Mam nadzieję, że moje Roślinne Przestrzenie są Wam dobrze znane, dlatego poniżej przedstawiam Wam zimową ofertę, która nie jest sezonowa- niektóre produkty powstały rok temu i wróciły z jeszcze większą siłą. Natomiast nowe produkty choć zimowe zostają z nami w stałej ofercie by przypominać magiczny czas zimowego klimatu. To co z nowości mogę Wam polecić z całego serca to

  1. ZESTAW ZIMOWYskłada się z trzech w 100% naturalnych i wegańskich świec 120 ml zamkniętych w szklanych słoikach z etykietą polskiej artystki Ewuwua (którą możecie znać z naszej plakatowej kolekcji z greckimi boginiami wśród roślin)- zapachy są kwintesencją zimy, ale każdy z nich ma zupełnie inne składniki dlatego żadna nuta nie jest powielona, a przez to każdy zapach jest zupełnie inny i to właśnie w zestawie są dopełnione.
    GOŹDZIKOWY KOMINEK: ulubiony zapach naszych klientów: goździk, cynamon, pomarańcza i wanilia, które w połączeniu dają kwintesencję świąt, to takie grzane wino pite pod kocykiem przy kominku i świątecznych piosenkach.
    MANDARYNKOWA CISZA: połączenie mandarynki ze świerkiem, na naszym Instagramie śmiejemy się, że ta świeca pachnie jak ten moment, gdy na przerwie w szkole ktoś zaczyna obierać mandarynkę i pachnie cały hol. To zapach zazdrości i skręconego brzucha z eksplozji świątecznego zapachu- każdy pamięta to uczucie 😉 To obieranie mandarynek wśród świeżych choinek.
    MROŹNY PORANEK: sosna plus mięta; nasza klienta opisała ten zapach idealnie jako miejsce, gdzie sprzedawane są choinki… dokładnie tak! Ta świeca to zapach poranka, podczas którego wraz z całą rodziną wybieramy się po choinkę…
  2. NOWA KOLEKCJA ŚWIEC– w czerwcu wprowadziliśmy kolekcję aż SIEDMIU nowych zapachów. Znajdziecie tam wspaniały zestaw trzech świec z etykietami zaprojektowanymi przez Malwinę Piekos, które stworzone są do palenia przez cały dzień. Rozkwit świeżości jest na poranek, Babina grefrutina na popołudnie i Nuta wieczoru na wieczór. Dodatkowo w naszym sklepie znajdziecie Jaśminową harmonię, Muśnięte słońcem, Malutką perfumerię i Kwiaty edenu- wszystkie świece są opisane na stronie bardzo dokładnie, więc nie powinniście mieć problemu ze znalezieniem idealnej dla siebie i swoich bliskich 🙂
  3. ZIMOWE PLAKATY– kolekcja stworzona dwa lata temu i poszerzona o nowe plakaty w poprzednim sezonie. Do współpracy zaprosiliśmy nasze artystki, które mają swoje stałe kolekcje w naszym sklepie. Plakaty, które mamy od dwóch lat wiemy, że u wielu naszych klientów wiszą przez cały rok… więc to dobry pomysł na udekorowanie ścian- u nas plakaty zmieniane są na okres zimowy… choć ten w salonie wisi u nas 12 miesięcy na okrągło 🙂 Dodatkowo te same plakaty są w formatach pocztówkowych i wysyłamy je wraz z eko kopertami, więc w łatwy sposób możecie wysłać kilka miłych słów swoim bliskim. Reszty nie będę Wam opisywać, bo przecież to nie o moje produkty chodzi, a o inne polskie marki, których możliwe, że nie znacie.
    SKLEP | INSTAGRAM

HOP DESIGN

Nie mam w zwyczaju pokazywać w prezentowniku dwa razy tej samej marki, ale HOP DESIGN stworzyło w tym roku absolutnie nowy produkt, więc uznałam, że mogę zrobić wyjątek od reguły. Tym bardziej, że zeszłoroczna propozycja, którą pokazałam Wam z tego właśnie sklepu bardzo przypadła Wam do gustu. W tym roku w tym samym przepięknym opakowaniu możemy znaleźć nie pościel (choć poście też ;)), a zestaw trzech ręczników w różnych rozmiarach.

My do naszego mieszkania wzięliśmy stare ręczniki z mojego wcześniejszego domu i już po ponad dwóch latach użytkowania ich na nowym metrażu szykowaliśmy się do zmian. Zdecydowaliśmy się właśnie na te z HOP ponieważ są wykonane z naturalnych materiałów. Postanowiliśmy przetestować dwa różne zestawy- bambusowy i bawełniany. Dwa w podobnych szarych odcieniach. Ręczniki dostępne są w trzech wymiarach: 30/50 cm, 50/100 cm, 70/140 cm.

Ja zdecydowałam się na ręczniki bawełniane, które lubię najbardziej. Natomiast Piotr na bambusowe, bo poza wszystkimi wspaniałymi właściwościami bawełny ma dodatkową- nie pochłania zapachów. Bambusowe ręczniki są cieńsze i bardziej miękkie. Schną również nieco szybciej. Zarówno ja jak i Piotr jesteśmy zadowoleni ze swoich wyborów 😉

Zdecydowanie nie jestem zdania, że pościel i ręczniki to rzeczy, które zawsze się przydadzą, więc nie będzie u mnie takiego podsumowania przy tych produktach. My mamy dwa komplety pościeli i więcej nie jest nam potrzeba, więc gdyby ktoś kupił nam taki prezent byłby nietrafiony 😉 Warto nawet w takich „basic” prezentach wiedzieć, czy komuś jest to najzwyczajniej w świecie potrzebne. Sprawdza się w tym najbardziej SŁUCHANIE. Ludzie często komunikują czego im brakuje. Jeśli komuś z Waszych bliskich brakuje pościeli, ręczników lub wspaniałego wełnianego koca (który polecałam w tamtym roku) to z ręką na sercu mogę Wam powiedzieć, że te są idealne i warte polecenia! 🙂 Cena zestawu bambusowego wraz z pudełkiem to 232 zł, natomiast zestawu bawełnianego 142 zł

SKLEP | INSTAGRAM

ATOMOJE

Ok, to jest ta chwila kiedy mogę się pochwalić- początki Atisany w zero waste zaczęły się od oglądania moich filmów na kanale (!!!), a teraz prowadzi swoją markę z ultra ekologicznymi rozwiązaniami. Poza rzeczami, które Wam dzisiaj pokażę marka Atisany opiera się przede wszystkim na rzeczach vintage z drugiej ręki. Wynajduje przepiękne rzeczy z bardzo luksusowymi składami, w korzystnych cenach- koniecznie zajrzyjcie w sekcję second hand & vintage .

Jednak to co mnie zachwyciło najbardziej to KAPCIE CHMURKI, o których dowiedziałam się dzięki moim obserwatorkom, które są szczęśliwymi posiadaczkami tych wełnianych cudeniek. Na wstępie powinno Was zaskoczyć jedno- ja i kapcie?! – nikt, nigdy nie był w stanie przekonać mnie do tego szaleństwa. Moje stopy potrzebują wolności. Jednak już rok temu musiałam przyznać sama przed sobą, że zimą jest mi po prostu najzwyczajniej w świecie zimno w nogi. Rozglądałam się za czymś w sklepie, ale nie chciałam kupować niczego nieetycznego… a nie podejrzewałam, że ktoś tworzy etyczne kapcie… aż do tegorocznych wakacji. W kapciach chodzę od października i nie zdejmuję ich z nóg. Są ze mną non stop i jestem nimi zachwycona. Są lekkie i miękkie jak chmurka. Bardzo wygodne i ocieplają stopy w sekundę. Do tego najzwyczajniej w świecie są przepiękne.

Z istotnych kwestii: kapcie wykonane są z wełny merynos, która posiada certyfikat Woolmark (Pure New Wool). Każda para jest szyta ręcznie, a na stronie widnieje zapewnienie o certyfikacie ” Przyjazny dla człowieka”, co oznacza, że produkt tworzony był z poszanowaniem pracownika.

Koszt kapci to 99 zł– wyprzedają się w chwilę, więc polecam obserwować Atisanę na Instagramie. Jest tam bardzo aktywna i informuje o wszystkich premierach i nowościach zarówno kapciowych jak i vintage.

Dodatkowo trafił do mnie również jedwabny czepek, który uważam, że jest idealnym prezentem dla osób z lokami na głowie! Nie myję codziennie głowy, a codziennie chciałabym mieć piękne loki, jednak po pierwszej nocy czar pryska i przez kolejne dni mam siano na głowie… no i właśnie w tym momencie Atisana przychodzi z pomocą. Czepek zakładamy na noc i rano budzimy się z nienagannymi falami. Nie ukrywam, że z początku szalonym było dla mnie kłaść się spać w czepku, ale myśląc sobie o tych wszystkich zadbanych starszych damach z różnych zagranicznych seriali uznałam, że to wręcz wspaniałe móc wyjść spod prysznica w ulubionym szlafroku, kapciuszkach i czepku! 😀

Czepki robione są z jedwabiu z drugiej ręki, Atisana szyje je własnoręcznie ze znalezionych apaszek, które poszłyby prawdopodobnie na śmietnik. Koszt czepka to 85 zł (do tego ręcznik z Hejo by Zakręcovnia i szampon w kostce i prezent dla początkującej włosomaniaczki gotowy!)

SKLEP | INSTAGRAM 

MAM OKRES

Mocno ekologiczne sklep poświęcony w 100% menstruacji prowadzony przez małżeństwo- Karolinę i Grzegorza. W sklepie znajdziecie takie produkty jak moje ukochane kubeczki menstruacyjne, podpaski wielorazowe czy MAJTKI MENSTRUACYJNE.

Od dłuższego czasu interesował mnie ten produkt bardzo, ale podchodziłam do niego z dystansem, ale czego się nie robi dla widzek- postanowiłam więc sprawdzić co w trawie piszczy i przez ostatnie kilka miesiączek testowałam kilka rodzajów majtek- te na obfite dni, średnie i lekkie. Przy pierwszym okresie oczywiście podchodziłam do nich nieufnie, miałam kubeczek menstruacyjny, a majtki używałam jak zwykłe. Dopiero podczas ostatnich dni zdecydowałam się używać tylko majtki… i zmieniałam je co kilka godzin! 😀 Prania miałam co nie miara i wkurzałam się na to, że noszę mokre majtki, bo przez wkład nie do końca wysychały w takim tempie w jakim bym chciała. Natomiast przy drugim okresie podeszłam do tego rozsądniej. Zrezygnowałam z kubeczka i zdecydowałam się zaryzykować i używać jedynie majtek. Musicie wiedzieć, że mam bardzo obfite miesiączki przez pierwsze dni. Jedne majtki miałam przez 10 godzin i absolutnie nic nie przeciekło! JAKA TO JEST WYGODA!

Dodatkowym plusem jest to, że moje miesiączki są bardzo regularne… ale co do dnia, nie godziny. Dlatego czasami okres dostawałam z rana, czasami pod wieczór, a czasem w ciągu dnia. Cały dzień był dosyć stresujący, bo nie wiedziałam kiedy się zacznie. Z majtkami nie ma problemu. Zakładam rano i nie myślę o okresie.

Obawiałam się, że będzie śmierdzieć… bo wyobrażałam sobie, że jest to tak, jakbyśmy przez 10 godzin nie zmieniali podpaski, ale absolutnie tak nie jest! Zastanawiałam się, czy będzie przeciekać bokami- ale majtki są tak dopasowane do ciała, że nie ma możliwości żeby gdziekolwiek coś przeleciało (polecam nie golić się przy noszeniu majtek, ja raz popełniłam błąd i bardzo obtarłam sobie pachwiny). Ogólnie jest BAAAARDZO dużo pytań związanych z tą bielizną przed pierwszym użyciem. Na szczęście Karolina na Instagramie odpowiedziała już chyba na wszystkie pytania, więc wystarczy przejrzeć wszystkie zdjęcia na feedzie i posiąść całą wiedzę! 😀

Koszt majtek waha się między 100 zł a 180 zł w zależności od modelu, Karolina poleca zaopatrzyć się minimum w 3 pary majtek: jedne ma się na sobie, 2 schną, a 3 czekają na użycie. Przez warstwę chłonną majtki potrzebują nieco więcej czasu do pełnego wyschnięcia. Ja posiadam dwie pary na obfitą miesiączkę, jedną na średnią i jedną na lekką- cztery pary wystarczają mi z całym powodzeniem na spokojne życie z okresem.

Po tym jak paczka do mnie przyszła trochę się zdziwiłam, bo jakoś tak myślałam, że MAM OKRES to marka, która produkuje majtki menstruacyjne (nie do końca  doczytałam wszystkie informacje zawarte na stronie- a wszystko jest napisane bardzo czytelnie!), a okazało się, że Karolina i Grzegorz sprowadzają do Polski zagraniczne produkty marek, których jeszcze u nas nie ma. Zaskoczył mnie również poliester w składzie, bo jakoś z zasady przyjęłam, że skoro eko to bawełniane, ALE napisałam i wszystkiego się dowiedziałam! Odpowiedź jest na tyle wyczerpująca, że pozwolę sobie ją zacytować w całości:

Hej! Majtki mają certyfkat oeko-tex, WUKA dodatkowo jest wegańska, neutralna pod względem emisji dwutlenku węgla i ich produkty mają właśnie certyfikat GOTS. No i używają tez tencelu, co jest super sprawą! W majtkach z WUKI, jeśli występuje nylon, to jest on z recyklingu . Jestem polskim sklepem, ale ściągam do Polski zagraniczne produkty, których dotychczas u nas nie było. I w sumie przez jakiś czas te produkty można było kupić tylko u nas w PL. Co do etyki – jak najbardziej starają się być etyczni. Pisalam już i z jedną firmą i z drugą w tej sprawie – szyją w normalnych (w sensie nie patologicznych ) szwalniach w Chinach – nie ma tam żadnego wyzyskiwania, obie marki mogą pochwalić się certyfikatem BSCI, który jest przyznawany właśnie w przypadku etycznej współpracy. Dodatkowo, w przypadku FLUX mam info, że pracuje tam 218 osób, które pracują 8h dziennie . A WUKA na początku pandemii specjalnie wymyśliła nowy model bielizny, by zapewnić pracę osobom pracującym. Dodatkowo, obie marki tez starają się działać społecznie. Flux za każdą sprzedana parę majtek przekazują podpaskę wielorazowa dziewczynom w Malawi. Jeśli chcesz, to podeśle Ci konkretne organizacje, które wspierają. Co do WUKI – oni wspierają finansowo Surfers Against Sewage, organizacje która dba o oceany i plaże. Wspierają tez program Days for Girls w Nepalu, bo założycielka pochodzi stamtąd i sama doświadczyła tradycji Chauppadi (w skrócie: wypędzanie z domu na czas okresu, dużo dziewczyn straciło przez to życie, bo zamarzały albo się zaczadzaly, gdy robiły ognisko w jakiejś szopce 2x2m). Mega lubię wspierać polskie marki, ale tez mega doceniam robotę tych zagranicznych. Właśnie często przez swoje większe możliwości są w stanie robić większe akcje, które często są mega ciekawe. Ta WUKA np specjalnie stworzyła nowy model majtek z materiału, który był już w szwalni, z którego zrezygnował ktoś inny przez koronę. Gdyby tego nie wykorzystali, to pewnie by się to zmarnowało. A tak dzięki temu zapewnili tez pracę szwalni, której odpadło sporo klientów. Z mojej strony szacun, bo niejednej marce nie chciałoby się nawet kombinować nad tym.

Jak dla mnie jest to w 100% wyczerpująca odpowiedź! Bielizna menstruacyjna to dosyć drogi interes, kiedy chcemy zaopatrzyć się w komplet, więc to idealny prezent dla siebie, swojej Przyjaciółki lub innej bliskiej osoby.

SKLEP | INSTAGRAM | TIK TOK

NOSZĘ SZTUKĘ

Nigdy nie noszę ubrań z logo na piersi, ale marka Noszę sztukę ma tak wspaniałą nazwę, że z chęcią wymieniłabym wszystkie ubrania na ich! To młoda marka, ale obserwuję ją od dosyć dawna i gdy tylko zobaczyłam bluzę z wielkim napisem NOSZĘ SZTUKĘ uznałam, że chcę ją nosić! Trochę zastanawiałam się, czy forma bluzy będzie dla mnie dobra, bo do teraz nie znosiłam nierozpinanych bluz… ale ten prezentownik to chyba idealny przykład, że wszystko ostatnio się zmienia w moich preferencjach. Najpierw kapcie, później bielizna menstruacyjna, a teraz to! 😀

Od kiedy tylko do mnie dotarły dwie bluzy nie jestem w stanie z nich wyjść. Noszę je non stop, piorę… i znowu zakładam. Bluzy są bardzo komplementogenne- wszystkim się podobają i pytają skąd takie cuda. Są bardzo wygodne i stylowe. Szara jest dosyć lekka, natomiast beżowa to idealna propozycja dla zmarzluchów. To najcieplejsza i najmilsza rzecz w mojej szafie. Jeśli chodzi o długowieczność- nadruki są wykonane techniką, która pewnie nie wytrzyma zbyt długo, ale szara bluza ma vintage styl, więc to jej wyjdzie nawet na plus. Natomiast jeśli chodzi o zmechacenia to nic się nie dzieje- jedynie od środka troszkę się mechaci, ale bardzo w granicach normy.

W spodniach pierwszy raz się spotkałam żeby ściągacz był od środka- wygląda to mega stylowo i bardzo mi się to podoba! Spodnie są zrobione z tego samego materiału co beżowa bluza, więc w komplecie czuję się zaopiekowana i otulona jak najcieplejszym kocykiem. Po filmie Radzki o dresach przestałam zrażać się do niestuprocentowych bawełnianych składów w  spodniach. Raz popełniłam ten błąd i kupiłam bawełniane dresy- wypchały się po pierwszym noszeniu. Z tymi nic się nie dzieje nawet po kilku praniach. Tak więc niech żyje 20% poliestru w składzie dresów! 😀 A materiały, z których marka szyje swoje ubrania posiadają certyfikat O-EKO co oznacza, że każdy produkt jest przyjazny środowisku i bezpieczny w kontakcie ze skórą, a 5% zysku marki trafia do WWF (World Wide Fund for Nature).

Kocham wszystkie ubrania tej marki i mogłabym nosić każdą z rzeczy, która jest dostępna na stronie! Jeśli interesuje Was szeroko pojęta sztuka, to myślę, że fajnie ogłosić to światu, tym bardziej, że ostatnio bardzo doceniam ubrania, które na pierwszy rzut oka nas określają, co możecie wiedzieć już z moich filmów na Youtube. Ceny bluz wahają się między 199 zł a 219 zł, natomiast spodnie kosztują 189 zł. UWAGA- są też rzeczy dla mężczyzn <3

SKLEP | INSTAGRAM

RĘKO_CZYNY

Ogromne filiżanki z napisem No dzień dobry– czy mogłoby być lepiej? Nie sądzę! Kaję obserwuję od dawna i uwielbiam jej filiżanki jesieniary, kapuczina, spanko czy te z napisem kawusia, ale kiedy już doszło do wyboru ciężko było mi się na coś zdecydować. Na ratunek przyszła moja siostra z zapytaniem, czy nie można poprosić o personalizowany napis i uwaga: MOŻNA! Nie jest to opcja tylko dla Instagramerek robiących prezentowniki, ale Kaja ma w stałej ofercie możliwość personalizowania całego zamówienia. Do wyboru jest zarówno napis jak i kolor filiżanki z zewnątrz i wewnątrz oraz rozmiar. Moje filiżanki mają od 320 do aż 500 ml! Są dosyć ciężkie, ale przez to też wydają się bardziej solidne. Ja preferuję rozmiar 380 ml, jakoś od razu najlepiej ułożył mi się w ręce. Natomiast dwa kolejne są zarezerwowane dla mojej Siostry, która z automatu się w nich zakochała, gdy zobaczyła je na żywo.

Gdybyście chcieli- macie moje błogosławieństwo na zamawianie w ręko_czynach filiżanek z napisem No dzień dobry, będzie mi bardzo miło jeśli rano, wieczorem, a może i przez cały dzień będziemy pili z podobnych kubków 🙂 Ceny wahają się w granicach 59zł -89 zł w zależności od rozmiaru (+10 zł personalizacja). Co fajne i rzadko spotykane przy wysyłce ceramiki (przynajmniej mi się tak wydaje) ze względu na kruchość materiału- Kaja stara się wysyłać paczki w stylu zero waste. Używa kartonów i wypełniaczy z drugiej ręki 🙂

Kaja w ofercie ma również przepiękne miski dla psa i gdybym miała psa to na pewno znalazłyby się one w zestawieniu; doniczki, wazony, podstawki pod kadzidełka, mydelniczki, stożki na pierścionki, patery i sporo innych.

SKLEP | INSTAGRAM

WYPAL STUDIO

Gabrysia robi absolutnie fenomenalne filiżanki z przeskalowanymi uszami o wspaniałej nazwie nudziak. Na zdjęciach wydawało mi się, że będą nieco większe, ale są idealne! Na malutką herbatę lub kawkę. A musicie wiedzieć, że ja akceptuję tylko ogromne kubki, więc jeśli zakochałam się w malutkiej filiżance to musi być to coś godnego uwagi! 😀 Ucho jest bardzo wygodne do złapania filiżanki. Grafika jest malowana odręcznie. Z racji tego, że każda rzecz robiona jest ręcznie jest niepowtarzalna i zamawiając komplet każda sztuka będzie się od siebie nieco różnić co absolutnie uwielbiam! Taka filiżanka to koszt 70-80 zł w zależności od rozmiaru.

Poza filiżankami znajdziemy u Gabrysi również piękne talerze, wazony, stojaki na wizytówki i wiele innych. W wypal_studio zamawiać możecie realizację własnych projektów oraz uczestniczyć w warsztatach- prywatnych lub grupowych, które odbywają się dosyć często w pracowni Grabrysii w województwie Lubelskim na Roztoczu na wsi.

INSTAGRAM

BASE CRAFT

Gosia i Tomek tworzą betonowe doniczki i kiedy już myślisz, że to nudy, przegadany temat i nic co może zachwycić okazuje się, że jednak zachwyca! Doniczki Base craft zobaczyłam pierwszy raz na jakimś koncie Instagramowym z oznaczenia (to tylko pokazuje jak oznaczenia i udostępniania są ważne! Korzystajmy z tej mocy promowania fajnych polskich marek) i z automatu zakochałam się w doniczce z Fridą Kahlo, później zobaczyłam, że jest jeszcze Dawid i absolutnie przepadłam!

Doniczki wykonywane są własnoręcznie, przez co każda z nich jest niepowtarzalna. Są brutalistyczne, bardzo ciężkie, w pełni ukazują piękno surowego betonu. Mają niedopracowane brzegi, w niektórych miejscach są lekko popękane, mają mnóstwo pęcherzyków powietrza- wyglądają bosko! Linearny rysunek jest tam tak potrzebny, że wygląda jakby beton po prostu sam uformował się w takie linie. Ja jestem nimi absolutnie zachwycona. Dodają wnętrzu charakteru, modnego sznytu i jakiejś elegancji. Doniczki są w baaardzo korzystnej cenie 35 zł!

Za 35 ziko możecie zdobyć również malowane doniczki w kolorze np. butelkowej zieleni. To takie podstawowe i wszędzie dostępne betonowe doniczki, ale z racji tego, że ja nigdy wcześniej nie zdecydowałam się na takie cudo teraz doceniam je bardzo i mocno się nimi zachwycam. Malowane doniczki są nieco mniejsze, a przynajmniej moja taka jest i wypełniła nam idealnie przestrzeń z łazience. Już sobie nie wyobrażam żeby jej tam nie było!

Co ważne- Gosia i Tomek z chęcią wykonują personalizowane zamówienia, więc jeśli macie jakiś super pomysł to śmiało piszcie. Na pewno wyjdzie z tego coś wspaniałego!

SKLEP | INSTAGRAM

UGRYZIONE

Karolina tworzy upominki z duszą, czyli szydełkowe zwierzątka, owoce, warzywa, drewniane gryzaki i zawieszki do skoczków. Każda rzecz wykonana jest z dbałością o detal i choć w tym roku nie mam dziecięcych rzeczy w prezentowniku, to jelonka Leona nie mogło zabraknąć z tym zestawieniu. Zakochałam się w nim już na zdjęciach na stronie, ale gdy przyszedł byłam powalona jakością i tym jak równo i dokładnie został wyszydełkowany. Maskotka przychodzi w pięknym bawełnianym woreczku, który nadaje się zarówno do późniejszego przechowywania szydełkowego zwierzątka, ale również do wielu innych rzeczy , gdyż jest zamykany, solidny i po prostu ładny. Jelonek kosztuje 189 zł, ale u Karoliny znaleźć można również maskotki za 79 zł i 129 zł. Każdy z nich ma imię i jest to absolutnie urocze.

Na stronie poza zwierzątkami zachwycił mnie również szydełkowy warzywniak! Od razu napisałam do Karoliny, że gdy tylko pojawią się u nas w domu dzieci to zaopatruję się we wszystkie warzywa… a jest ich sporo, bo ponad dziesięć (14 dokładnie ^^). W paczce znalazłam niespodziankę w postaci gruszki i papryki i jestem w tych warzywach zakochana jeszcze bardziej! Twarde (co jest dla mnie największym atutem), w fajnym formacie (nieco mniejszym niż realistyczny), z dbałością o każdy szczegół, w bardzo ładnej palecie barw-realistycznej, ale nieco przygaszonej. Jestem absolutnie zauroczona! Te cuda podobają mi się nawet bardziej niż drewniane, a ja absolutnie uwielbiam drewniane zabawki! Warzywa są w bardzo fajnych cenach jak na rękodzieło, bo koszt jednego warzywka oscyluje między 15 zł-49 zł, a gdybyśmy chcieli mieć cały komplet (z trzema paprykami w różnych kolorach, co jest już totalnym warzywniakowym luksusem hahah ^^) musimy przygotować 456 zł. Powiem Wam szczerze, że mnie przeraża ilość uroczystości i pretekstów do dawania prezentów dzieciom (widzę to po dzieciach mojej Siostry i Brata, do których spływają fale zabawek praktycznie kilka razy w miesiącu!) i zastanawiam się czasami jak można to rozwiązać… i myślę sobie, że gdyby moja rodzica na jakieś pierwsze urodziny mojego dziecka kupiłaby po 2-3 warzywa od Karoliny, to ja bym była szczęśliwa! 😀 Ich potrzeba obdarowania małego człowieka byłaby spełniona, a ja cieszyłabym się, że w moim domu nie ma zbioru ogromnej ilości nowych zabawek tylko jeden, pięknie wykonany zestaw z  poszanowaniem rękodzieła, estetyki, walorów edukacji. Ah! Czas chyba przywołać na świat dziecko, bo inaczej za kilka miesięcy może się okazać, że sama dla siebie kupię ten zestaw. TAK MI SIĘ PODOBA! ^^

SKLEP | INSTAGRAM

MAKE IT ETHEREAL

Klaudii rzeczy urzekły mnie od razu. Bije od nich klimat delikatności, romantycznej nuty i spokoju. Tworzone z żywicy epoksydowej tace, talerzyki, podstawki, breloczki absolutnie skradły moje serce i w duecie z zasuszonymi kwiatkami wyglądają wspaniale. Ja zdecydowałam się na dwa breloczki z literkami K i P oraz dwie przepiękne podstawki, ale widzę, że wśród bestsellerów na stronie internetowej królują zakładki do książek, więc może to dobry trop dla zakochanej w książkach romantyczki? Wszystko wykonane jest z dbałością o najmniejszy detal.

SKLEP | INSTAGRAM

VELVET CRAFT

Przewspaniałe talerzyki na biżuterię wykonywane własnoręcznie przez Alicję skradły moje serce złotymi zdobieniami. Przepiękne różnokolorowe talerzyki są przeurocze nawet od dołu, ponieważ nóżki wykonane są w kształcie serduszek- uwielbiam takie detale! Ja zdecydowałam się na dwa botaniczne wzory oraz jeden w muchę. Każdy w zupełnie innym kolorze, z piękną fakturą, o nieregularnym kształcie. Uwielbiam rzeczy tworzone rękami, gdzie każda rzecz się od siebie różni. Poza przepięknymi spodkami Alicja tworzy również przepiękne doniczki, mydelniczki oraz absolutnie niesamowite kieszonki. Kieszonki to malutkie wazoniki do powieszenia na ścianę na kilka polnych kwiatków lub na odcięte kawałki roślin do rozmnażania- wygląda to świetnie! Przeglądając Instagrama Alicji można zauważyć dużą różnorodność i to, że dziewczyna jest bardzo kreatywna. Nie wiem czy w tym roku będą dodatkowe produkty, ale warto zwrócić uwagę na przepiękne bombki, broszki- na przykład tą w kształcie liska, czy ludzika LEGO! Warto obserwować to konto, bo wielokrotnie w ciągu roku można zostać zaskoczonym nowym pomysłem wykonanym z ceramiki 🙂

SKLEP | INSTAGRAM

NA HA KU

Tak prosta forma jak OKO składające się z trzech elementów zachwyciła mnie od razu, gdy tylko pewnego razu zobaczyłam reklamę marki Agnieszki na Instagramie (to była albo reklama, albo po prostu wyświetliło mi się w polecanych- w każdym razie było skutecznie przeze mnie zauważone!). Gdy tylko zobaczyłam jak świetnie wyglądają w przestrzeni postanowiłam, że muszę mieć jedno w sypialni. To był strzał w dziesiątkę! Fantastycznie ożywiło nasz plakatowy kącik. Agnieszka oczy maluje sama, a ja bardzo doceniam nie do końca równe krawędzie i widok ludzkiej ręki pracującej nad każdą sztuką. My wybraliśmy do domu kolor żółty i moim zdaniem jest on idealny, ale jest jeszcze kilka np. niebieski, różowy, czerwony.

W swoich pracach Agnieszka posiada również kilka innych produktów ze sklejki tj. drewniane, minimalistyczne kwiatki, drewniane kolaże, sortery na kredki itp. Jest też sekcja outlet, w której można kupić nieco taniej nieidealne rzeczy, a jak wiecie ja ten koncept uwielbiam! 🙂

SKLEP | INSTAGRAM

MAKRAMY Z WYRAZEM

Uwielbiam polskie słowa i gdy tylko zobaczyłam makramy z wyrazami jak spanko, cześć, żyćko, bajzel, ą, ę uznałam, że muszę ją mieć! Zdecydowałam się na makramę cześć, którą chcemy powiesić na wejściu, co by zapraszała nas po powrocie do domu, ale również naszych bliskich już od progu. Ania wykonuje makramy ręcznie z dbałością o każdy szczegół. Wyglądają absolutnie przewspaniale i… powiem Wam coś w sekrecie- kocham makramy i wszystkie inne tamborki na ścianę, ale Piotrowi się nie podobają i co roku muszę je gdzieś oddawać lub sprzedawać. Natomiast tym razem powiedział, że akurat te podobają mu się bardzo, więc zostają u nas. JUHU! Makrama cześć to koszt 320 zł

Druga, dużo mniejsza jest z cyckami i ten motyw chyba nigdy mi się nie znudzi. Wygląda to bardzo estetycznie. Cenię Anię również za to, że cycuszki na makramach mają różny kształt i nie zostały pominięte również kobiety z jedną piersią, które zostały przedstawione w sposób bardzo symboliczny, delikatny i przepiękny! Makrama cyckowa to koszt 180 zł

Ania organizuje warsztaty z makramowego pisma supełkowego i moim zdaniem takie warsztaty to jeszcze lepszy pomysł niż sama makrama- a zestaw idealny to: makrama pod choinką z dodatkowym wydrukowanym voucherem właśnie na spotkanie z Anią. To wyciszające, odprężające i na pewno można spotkać wspaniałe osoby, z którymi spędza się dzień.   Warsztaty to koszt 180 zł

SKLEP| INSTAGRAM

NOMAD

Jestem morską dziewczyną, całe wakacyjne życie spędzałam i spędzam nadal nad polskim Bałtykiem, więc wszystkie kojarzące się z morzem rzeczy wywołują we mnie miłe emocje. Karolina stworzyła absolutnie przepiękną kolekcję niebiesko-białych talerzyków, które w swojej prostocie i minimalizmie są doskonałe. Ja zdecydowałam się na duży talerz, który idealnie sprawdzi się zarówno jako ozdoba lub do wykorzystania w codzienności jako talerz na owoce/cukierki/cokolwiek. Ja uwielbiam takie piękne talerze wykorzystywać podczas nieco ważniejszych uroczystości i podawać na nich przystawki lub inne małe przekąski. Do tego mniejszy talerzyk, który idealnie sprawdzi się w łazience na zdejmowaną na noc biżuterię oraz wspaniały zestaw talerzyk+biała szałwia+ palo santo, który jest już gotowym prezentem pod choinkę. Cenowo wychodzi to tak: duży talerz 159 zł/ mały talerzyk 43 zł/ talerzyk z białą szałwią i palo santo 79 zł 

Od Karoliny dostałam również niespodziankę w postaci pięknego malutkiego wazonika i jeśli już o wazonach mowa, to miesiąc temu w sklepie pojawiły się absolutne arcydzieła w postaci bardzo awangardowych wazonów wykonywanych ręcznie na zamówienie. Podobają mi się bardzo i zastanawiam się nad zakupem jednego do domu, ale to już plan na przyszłość. Koniecznie sprawdźcie. Są nieco droższe, ale niewątpliwie bardzo warte swojej ceny.

SKLEP | INSTAGRAM

ANNA NOGAJ

A propos tego, że jestem nadmorską dziewczyną. Zobaczcie to! Kiedy tylko trafiłam przypadkiem na obrazy Ani z automatu się zakochałam. Są brutalne, mroczne, groźne. Właśnie takie jakie jest dla mnie morze- o każdej porze roku. Kocham je, uwielbiam być blisko niego, ale równie mocno się go boję, co uważam, że jest rozsądne i dobre. Mi podobały się wszystkie obrazy Ani, więc zadecydować o wyborze musiał Piotr. Wybrał obraz namalowany na podobraziu w kształcie koła i byłam tak średnio zadowolona z tego wyboru, ale to jak wpasował się w naszą przestrzeń jest niepojęte. Jakby został stworzony specjalnie dla nas. Uwielbiam mieć prawdziwe malarstwo w domu, bo nadaje charakteru. Jeśli pamiętacie, na ścianie w salonie mieliśmy wielki obraz, który wylicytowaliśmy w galerii sztuki na elbląskim wydarzeniu, w którym brała udział nasza znajoma i… musieliśmy go zdjąć, bo ja patrzyłam na niego codziennie z ogromnym zaangażowaniem. Wchodziłam w niego cała i często nie mogłam na niczym innym się skupić. Trochę za nim tęsknię, więc pewnie niedługo znów go wyjmiemy. Ten wisi na przedpokoju i za każdym razem jak obok niego przechodzę to się w niego wpatruje. Bije od niego niesamowita energia! Jestem absolutnie zachwycona, że możemy mieć ten przywilej posiadania sztuki w domu.

Ania tworzy większe i mniejsze formaty i każdy robi niesamowite wrażenie. Ostatnio na Instagramie Ani widziałam dużo spokojniejszy obrazy, ale i tak wzbudzają we mnie jakąś grozę i niewiadomą… głęboka woda. Ja jestem absolutnie zakochana! Nasz obraz kosztował 450 zł, widziałam, że do przygarnięcia są od ręki dwa po około 300 zł, równie piękne.

INSTAGRAM

VERSALO

Kasia tworzy przepiękne osłonki lastryko w różnych kolorach- beżowym, szarym, różowym; tace, podkładki, wazony i wiele wiele innych. Wszystko jest wykonywane własnoręcznie, dlatego każdy artykuł jest niepowtarzalny, co lubię najbardziej.

Ja zdecydowałam się na wyżej wspomniane osłonki, bo urzekł mnie ich pękaty kształt. Na żywo jestem zachwycona tym, że ta doniczka „żyje”- widać różne bąbelki powietrza, czuć różne faktury pod ręką. Doniczki wykonane są bardzo jakościowo i pięknie prezentuje się na naszej roślinnej ścianie. Cena osłonki to 139 zł

Dodatkowo taca i podkładki. Kasia zapewnia, że są wykonane z materiału, na który można kłaść świece, więc to idealne podkładki, które ozdabiają stoliki kawowe. Natomiast podkładki są idealnym pomysłem do przechowywania biżuterii zdejmowanej na noc. Wspaniałe jest to, że rozlewająca się masa za każdym razem układa się inaczej, więc każda podkładka ma inny wzór. Koszt takich cudeniek to- za tacę: 65 zł-90 zł, a za podstawkę: 26 zł

SKLEP | INSTAGRAM

BROSHKA_BEADS

Chorowałam na taki gadżet już od dawna. Widziałam brelok do telefonu u wielu osób i bardzo mi się to podobało, kiedy więc w końcu znalazłam to zdecydowałam się od razu. Chciałam żeby był bardzo kolory i wyszedł naprawdę fajny. Przy zamówieniu można prosić o personalizację, napis itp. Ja zdecydowałam się na napis ciut więcej. Byłam w dosyć dużym szoku jak duży jest, ale w niczym mi to nie przeszkadza, wręcz pomaga- bo telefon widać na pierwszy rzut oka, a ja jestem mistrzem wpadania w panikę, że zgubiłam „swoje centrum dowodzenia” 😀 Cena 40 zł

INSTAGRAM

PINTURA

Iza tworzy rzeczy, które wyglądają jak połączenie plastiku ze szkłem, a to folia, która jest poddawana obróbce termicznej. Efekt jest absolutnie niesamowity, tym bardziej, że wszystko jest odręcznie rysowane, kolorowa, a później wycinane- cały proces jest pokazany na Instagramie Izy, więc można sobie obczaić 😀 Ja zdecydowałam się oczywiście na rzeczy z Fridą Kahlo, bo gdy tylko jakaś marka proponuje coś z tą artystką to ja nie umiem przejść obok obojętnie, ale u Izy znalazłam również wspaniałe dwie broszki ze słoikiem ogórków kiszonych i piękną begonią w doniczce.

Wszystko przychodzi w bardzo fridowym klimacie, bo w otoczeniu suszonych róż! Wyjmowanie więc tych pięknych rzeczy jest bardzo przyjemne. Ja zdecydowałam się na brylok, kolczyki i dwie broszki. Jeśli chodzi o ceny to kolczyki 36 zł, brelok 40 zł, kiszone ogórki 19 zł, begonia 18 zł

SKLEP | INSTAGRAM

HELLA!CLAY

Absolutnie wspaniała i ultra kolorowa biżuteria handmade z gliny polimerowej, w której jestem całkowicie zakochana… Wy również- choć nieświadomie 😉 Za każdym razem, gdy miałam je na sobie dostawałam pełno wiadomości z zachwytami i pytaniami skąd są. Dlatego podejrzewam, że będzie to HIT tego prezentownika.

Kolczyki są dosyć spore, mają fajne kształty i są ultra lekkie. Dla mnie są uniwersalne, bo idealnie nadają się zarówno na jakąś uroczystość jak i na co dzień. Ja zazwyczaj nie noszę biżuterii w zwykłe dni do dresów, ale te pasują idealnie i noszę je bez przerwy, co już mogliście zauważyć. Nie czuję ich absolutnie na uszach, nie krępują ruchów, o nic się nie zahaczają. Kolczyki idealne!

Każde kolczyki są niepowtarzalne. Proces ich tworzenia jest bardzo ciekawy i z tych z kategorii bardzo satysfakcjonujących. Hania wycina kształty z, wcześniej własnoręcznie przygotowanego, dużego, kolorowego rozwałkowanego „ciasta” i tworzy cuda! Cena kolczyków oscyluje między 29 zł-120 zł w zależności od wielkości.

SKLEP | INSTAGRAM

BYRSKA

Edyta to dla mnie ucieleśnienie dbania o tradycję i wydać to w każdej pracy, którą tworzy. Z zakładki o mnie wyczytałam, że „posługuje się tradycyjnymi technikami jubilerskimi jak wycinanie, walcowanie, lutowanie,  kucie, topienie, repusownie, cyzelownie etc.” Biżuteria jest pozłacana i z daleka bije od niej jakość. Ja zdecydowałam się na dwie pary kolczyków i muszę przyznać, że pierwsze co mnie przyciągnęło do marki, to przepiękne zdjęcia! Koniecznie zwróćcie na nie uwagę, kiedy będziecie sprawdzać stronę Edyty.

Nefr 3 nie dość, że przepięknie wyglądają to każda blaszka jest wyginana w wachlarz ręcznie i przez to każda para jest niepowtarzalna. Wykonane są ze srebra, pokryte 24 ct złotem. Kaliope natomiast są malutkie, ale imponująco prezentują się na uszach. Wykonane ze srebra p. 0,925, złocone 24k złotem. Ja jestem absolutnie zachwycona jakością tej biżuterii! W sklepie poza kolczykami dostępne są oczywiście również naszyjniki, pierścionki, bransoletki, a nawet pierścionki zaręczynowe i kilka rzeczy dla panów.

SKLEP | INSTAGRAM

VANDER

Marta tworzy absolutnie ciałopozytywne miejsce i nawet jeżeli nie potrzebujecie na ten momenty kupować biżuterii to zapraszam Was na Instagrama, bo to jak z niewymuszoną elegancją jest tam docenione ciało jest niesamowite. Taka również jest biżuteria, którą tworzy Marta- każda sztuka jest niepowtarzalna, każda inspirowana kobiecym ciałem, jego fakturą i kształtami. Ja zdecydowałam się na naszyjnik/ medalion cycuszki. Wszystko wykonywane jest ręcznie, lokalnie w Łodzi. Bije od tego jakość na kilometry! Koszt medalionu to 239 zł

SKLEP | INSTAGRAM

HETMAN

Kasia tworzy biżuterię ze smakiem i gdy powiedziałam Piotrowi, że widziałam pierwszy raz tak fantastyczną biżuterię z jedzeniem w roli głównej powiedział, że on już widział takie rzeczy od lat… dopiero po chwili zrozumiałam, że chodzi mu o kolorowe, plastikowe elementy biżuterii z aliexpress!!! Kiedy natomiast pokazałam mu to co miałam na myśli był zachwycony tak samo jak ja. Kasia robi absolutnie przepiękną, jakościową i dopracowaną w każdym detalu biżuterię, która przedstawia nasze polskie, tradycyjne potrawy- takie jak oscypki czy pierogi, na które się zdecydowałam.

Kolczyki na żywo są dużo mniejsze niż myślałam widząc tylko zdjęcia, ale taka wielkość jest moim zdaniem idealna do tego, żeby jedzeniowa biżuteria była elegancka, a nie groteskowa. Moim zdaniem to idealny prezent dla miłośnika jedzenia. Dla mnie pierogowej mistrzyni od dziecka (zarówno w jedzeniu jak i w robieniu ich z Dziadkiem Tadkiem) noszenie takich pięknych pierożków w uszach będzie kolejnym fajnym zewnętrznym określeniem mojej osoby puszczonym w świat 😉

Złote jedzenie dostępne jest w postaci kolczyków, naszyjników, pierścionków oraz spinek do koszuli dla mężczyzn. Wybór jest ogromny! Poza polskimi tradycyjnymi potrawami jest również kategoria smaki świata, w której dostępne są donuty, ravioli, banany i wiele innych.

Biżuteria jest dostępna w kilku wariantach- srebrne (srebro 925, mosiądz pozłacany, srebro pozłacane) lub złota (8-karatowa, 14-karatowa). W zależności od wyboru ceny oscylują między 100 zł a 770 zł.

SKLEP | INSTAGRAM

ANIMALKINGDOM

Od lat Animalkingdom jest mi bliskie, ponieważ wiele lat temu dostałam od Mamy na święta broszkę w gałązkę pomidorów, która została stworzona we współpracy z Sebastianem z Roślinnych porad. Mam, korzystam nadal i uwielbiam. Nic się z nią nie dzieje, wciąż wygląda doskonale dlatego moja dzisiejsza opinia jest rzetelną recenzją popartą latami testowania! 🙂

Dzisiaj natomiast nie o broszce, a o przepięknych kolczykach z paprotkami. Jedne z nich to klasyczne sztyfty, które są malutkie, ale dbałość o detale jest tak ogromna, że wyglądają absolutnie zjawiskowo. Natomiast drugie są bardziej awangardowe, ponieważ dwa kolczyki z pary nieco się od siebie różnią. Ja bardzo lubię ten koncept i często korzystam z opcji zakładania dwóch różnych kolczyków, więc bardzo się ucieszyłam z takiego rozwiązania również tutaj. Są delikatne, roślinne, nieco szalone, ale i spokojne- po prostu przepiękne! Poza złotem mają mały kolorystyczny akcent, który mimo wszystko pasować będzie do wszystkich stylizacji. Sztyfty to koszt 189 zł, długich kolczyków 229 zł.

Dodatkowo moje ulubione pierścionki koralikowe. Animalkingdom zrobiło je nieco inaczej niż zawsze, ponieważ jeden posiada koraliki tylko do połowy, druga połowa to złoty łańcuszek, natomiast drugi jest cały w malutkich koralikach różnych kolorów. Są bardzo delikatne i malutkie. Wyglądają przepiękne… i idealnie pasują do mojego fioletowego pierścionka z SOTE. Koszt pierścionków to 99 zł/ szt.

SKLEP | INSTAGRAM

BE THE ONE

Paulina wykonuje swoją biżuterię z mosiądzu jubilerskiego i dla mnie ta biżuteria jest taka surowa, rustykalna, jakby żywcem wyjęta z pracowni jubilerskiej w trakcie wykańczania- i mówię to wszystko w absolutnie samych superlatywach, bo te wrażenie niesamowicie mi się podoba. Wszystko jest oczywiście wykonane z dbałością o każdy szczegół z widoczną pracą ludzkiej ręki.

Zdecydowałam się na BRANSOLETKĘ, a musicie wiedzieć, że praktycznie nigdy się na nie nie decyduję i nigdy ich nie noszę. Natomiast ta mnie absolutnie urzekła swoją prostotą, ale i spektakularnym wyglądem na ręce. Jest przepiękna w swoim minimalizmie i surowości właśnie. Widać na niej różne ruchy dłuta (lub innego sprzętu, nie za bardzo znam się na tworzeniu biżuterii^^) przez co faktura nie jest jednolita. Uwielbiam! Pasuje zarówno na co dzień do czarnego golfu jak i od święta na wielką uroczystość. Koszt 129 zł

Następnie zdecydowałam się na trzy pary kolczyków, które skupiają się przede wszystkim na zabawie fakturą. Są mocne, duże, bardzo surowe, widoczne na uszach wśród włosów- mimo moich loków, co wcale nie jest takie proste przy złotej biżuterii. Koszt kolczyków oscyluje między 89 zł a 99 zł.

Wybrałam również jeden naszyjnik. Patrząc na niego mam wrażenie jakby był bardzo mocny przez mosiądz, ale również delikatne jak piórko, które można w chwile zdmuchnąć. Sam łańcuszek jest bardzo niespotykany i trochę żałuję, że zawieszka nie jest do zdjęcia, bo fajnie wyglądałby również solo do niektórych stylizacji.

SKLEP| INSTAGRAM

POLY

Pola robi absolutnie przepiękną, delikatną i romantyczną biżuterię. Ja zdecydowałam się na złocony łańcuszek z pszczołą. Wykonanie jest z dbałością o każdy detal. Fajne jest również to, że pszczółka jest dwustronna, więc zawsze pięknie wygląda na szyi. Często naszyjniki są również zbyt długie, a ja bardzo zwracam na to uwagę, ponieważ przy moim większym biuście rzadko wygląda to dobrze. Dlatego bardzo rzadko noszę naszyjniki, bo najzwyczajniej w świecie trudno mi dogodzić, ale Poli się udało. To jeden z moich ulubionych naszyjników jakie posiadam. Do naszyjnika powstały również kolczyki, ale ja nie lubię nosić zestawów, więc chociaż niesamowicie mi się podobają, to zdecydowałam się tylko na naszyjnik. Jego koszt to 169 zł

Dodatkowo dwa pierścionki koralikowe w przepięknych niebieskich odcieniach z jednym złotym koralikiem, które noszę na jednym palcu dla bardziej spektakularnego efektu 😉 Pierścionki są w jednym rozmiarze, więc łatwo trafić z prezentem nie znając obwodu palca. Cena 49 zł

SKLEP | INSTAGRAM

BYDZIUBEKA

Zastanawiałam się czy umieszczać tę markę w prezentowniku, bo choć jestem zakochana w ich biżuterii (o czym zaraz), to jednak trochę obawiałam się tej dużej firmy podejrzewając, że z etycznością mogą mieć niewiele wspólnego. Zdecydowałam się jednak spytać u źródła i dostałam informację, że cała biżuteria jest projektowana przez Anne Dziubekę (co już jest ważne, bo można by było przypuszczać, że biżuteria jest sprowadzana z Aliexpress), natomiast produkowana jest w znacznej części w Polsce, Grecji oraz we Włoszech 🙂

Teraz będzie HIT! Kilka miesięcy temu już zamieniłam się w Panią z Zus-u… kojarzycie te ich wisiorki na okularach? Od kilku lat łańcuszki stają się modne i przestają służyć jako coś potrzebnego (o ile kiedykolwiek łańcuszek do trzymania okularów na cyckach był rzeczą potrzebną xd), a jest super ozdobą noszoną z przodu jako biżuteria. Wzdychałam do takiego łańcuszka od dawna, ale nie widziałam w sklepach nic co by mnie zadowoliło, aż do momentu kiedy znalazłam TEN! Wspaniały łańcuszek z żukami jest bardzo delikatny, ale też mocny przez akcent biżuteryjny. Chciałam go mieć tylko i wyłącznie ze względu na wygląd, ale podczas ostatnich kilku podróży do stolicy, gdzie przemieszczaliśmy się komunikacją miejską i wciąż musieliśmy zakładać maseczki ten łańcuszek był DOSKONAŁY! Co chwilę mogłam zdejmować okulary i nie trzymać ich w ręce, bo na głowie od września mam czapkę, więc okularów na włosy nie mogłabym założyć 😉 Jestem zachwycona z tego gadżeciku! Na stronie jest mnóóóstwo różnych kolorów żuków do wyborów, ale również dużo innych łańcuszków, tak więc do koloru do wyboru, warto! Koszt 89 zł

SKLEP 

MUSCAT

Ręcznie wykonywane okulary na podstawie autorskich projektów i to są bardzo dobre projekty, bo ja na rynku nie widziałam piękniejszych okularów. Jak wiecie od pół roku noszę okulary i od pierwszego dnia bardzo cieszyłam się, że je mam, bo w końcu moje oczy się nie męczą, aleee bardzo się sobie nie podobałam i to tak BARDZO- o czym też wiecie, bo mówiłam o tym wielokrotnie. Pytałam Was na instagramie jaka jest Wasza historia z pierwszymi oprawkami i prawie 100% odpowiedzi było o tym, że no pierwsze to tak słabo- dopiero drugie/ trzecie to miłość. I rzeczywiście! Do okularów nie można się przyzwyczaić, to musi być miłość od pierwszego wejrzenia.

Co jest wspaniałe?! DOMOWA PRZYMIERZALNIA! W moim mieście nie ma salonu, do którego mogłabym pójść i przymierzyć okulary, a to nawet lepiej, bo spokojne przymierzanie w domu jednak nie jest w stanie równać się z niczym innym. A więc- domowa przymierzalnia polega na tym, że wybieracie cztery oprawki, one do Was przychodzą, przymierzacie, odsyłacie i wybieracie idealne. DODATKOWO! Internetowo możecie zbadać wzrok, to jest szaleństwo! Ja co prawda miałam receptę ze swoją wadą, więc wystarczyło ją wgrać podczas zamówienia, aleee… nie miałam rozstawu źrenic i o tym już mogę Wam powiedzieć. Drukujecie plik na a4, wycinacie, mierzycie, zapisujecie wartość i wysyłacie- gotowe! Okulary przyszły, wszystko się zgadza i ja w końcu nie wstydzę się chodzić w nich przez cały dzień. Czuję, że to jest taka piękna biżuteria, coś co mi dodaje, a nie zabiera. Jestem z tej zmiany baaaaaardzo zadowolona. A no i gdyby tego było mało- wymiana nosków i regulacja zauszników w salonach jest za darmo. Kocham tę markę maaax! Cena moich okularów to koło 750 zł/ szt.

SKLEP | INSTAGRAM

EASY ICE ROLLER

Nie sposób przy mówieniu o różowym easy ice roller nie wspomnieć o poczciwym, dobrze wszystkim znanym staruszku czyli małym, niepozornym rollerze kwarcowym. Robiłam bardzo wnikliwe testy i porównania, którymi się z Wami podzielę. Rollera kwarcowego używam od dwóch lat i jestem absolutną fanką. Nie wiem czy wizualnie daje jakiekolwiek efekty, ale zdecydowanie działa pobudzająco, a na tym właśnie najbardziej mi zależy.

W czym easy ice roller jest lepszy? 

  • Zdecydowanie dłużej utrzymuje niską temperaturę, w rollerze kwarcowym zawsze wkurzało mnie, że ukojenie jest dostępne jedynie chwilkę. Tu natomiast mróz utrzymuje się kilka minut, a przyjemny chłód nawet do kilku godzin… ale po półgodzinnym rollowaniu twarzy ledwo ją czujemy, więc nie polecam hahah 😀
  • wielkość- jest zarówno plusem i minusem, ale skłaniam się chyba bardziej ku temu pierwszemu. Dzięki temu, że jest spory można używać go do całego ciała (na stronie napisane jest, że warto używać go na podrażnione ciało po goleniu- pamiętam jak kiedyś nieumiejętnie używałam maszynki do golenia i ból był ogromny, więc niewątpliwie wtedy przydałby mi się taki roller bardzo, aktualnie na pewno przyda mi się podczas upałów na po prostu ochładzanie ciała), natomiast jeśli chodzi o masowanie twarzy efekt małego rollera lubię chyba bardziej. Podoba mi się też, że są dwie strony, więc łatwo dojeżdża mi się pod oczy, a pod oczy dojeżdżać uwielbiam najbardziej 😉
  • wielofunkcyjność- zachwyca mnie to do ilu rzeczy można go stosować i co Agnieszka poleca na stronie m. in. kompres na ból głowy, chłodzący masaż po treningu, poranna pielęgnacja, opuchlizna twarzy itp.

Warte uznania jest również to jak wyraźnie podkreślane jest, aby dezynfekować nasz różowy roller po każdym użyciu i każdym wyjęciu z zamrażalnika. Fajne jest również to, że można go trzymać przez cały czas właśnie w lodówce i nic się z nim nie stanie, a dzięki temu zapewnione mamy to, że zawsze z rana, gdy będziemy chcieli go użyć będzie schłodzony. Przewagą również jest odpinana rączka, bo dzięki temu tylko potrzebna część jest chłodna i nie musimy się przejmować trzymaniem zimnego elementu w dłoni. Podoba mi się również cała kampania marki- kobiety i mężczyźni w różnym wielu, o różnym kolorze skóry z naturalną, prawdziwą fakturą skóry na twarzy; czasem z makijażem, czasem bez. Bez grama photoshopa. Jest estetycznie, ale jest również prawdziwie- bo przecież te dwie cechy wcale się nie wykluczają, wręcz przeciwnie. Cena rollera to 139 zł

SKLEP | INSTAGRAM

ALA NATURAL BEAUTY

Na wstępie- jestem absolutnie w szoku, że taka marka jest tak bardzo eko! Spodziewałam się, że niestety będzie pięknie wyglądało, ale mało będzie to miało wspólnego z ekologią. A tu zwykły karton i wszystkie kosmetyki zawinięte w falisty papier. Jak najbardziej na plus! Kosmetyki oczywiście są w 100% naturalne i co fajne i nieczęsto spotykane- marka posiada jedynie 8 kosmetyków, które po prostu wystarczy wsadzić do koszyka i mamy zapewnioną całą dogłębną, codzienną pielęgnację. Znajdziemy: emulsję do mycia twarzy, peeling, serum, krem nawilżający, olejek jojoba, hydrolat, eliksir przeciw niedoskonałością (którego ja akurat nie mam) i sztyft do twarzy i działa. Wszystko jest w szkle, poza sztyftem, który jest w papierze. Ceny są bardzo porównywalne do tych standardowych naturalnych kosmetyków dostępnych na rynku, które znam, oscylują między 45 zł a 129 zł.

ala to marka stworzona przez Kasię Struss i ja poznałam te kosmetyki po filmie Red Lipstick Monster, w którym był wywiad właśnie z Kasią i bardzo Wam polecam zobaczyć ten odcinek, bo można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy… no i zakochać się w marce. Wydaje się, że jest stworzona z naprawdę dużą dbałością o naszą skórę. FILM

Jeśli chodzi o stosowanie jestem bardzo zadowolona. Kosmetyki pachną bardzo naturalnie, czego za bardzo nie lubię w innych kosmetykach, ale tutaj mi to nie przeszkadza. Może dzięki wspaniałemy zapachowi hydrolatu, który pachnie jak dzika róża nad morzem.

SKLEP | INSTAGRAM

HERBS&HYDRO

Cóż to byłby za prezentownik, gdyby nie pojawiło się coś z kolażem Aleksandry Morawiak. To już chyba tradycja! 😀 Uwierzcie, że nie robię tego specjalnie, najzwyczajniej w świecie większość rzeczy, przy których pracuje Ola odpowiada mi wizualnie i zerkam sobie na nie ukradkiem, aż do momentu, gdy decyduję się je wypróbować. Tym razem stanęło na marce kosmetycznej. Tomasz i Julia stworzyli autorskie receptury na wspaniałe szampony w kostkach.

Kostki są vegańskie, produkowane własnoręcznie i z naturalnym składem. Zamówić można je w puszkach, co jest dla mnie bardzo istotne, ponieważ zazwyczaj szampony można kupić w kartoniku i nie wiadomo gdzie później przechowywać mokry już produkt. Natomiast ważne jest również to, że kiedy już raz kupimy puszkę możemy następnym razem kupić jedynie wypełnienie. Jest to bardzo eko rozwiązanie, które bardzo mi się podoba. Tym bardziej, że na pewno będę korzystać z nich ponownie. Nigdy nie wąchałam tak przepięknego szamponu w kostce jak ten konopie i śliwka. Coś wspaniałego! Dodatkowo zdecydowałam się na konopie i malina, który również pachnie bardzo ładnie.

Julia i Tomasz do zamówienia dołożyli mi również kostkę do higieny intymnej. Ja nie używam takich rzeczy, ale jeśli ktoś korzysta, to super jest mieć naturalne alternatywy. Kostka jest bez zapachu, w 100% z dobrym składem. A w temacie szamponów- jest również coś dla mężczyzn, gdyby któremuś nie odpowiadał owocowy zapach. W czarnej puszcze znajdziemy kostkę konopie i palo santo. Pachnie bardzo intensywnie i cytrusowo. Na pewno nie miałabym problemu żeby podkradać ją Piotrowi 😉

Jeśli chodzi o działanie- jestem bardzo zadowolona! Kostka jest twarda i bardzo dobrze się pieni. Nie zostawia ciężkiej powłoki na włosach i ich nie obciąża. Uważam, że to mój najlepszy szampon w kostce jaki miałam! 🙂

Kupując szampon lub kostkę do higieny intymnej w opakowaniu płacimy 50 zł, sam wypełniacz dostaniemy 7 zł taniej, więc za 43 zł. Co moim zdaniem niespotykane- sklep posiada również szampony dla dzieci! Warto zapisać w pamięci tę markę 😉

SKLEP | INSTAGRAM

GENTLEMAN_STORE

Mam taką zasadę, że nie umieszczam w prezentowniku marek, które same się do mnie zgłaszają (tym bardziej, że z roku na rok tych propozycji jest coraz więcej, a ja chcę zachować pełną autentyczność i rzeczywiście zakochiwać się w danych rzeczach i mieć je na oku od dawna), ale kiedy dostałam maila od Gentleman store oczy Piotra zaświeciły się na kilometr! Buszował po stronie kilka godzin, czytał o danych markach, zachwycał się jakością i etycznością. Uznałam, że deficyt marek dla facetów jest ogromny, a sama zakochałam się w sklepie od pierwszego wejrzenia. Tak więc z chęcią przedstawiam Wam sklep, w którym znajdziecie wszystko dla swoich mężczyzn.

Marki nie są polskie, ale przy każdym produkcie mamy krótką notatkę na temat danej firmy. I tak na przykład przy perfumach, które Piotr wybrał okazało się, że są tworzone w brytyjskim warsztacie, a marka jest jedynym posiadaczem Royal Warrant przyznanym przez królową Elżbietę II w dziedzinie perfum, co uprawnia go do doręczenia na dwór królewski. Piotr uwielbia perfumy i jego ulubionym zapachem od lat był Sauvage Dior, ale odkąd przyszedł od niego Floris Honey Oud jest totalnie zakochany i powiem Wam szczerze, że mi się również podoba tak jak żaden inny wcześniej… sama zastanawiam się czy nie pasowałby kobiecie, bo z chęcią i ja zaopatrzyłabym się we flakonik 😉 Piotr zdecydował się również na perfumy Floris 71/72 i naprawdę nie dziwimy się, że jako jedyni mają tę brytyjską odznakę, bo są fenomenalni w tym co robią! Dodatkowo perfumy są wyrabiane w niewielkich ilościach, więc są produktem bardzo rzadkim. Perfumy oscylują między 160 zł a 889 zł.

My się dosłownie rozpływamy nad zapachami i jakością perfumów, ale Gentleman ma do zaoferowania o wiele więcej w kategorii kosmetyków- jest tu raj dla brodaczy, ale są również szampony do włosów, żele pod prysznic, naturalne dezodoranty i właściwie wszystkie kosmetyki, które są potrzebne do codziennej pielęgnacji. Piotr zdecydował się na żel pod prysznic Cpt. Fawcett i pachnie on obłędnie- z tej firmy jest cała kolekcja: szampon do włosów, odżywki, kremy do rąk, czy balsamy do ust. Cała kolekcja wygląda przepięknie, ma świetny design, skład oraz zapach. Mega mi się podoba, że istnieje sklep dla mężczyzn, w którym nie ma jedynie szarego mydła i luksusów dla brodaczy (co się zazwyczaj zdarza), ale są również rzeczy ze szczegółowej, codziennej pielęgnacji. Dziewczyny! Wiem, że zazwyczaj macie problem z prezentami dla mężczyzn- myślę, że to jest odpowiedź na Wasze potrzeby… przyznam Wam w sekrecie, że choć Piotr ma sporo rzeczy z tego sklepu, to pod choinką znajdzie jeszcze kilka rzeczy, a sklep zostaje z nami na dłużej jako jeden z ulubionych. Żel to koszt 69 zł.

I tak, na co dzień wybieramy kosmetyki w szkle lub w kartoniku, ale te rzeczy to taki mały luksus, na który można pozwolić sobie od czasu do czasu, gdzieś pomiędzy 5l baniakiem żelu od Chodakowskiej 😉 Mam nadzieję, że wiecie co mam na myśli.

Aleee, gdyby tego było mało, to na stronie są świetnej jakości ubrania, a asortyment jest na tyle rozbudowany, że mężczyzna może ubrać się od stóp do głów. Są akcesoria, gotowe pomysły na prezent oraz buty! Piotr zdecydował się na jeansową kurtkę z futerkiem, bo właśnie takiej szukał i potrzebował i jest z niej bardzo zadowolony. Jest bardzo ciepła i dobrze uszyta.

SKLEP

MAYDABAG

Pamiętam jak kilka lat temu zobaczyłam zdjęcie na Instagramie, na którym była dziewczyna z burzą loków i ogrooomną torbą na ramieniu. Z automatu się zakochałam, tym bardziej, że jeszcze w czasie szkoły jak największa torba była moim wybawieniem na zmieszczenie wszystkich potrzebnych rzeczy. Największy rozmiar znalazł mój Brat i wręczył mi jako prezent gwiazdkowy jeszcze za czasów gimnazjum z marki PTNS- wtedy wydawało mi się, że większa torba nie powstała i nie powstanie nigdy… ale Nika przekroczyła wszystkie moje wyobrażenia. Jeżeli więc nie mieścicie się w swoje plecaki, nerki, torby to przedstawiam Wam tutaj odpowiedź na Wasze potrzeby. Kangurzyca jest bardzo solidnie wykonana, dosyć ciężka, przez co cały czas trzyma dobrą formę. Składa się z ogromnej komory w środku z trzema kieszeniami oraz dwóch głębokich kieszeni z zewnątrz. Wspaniałe jest to, że Nika daje możliwość absolutnej personalizacji. Można wybrać wzór lub kolor bazy, kieszeni, a nawet podszewki. Do torby można również dodać kieszeń z gąbką na laptopa (wspaniałe rozwiązanie!!!!) suwaki, klipsy i kilka innych elementów. Gdyby tak ogromna torba nie była Wam potrzebna do wyboru są również rozmiary- od xs do xl. Koszt takiej torby to 130 zł bez dodatków i 185 zł ze wszystkimi bajerami. Ja jestem w tym projekcie i możliwości personalizacji absolutnie zakochana!!!!

Gdyby tego było mało Nika ma w swojej ofercie również nerki z mega błyszczącego PAPIERU!!! Tu również do wyboru są trzy rozmiary- ja zdecydowałam się na największy. Można wybrać również podszewkę i kieszenie. Ja zdecydowałam się na przepiękną podszewkę w chwasty, która nadaje pięknego charakteru tej szalonej nerce. W środku znajduje się kieszeń na suwak oraz jedna kieszeń bez suwaka. Jest również haczyk, do którego można przyczepić klucze i zakończyć wieczny problem z poszukiwaniem ich w torebce- na pewno każdy z nas to zna 😉 Koszt 130 zł

Dodatkowo małe, ale bardzo przydatne rzeczy. Jedną z nich jest piórnik. Dosyć spory, z fajnym frędzelkiem, z materiałem do wyboru oraz fajną gumeczką w środku, w którą można wsadzać przybory biurowe. Kojarzy mi się to z moimi pierwszymi piórnikami za dzieciaka- mega przydatna sprawa! Jest dosyć szeroki, ale płaski, więc mając ochotę trzymać w torebce tylko kilka długopisów/ kredek/ mazaków/ cienkopisów/ itp. nie zajmie zbyt dużo miejsca… choć, gdy mamy wielką kangurzycę o miejsce nie musimy się martwić 😉 Natomiast druga rzecz to (nie)dyskretnik, czyli pokrowiec na podpaski i tampony. W środku znajdują się przegródki na 4 tampony, żeby było łatwiej wyjmować i utrzymać porządek. Natomiast Nika oferuje dodatkową opcję zrobienia (nie)dyskretnika z materiału wodoodpornego na wielorazowe podpaski lub majtki menstruacyjne, które chcemy wymienić poza domem i potrzebujemy gdzieś je przechować. Ekstra sprawa! Ja odkąd tylko zaczęłam miesiączkować dostałam od mamy taki właśnie (nie)dyskretnik i jako jedyna dziewczyna w swoim otoczeniu zawsze miałam przy sobie podpaski, bo gdy okres był jeszcze wstydem wśród koleżanek, nie było widać co mam w takim ładnym opakowaniu. Zawsze ratowałam wszystkie koleżanki podpaską, więc moim zdaniem to idealny prezent dla młodej dziewczynki. Oczywiście można wybrać wzór materiału. Super sprawa dla małej i dużej! 🙂 Koszt to 30 zł

SKLEP | INSTAGRAM

NIE TRZEBA WIELE

Natalia i Karolina mają sklep w duchu zero waste, więc jeżeli potrzebujecie naturalnej chemii do domu, gąbek do naczyń, wielorazowych wacików, czy ręcznik papierowy wielorazowy do kuchni to jest to miejsce właśnie dla Was! Mnie u dziewczyn zachwycił zestaw prezentowy, bo w bardzo korzystnej cenie posiada on cały gotowy prezent dla kogoś kto dopiero wchodzi w świat ekologii lub siedzi w nim już bardzo długo. Nie lubię stwierdzeń „to taki prezent, który zawsze się przyda”- ale w tym wypadku rzeczywiście tak jest! Jeśli ktoś w domu stosuje naturalną chemię to na pewno ucieszy się z fajnego mydełka do naczyń, naturalnych gąbek, czy pasty do czyszczenia. Mnie jednak do zestawu najbardziej przekonał przepiękny i bardzo funkcjonalny lunchbox. Miałam go już raz na wyjeździe do stolicy i sprawdził mi się świetnie. Jest bardzo pakowny, bo pomieścił nasze 4 duże bułki. Ma fajne zapięcie na guzik ze sznurkiem i jest po prostu ładny wizualnie przez materiał w owieczki. Cena takiego prezentowego zestawy to 65 zł. Polecam Wam obserwować dziewczyny na Instagramie, a tym samym je wspierać.

SKLEP | INSTAGRAM

MAKU

Matylda tworzy rzeczy ze szkła i robi to świetnie! Kiedy pewnego razu zobaczyłam w Internecie jej szklane bombki z czerwonym akcentem absolutnie przepadłam! Wszystko wykonywane jest oczywiście własnoręcznie. A jeszcze bardziej zachwyciły mnie magnesy z warszawską syrenką. Musicie wiedzieć, że od lat szukam idealnych magnesów na swoją lodówkę i nic mnie nie przekonywało, aż do tych syrenek właśnie. Zdecydowałam się na dwie i pięknie podtrzymują nasze różne zapiski lub/i prace moich bratanków. Ceny magnesów to 30 zł/ szt., natomiast zawieszek 25-30 zł/ szt.

SKLEP | INSTAGRAM

SISTU

Ania i Agnieszka tworzą markę odzieżową i moja mama jest absolutną fanką ich koszuli. Kiedy tylko przyszła paczka do pracowni od razu postanowiłam ją przymierzyć… ale najpierw zrobiła to moja mama i jak to powiedziała- ah, od razu można w niej iść spać. Bo rzeczywiście jest niesamowicie miła w dotyku- nigdy się jeszcze nie spotkałam z czymś aż tak miłym, ale mimo wszystko dosyć cienkim, wykonanym z bawełny (oczywiście organicznej). Fason jest bardzo fajny, ja co prawda wolę wyraźniejsze kolory, ale ta miekkość nie pozwala mi się z nią rozstać. Do tego piękna krótka spódnica z dużym rozcięciem z poprzedniej kolekcji. Koszula to koszt 279 zł, spódnica 189 zł

SKLEP | INSTAGRAM

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.