PREMIEROWO czyli co w kinie piszczy #10

Dzisiaj będzie dużo filmów z dwóch tygodni. Co prawda nie udało mi się być na Kubie Guziku, ale nadrobiłam dziecięce wspomnienia filmem Iniemamocni 2! 😀 Chodźcie, przed Wami sześć filmów. Na pewno znajdziecie coś dla siebie 🙂

WHITNEY

Dokument poświęcony Whitney Huston wzbudził jakieś niesamowite emocje wśród ludzi. Sam fakt ilości ludzi na sali kilka dni po premierze już zmusił mnie do myślenia- o co chodzi?! Oczywiście, że znałam bohaterkę dokumentu, uwielbiam jej piosenki i myślałam, że jakoś tam wiem dużo. Jednak gdy spotkałam się z hasłami jakoby była jedną z największych gwiazd to łapałam się za głowę z myślą: serio? O.o Dopiero ten film uświadomił mi kim naprawdę była i jak wielkie znaczenie miała w muzycznym świecie, ale nie tylko. To bardzo dobry dokument, który poza świetną prawdziwą historią ma również dobry wstęp, rozwinięcie, zaskoczenia (na których punkcie jestem przewrażliwiona po powrocie z filmówki, bo wiem jak bardzo jeszcze w tym leżę ;)) i zakończenie z pointa. To bardzo dobrze poprowadzona historia.

Największy podziw jednak należy się dla montażysty! I choć przy statycznych wywiadach z bliskimi Whitney agresywne wycinanie kawałków rozmowy było ciężkie do zaakceptowania nawet przez same oczy, to mimo wszystko cała reszta była rewelacyjna.

Moja subiektywna ocena: nigdy nie wiem czy polecać takie filmy. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Jeśli lubicie dokumenty to tak, jeśli Whitney to również… no i jeśli nie jesteście całkowitymi ignorantami sztuki/muzyki/filmu to również! O tym filmie się mówi- a to już dostateczny powód ku temu, żeby go obejrzeć i mówić o nim razem z innymi 😉 8/10

41 DNI NADZIEI

Ktoś na forum filmwebu napisał, że ten tytuł w polskim tłumaczeniu jest ta żenujący, że się w głowie nie mieści. Ja wcześniej nie zwróciłam na niego uwagi (w sumie bardzo często zapominam tytułu filmu na jaki idę, jeśli jest to produkcja na jaką wcale nie czekałam) … ale rzeczywiście! Matko jaka żenada. Po obejrzeniu sami zobaczycie o co chodzi 😉

Nie podobał mi się ten film. Mocno się na nim nudziłam. Wszystko było pokazane tak jak w każdym innym filmie, w którym ludzie walczą o życie na łodzi. Największym minusem tego filmu jest toczenie się akcji teraźniejszej i przeszłej na raz! Na szczęście teraźniejszość dzieje się na łodzi.

W filmach bardzo ceniona jest przewrotność i dawanie znaków widzowi na coś co później dopełnia zakończenie. Wspaniałe jest uczucie, gdy wszystko się wyjaśnia, a my możemy stwierdzić: „o ja, no przecież! Ona o tym mówiła, on to pokazał, wow! Mogłem się domyśleć”. Tu ten zabieg jest spłycony do żenującego minimum, a gdy dostajemy zakończenie i retrospekcję do znaków z wcześniejszych minut w moim sercu była jedynie… żenada. A ostatnia scena, która miała wywoływać łzy tak bardzo mnie znudziła, że czekałam aż będę mogła iść do domu. Może być gorzej?

Moja subiektywna ocena:  film zdecydowanie nie do obejrzenia drugi raz. Poza błahą historią jest tu również niesamowicie irytująca główna bohaterką. Wszystko połączone w całość daje marne 4/10. Nie polecam.

NA GŁĘBOKĄ WODĘ

Zawsze mnie zastanawia w jaki sposób do kin w jednym terminie trafiają tak podobne do siebie filmy. Czy producenci jakoś się ze sobą umawiają? Czy jest to wiedza powszechna i tylko ja mam co do tego zagadkę? Jeśli tak, oświećcie mnie, proszę.

Na film z Colinem Firth wybrałam się kilka dni po wyżej wspomnianych 41 dniach nadziei. Byłam pewna, że będzie lepiej. I BYŁO! Paweł na filmebie mówił, że to film nudny i banalny… a mi się tak bardzo podobał! Był zupełnie inny niż te wszystkie dziejące się na łodzi. Nie było tu wielkiej radości z wypływania, nie było pięknej łodzi i nadziei, że wszystko będzie dobrze. Nadzieja pojawiała się w czasem. Nie było również scen, w których bohater nie miał wody, jedzenia i wielkich spektakularnych halucynacji. Ten film był taki piękny! ♥

Był spokojny, wyważony. Śmiało można powiedzieć, że taki Colinowski 😀 Po tym jak kreuje swoje postacie myślę, że właśnie w taki sposób zachowałby się on sam. Wyważony. Spokojny. Angielski. Z klasą. Wspaniałe!

I choć nie zgadzam się z bohaterem, to próbuję go zrozumieć, a to w tym wszystkim jest chyba najważniejsze. Dlatego jeśli chcecie filmu o samotnym człowieku na łodzi, ale przedstawionego w nowym świetne to ten film jest dla Was! Opowiada o człowieku, o ojcu, o samozadowoleniu, spełnieniu i wielu innych rzeczach, z którymi każdy z nas, nawet na lądzie, styka się na co dzień.

Moja subiektywna ocena: w porównaniu z poprzednim- ten bym chciała zobaczyć jeszcze wiele razy. Jeśli macie czas, koniecznie wybierzcie się na ten film. No i oczywiście jeśli uwielbiacie Colina. Jego w tym filmie pod dostatkiem 🙂 Bardzo mocne 8/10 A tytuł recenzji na filmwebie „Czasem nie warto marzyć” we mnie jest od kilku dni. Zastanawiam się, czy w tym kontekście rzeczywiście lepiej byłoby nie marzyć. Bardzo ciekawe.

JESTEM TAKA PIĘKNA!

Wreszcie jakaś komedia, która miała być ultra fajna. Była? Była! Bardzo fajny pomysł na poprowadzenie historii. Nie zmieniłabym w niej chyba nic. Komedia zdecydowanie wyprowadza z kompleksów. Na mnie właśnie takie pewne siebie kobiety z niedoskonałościami działają najlepiej! Nie jakieś tak ciała pozytywne na siłę wmawiające, że wszystko co najbrzydsze jest najlepsze… tylko po prostu- kobieta, która ze swoim ciałem czuje się świetnie i tyle. Aż tyle! No dla mnie moc! W tym filmie właśnie to było ♥ Co prawda przedstawione w dość groteskowy sposób, ale dzięki temu mega śmieszny, a i tak dający dużo do myślenia. Super! Jeśli w ogóle spodoba Wam się ta komedia, to polecam jeszcze jedną z tą aktorką „Wykolejona”- zupełnie go nie pamiętam, ale wiem, że bardzo lubiłam i jak dowiedziałam się, że to ona będzie grała główną rolę to mocno się ucieszyłam. Tyle 😀

Moja subiektywna ocena: jak najbardziej na tak! Surowe 6/10, bo postanowiłam być surowa, ale w sercu 8/10 😀

INIEMAMOCNI 2

Liczyłam na o wiele więcej, nie wiem czemu. Tak po prostu. A co dostałam? Zwykłą, poprawną, bardzo przewidywalną bajkę. W oczach się trochę mieniło od dynamicznego montażu, a w głowie huczało od głośnych dźwięków, ale może to wszystko dlatego, że już jestem stara na bajki w kinie? :p W każdym razie- film był super śmieszny, ale nic poza tym. Historia była zbyt poprawna i zbyt szkicowa. Dobro, zło, zło, dobro. Takie tam.

Moja subiektywna ocena: poczekajcie aż będzie do zobaczenia w domowych monitorach. Niestety. 6/10

NA PLAŻY CHESIL

Wydaje mi się, że książka jest wspaniała i z miłą chęcią się nią zainteresuję. Film jednak nie udźwignął. Jest zbyt duży mętlik między teraźniejszością, a przeszłością i przede wszystkim nie ma żadnej chemii między głównymi bohaterami. A to już jest ewidentnie duży błąd! Mimo wszystko wzbudził we mnie emocje, które sprawiły, że się wzruszyłam… ale bardziej czułam się oszukana niż usatysfakcjonowana pożądanymi emocjami po seansie.

Nie uratowały filmu piękne szumy na obrazie i deszczowa Anglia…. oraz przepiękny zabieg grząskiego gruntu pod nogami bohaterów na kamienistej plaży. Ah! To było dobre i mam nadzieję, że celowe. To musiało być celowe! Było zbyt piękne, żeby wydarzyło się przypadkiem.

Moja subiektywna ocena: zainteresujcie się książką, ja też to zrobię, ponieważ historia jest tego warta. Film zostawcie w spokoju. 5/10

  1. Dokładnie wczoraj oglądałyśmy z mamą Jestem taka piękna!, w domowym zaciszu.. Historia ma przekaz i niby dobrze się ją ogląda ale jak teraz myśle o tym filmie to… w sumie nic ciekawego się nie działo. Prosta fabuła, co akurat było na plus dlatego, ze wgrane napisy pozostawiały dużo do życzenia a tak przynajmniej łatwo było się domyśleć o co chodzi haha 😉
    41 dni nadziei tak słabo?! mehh, szkoda.

    1. Hahhaha 😀 A dla mnie był super. Nie potrzebowałam od niego więcej. I nie spodziewałam się takiego poprowadzenia tej historii. Zaskoczył mnie ten pomysł. Mega! A ocena na 6. Eh 😀 Ta surowość udaje mi się tylko w ocenach. W komentarzu już nie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *