MUZYKA Basta Katarzyna Nosowska

No dzień dobry! Takiej perełki nie mogło zabraknąć na moim blogu. Najnowsza płyta BASTA Katarzyny Nosowskiej jest u mnie od dnia premiery, ale chęć przeżywania ostatnich wyjazdów i studia nieźle uniemożliwiły mi przesłuchania jej wcześniej, więc dopiero wczoraj wieczorem wygodnie ułożyłam się na łóżku i zaczęłam! Jeszcze nie skończyłam, wciąż powtarzam! Dlatego wybaczcie, że na zdjęciach nie zobaczycie jak wygląda CD. Nie mam zamiaru dla jednego zdjęcia pozbawiać swoich uszu, serca, duszy i mózgu tej wspaniałości. Od ogółu do szczegółu jak to mówiła pewna malarka- nauczycielka w moim liceum. Do dzieła!

Zachwycałam się wszystkim, co przybliżało mnie choć o krok do najnowszej płyty. Trzy z takich zachwytów mogliście widzieć na blogu. Przy okazji pierwszej odsłony nowej Nosowskiej JA PAS, kolejny po wspaniałym koncercie z trzema najnowszymi propozycjami piosenek, nowym wyglądem i zachowaniem na scenie oraz ostatni przy NAGASAKI.

I tak sobie myślę, że tak ogromna zmiana mogłaby stwarzać pytania i wątpliwości o autentyczność, ale dla mnie to jest tak bardzo prawdziwe! Tak bardzo rwało się do rzeczywistości z wnętrza Kaśki na każdym koncercie, czy w jakimkolwiek wywiadzie. Ale okey, wiem, że nie każdy jest aż takim fanem jak ja- dlatego mówię Wam, ej serio to ona 😀 To zaskakujące, ale to właśnie Kaśka Nosowska, która dorastała do bycia sobą, albo precyzyjniej- do takiej wersji siebie.

Na płycie jest jedenaście utworów, to aż o 3 więcej od The Dumplings, ale postaram się powstrzymać wszystkie porównania wynikające jedynie z małej odległości premier dwóch płyt 😀

Jedenaście to dosyć dobry wynik. Wiadomo najfajniej jak jest bliżej piętnastu, ale… Nosowskiej zawsze byłoby za mało. Co jest jednak najważniejsze? Te jedenaście piosenek WESZŁO! Całkowicie zaaklimatyzowały się w moim sercu. Mam taką zasadę, że jeśli muzyka po prostu leci, a i tak mnie wzrusza, to jest to oczywisty dowód na to, że jest perfekcyjna. Tu mam tak z każdą. Może nie wczoraj, wczoraj byłam zbyt zmęczona, ale dzisiaj- ze świeżym umysłem i zrozumieniem tekstów płakałam jak bóbr. Ah! Nosowska, co Ty ze mną robisz!

Wszystkie piosenki są oczywiście po polsku, dwie z nich są współtworzone z raperami Łona i Miki i są oczywiście najmniej wpasowujące się w moją estetykę muzyczną, ale i tak są baaardzo dobre! Na płycie znajdziecie mnóstwo elektroniki, piosenek do, że tak powiem, ostrego tańczenia 😀

To na pewno inna Nosowska, ale chyba jej wszystkie solowe poczynania były dla mnie za każdym razem mocnym zaskoczeniem.

Jest dosyć przykro. Jest mnóstwo pretekstów do myślenia nad swoim życiem i tak po prostu nad sensem w ogóle. To niesamowite, że tak samo zapaść w pamięci może dwugodzinny film, po którym zbierać musisz się przez kolejne kilka godzin jak i piosenka, która ma cztery minuty. Czy umie tak ktoś poza Nią?!

I choć teksty są niesamowicie mocne, chyba najmocniejsze, ze wszystkich poprzednich, to jednak gdyby tak nie słuchać tekstów to jest to naprawdę radosne i przyjemne. To dobre połączenie, w tym wypadku idealnie wyważone. W innej sytuacji te piosenki zmuszałyby do położenia się w łóżku i nie wstawania przez kolejne pół roku.

I o ile przez ostatni czas wydawało mi się, że to Taco jest mistrzem tekstów, łączenia pop-kultury i zwykłego życia ze swoimi przemyśleniami, to jednak zwracam honor. Nosowska, sory, że na chwilę zapomniałam o Twoim geniuszu.

Zapisywałam sobie na karteczce wszystkie teksty, które uderzyły tak, że powinnam fizycznie się przewrócić. Myślałam, że będzie ich kilka- najwyżej trzy. Okazało się, że cała kartka została zapisana, a przecież tekstów nie znam jeszcze tak bardzo, aby wyłapać wszystko. Tak więc nie napiszę Wam tu ich wszystkich. Odkryjcie je sami, bo fakt, że odkryć powinniście jest chyba bezdyskusyjny? 🙂

Płyta wizualnie to również samo dobro. Sesja zdjęciowa do płyty i promocji jej i koncertów zachwyca mnie już od jakiegoś czasu. Poza wspaniałymi kolorami, niesamowitymi kreacjami i po prostu dobrymi, choć „zwykłymi” zdjęciami jest tu Kaśka, która wygląda zjawiskowo! Fajnie, że poza wyglądem zewnętrznym sama artystka mówi o tym, że ten krążek to jakiś przełom w jej życiu, że sama jest z tego zadowolona i nie tylko na płaszczyźnie artystycznej jak mi się wydaje.

Ah! Powtarzałam to już wiele razy, ale jeśli tak ma wyglądać koniec HEY to błagam, nie wracajcie! Niech Kaśka się rozwija w swoją stronę, tę która tam mocno jej odpowiada. Jestem tysiąc razy na TAK! Koniecznie posłuchajcie choć raz, gwarantuję Wam, że nie będziecie chcieli przestać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *