Polsko Ty Moja!

Wczoraj serce rosło przeglądając Instagrama, gdzie prawie każdy kogo z chęcią obserwuję pisał przepiękne rzeczy o Polsce lub uczestniczył w marszu. Pięknie wczoraj było! Ja nie lubię uczestniczyć w marszach i różnych innych tego typu zgromadzeniach, więc spokojnie siedziałam w domu, ale myślałam sobie o Polsce, o patriotyzmie i różnych jego aspektach. Dzisiaj z miłą chęcią podzielę się z Wami tymi moimi wczorajszymi złotymi myślami 😀

Jako autorka bloga o rzeczach ładnych również na nich się dzisiaj skupię, ponieważ poza wszechobecnym konsumpcjonizmem ukryte jest w tym również drugie dno.

Bo tak sobie wczoraj siedziałam w sukience polskiej marki, słuchałam polskiej muzyki używając kremu do rąk polskiej marki, a wcześniej czytając książkę polskiego twórcy i nie planując tego zestawienia myślałam sobie, że to jest super!

Uwielbiam Polskę! Uwielbiam tu mieszkać! Mieć daleko w góry i blisko do morza. Odpoczywać przy jednym i wciąż tęsknić za drugim. Zachwycać się kwitnącymi drzewami czekając na ciepło, a później w złocie przyzwyczajać się do zimna. Lubię cztery pory roku i lubię ludzi. Uwielbiam polską muzykę, bo jest ona tym czego potrzebuję dla swoich uszu i dla swojej duszy. Tak po prostu. I uwielbiam to, że (choć coraz mniej to nadal) moja wiara jest czymś dosyć normalnym. Wierzysz? A ok. Jak wielu. Lubię studiować i poznawać tak mnóstwo nowych, pięknych słów i tworzyć coraz to piękniejsze zdania w swoich szybkich monologach, co nie jest takie proste- połączenie głowy z tym co wyrywa się na zewnątrz z serca i łączenie tego w wypowiedzianych słowach powinno jednak zajmować ciut więcej (hehe) czasu. Czasami sobie myślę, że jak będę dorosła, to będę mówić wolniej, będę układać piękne POLSKIE zdania, gdzie każde słowo będzie na swoim miejscu, gdzie nie będzie wypadać mi z głowy żadne słowo, którego w danej chwili chcę użyć. Uwielbiam w Polsce wiele…

Bo mieszkam tu nie tylko dlatego, że panicznie boję się mówić po angielsku, a moja umiejętność nauczenia się innych dźwięków czy języka jest zaskakująco na niskim poziomie. Ja po prostu lubię tu mieszkać. Nie dlatego, że wybieram mniejsze zło. Ja po prostu lubię! Tak o.

I poza tym po prostu lubieniem chcę też działać i choć nie zrodziło się to we mnie w jeden dzień, to przy wczorajszym rozmyślaniu zauważyłam, że to moje lubienie przenosi się również na inne sfery… Dobre, bo polskie- lubię to stwierdzenie. Często bardzo nieświadomie lubię z niego korzystać.

I choć mam nadzieję, że przez najbliższe pięć lat nie kupię do swojej szafy totalnie nic, to jestem pewna, że jeśli po tych 1825 dniach postanowię coś kupić, to zdecyduję się na polską markę. Bliski mi Tyszert lub ukochany do końca życia Pan Tu Nie Stał. A prawdopodobnie przez tyle lat poznam również nowe.

Cieszę się, że polska muzyka jest mi tak ukochana. Że Nosowska, Podsiadło, nowe The Dumplings, Coma, Maria Peszek, Natalia Przybysz, Fisz Emade, Organek, Łąki łan, Kortez […], czy chociażby ostatnia Wieniawa (serio!), mnóstwo nowych małych rozkręcających się dopiero zespołów lub starych nieistniejących tak dobrych i znanych moim uszom, których nie trzeba nikomu przedstawiać.

Uwielbiam wręcz odkrywać polską literaturę. Tym bardziej tak dobrze opatrzoną graficznie. Moje miłości jak Król, Czarna Madonna, Archistorie, Polska, Warszawiacy, Karol ŚliwkaHistorie w spódnicy, Podróże w spódnicy, Być jak Pągowski, Rzeczy, których nie wyrzuciłem, Jak przestałem kochać design […]  czy dopiero co czytane ŚLEPNĄĆ OD ŚWIATEŁ, o którym za kilka dni na blogu, a później serial!

Bo z filmem w Polsce również jest fantastycznie! Rozpoczynając od mojej ostatniej miłości do Kieślowskiego i wspaniałej jego nowej biografii, kończąc na tak dobrych nowościach jak: 7 uczuć, Kler, Atak paniki, 60 kg niczego, Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham, Jestem mordercą, Wołyń, Sztuka kochania, Kamper, Planeta Singli, Obce niebo, Chemia, Między nami dobrze jest, Róża, Tango, Body/ Ciało, Disco Polo, Ono, Ziarno prawdy, Małe stłuczki, Wszyscy jesteśmy Chrystusami, Bogowie, Hardkor Disko, Seksmisja, Pod mocnym Aniołem, Miłość, Dziewczyna z szafy, Lęk wysokości, Big love, Pianista. Nie zapominając o najwspanialszym- Zimna wojna! I o wielu WIELU innych…

W odkrytej przeze mnie rok temu biżuterii nie jest gorzej. Pierwsza odsłona KOPI skradła moje serce do tego stopnia, że nie potrzebuję już innych kolczyków, tylko te, które mam od niej. Robią mi robotę każdego dnia, gdy je zakładam, a maska- broszka zachwyca wszystkich, którzy ją widzą. Najnowszy pierścionek W. KRUK nie jest może zauważalny przez innych, ale dla mnie jest ważny i piękny. Tak samo wyśniony, wymarzony i jeszcze nie zrealizowany pierścionek z SOTE, ah! Kiedyś będzie mój 😀

Już wyżej wspomniany przeze mnie krem do rąk. Ostatnio znalazłam taki prawie idealny! Oczywiście z Polski, bo będąc w tym świecie zero waste coraz dłużej wiem coraz lepiej, że tylko takie naturalne mają sens. I fajnie, że można wspierać polskie marki, które chcą dla nas dobrze, prawda? 🙂

Choć w sztuce znani jesteśmy na świecie przede wszystkim z barokowych portretów nagrobkowych, to przecież jest jeszcze polski plakat! A jest to tak wysoki poziom, że czasem myślę sobie, że tyle wystarczy. Mamy przecież Świerzego! Wyspiańskiego! Witkacego! Wspaniałego Karola Śliwkę, Zofię Kulig i jej wspaniałe kolaże z Liberą, czy Beatę Cedrzyńską, która zachwyciła mnie jakiś czas temu w Galerii El, Przemka Dębowskiego, który robi dobrą robotę w okładkach książek, zapomnianych już przeze mnie trochę Etam Cru, których murale zachwycać będą do końca świata (mam nadzieję) lub z bliższego podwórka Romę Jaruszewską, której prace jakoś zawsze dają mi emocje, których szukam. Nie można nie wspomnieć również o Edwardzie Dwurniku, który zrobił na mnie wrażenie wiele lat temu podczas gdy musiałam zrobić o nim prezentacje na malarstwo i ta miłość została już na stałe! I jak wiemy wielu WIELU innych. Cieszę się jeśli wywołałam w Tobie emocje, które aż krzyczą: „ej! Przecież jeszcze on! Nie mogłaś o nim zapomnieć”- pewnie nie zapomniałam, ale nie chcę spisywać tu całej historii świata, sztuki i kinematografii. Sam widzisz ile pomysłów przychodzi Ci do głowy po przeczytaniu tego tekstu. To dobrze świadczy o kondycji Polski. Skoro można wypisywać wspaniałości bez końca!

Bo czy można nie kochać kraju, w który mieszka i tworzy Małgorzata Szumowska, Wojtek Smarzowski, Katarzyna Nosowska, Szczepan Twardoch, Dorota Masłowska, Sonia Szostak, Karolina Hanulak (która zrobi jeszcze w świecie tysiące dobrych rzeczy!!) Zuza Krajewska […]? Ja nie potrafię.

Ale żeby nie było! Zagraniczne też kocham. Uwielbiam kino Tarantino (i w sumie jego całego),  Bela Gibsona za Pasję- w ogóle Jezusa kocham przecież, a on z Polski jak wiadomo nie był 😀 Andy’ego Warhola! Kocham podróżować po świecie, odkrywać nowe kultury, smaki, zapachy, widoki. Ja ogólnie bardzo kocham życie, jak nic nie muszę wszystko mogę.

  1. Tak pięknie o Polsce… a potem taka chamska kalka z angielskiego – „robią mi robotę”. Oj, Karolinko…

    A tak na serio, to na tym polu różnimy się baaardzo… i trochę Ci zazdroszczę 😉 Zwłaszcza zamiłowania polską muzyką, bo ja oprócz Pablopavo, Kabanosa i polskich klasyków rocka za bardzo polskiej muzyki nie znam… i nie potrafię docenić, jak już poznam (Maria Peszek, The Dumplings, Nosowska, a już zwłaszcza Podsiadło… kompletnie mnie do siebie nie przekonują, a ja tak bym chciała to lubić i tak bardzo nie potrafię…). Do polskich autorów też za bardzo nie mam szczęścia, ale tutaj już jest trochę lepiej – w wakacje po raz pierwszy zetknęłam się z piórem Żulczyka i się zakochałam… „Ślepnąc od świateł” jeszcze przede mną, ale „Wzgórze psów”, mimo pokaźnej ilości stron (około 900) idealnie wpasowało się w mój gust czytelniczy, więc na pewno nie było to moje ostatnie spotkanie z tym autorem.
    Aczkolwiek jest jedna rzecz w Polsce, którą kocham bardzo mocno… i jest to nasz ojczysty język, który nigdy nie przestaje mnie zaskakiwać. Denerwuję się za każdym razem, gdy dowiaduję się, że popełniałam błędy językowe, ale jednocześnie zawsze się cieszę, że wiem o jedną rzecz więcej! To takie fascynujące.

    1. Ha! A ile błędów językowych na przestrzeni lat wirtualno-blogowej znajomości (jeśli ten nasz kontakt mogę tak nazwać) wytknęłaś mi! 😀 Cieszę się z tego, wiele z tych błędów wcześniej nie zauważałam, a teraz pisząc coś tutaj często myślę o Tobie, że to Ty mi to jakoś wyjaśniłaś hahaha 😀 Tak jak z mówieniem mam problem tak i z pisaniem- często chcę napisać zbyt szybko to co mówi mi serce. Dlatego dobrze, że jesteś!

      Co do „Wzgórza psów”- już kilka razy było u mnie w koszyku zakupowym, ale zawsze jakoś rezygnowałam. Teraz trochę chcę zmienić to co czytam na mniej odkrywania więcej nadrabiania tytułów, o których marzę od dłuższego czasu 🙂 Myślę, że wyjdzie mi to na dobre.

      A co do angielskiej kalki… jakoś tak czułam, że muszę to napisać! Nie byłabym prawdziwa, gdybym tak zachwaliła tylko polskie. Mam nadzieje, że mi to wybaczysz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *