KSIĄŻKA Karol Śliwka

Kilka dni temu w Gdyni załatwiałam mnóstwo spraw i nie było mowy, abym nie zawitała na chwilę do Muzeum Miasta Gdynia, ponieważ jest tam teraz dość głośna wystawa Karola Śliwki, czyli twórczy jednych z najlepszych znaków graficznych w Polsce. O wystawie będzie za kilka dni we vlogu, ale już dzisiaj chciałam się skupić na książce, która dostępna jest na miejscu i jedynie tam można ją kupić, co jest dość dziwnym pomysłem dystrybucji, zwracając uwagę na to jakie jest na nią zainteresowane. W każdym razie ja mam! I mogę zdradzić Wam troszkę środka 🙂

Zacznijmy od okładki. Wręcz niecierpie nakładanych obwolutek i od razu po zakupie jakiejkolwiek książki zdejmuje je. Niewygoda w czytaniu i wizualnym „dopasowaniu”. W tym wypadku (po zrobieniu zdjęć) pewnie będzie tak samo, choć mocno ubolewam nad faktem, że okładka nie została tak zaprojektowana i wydrukowana, a jedynie składa się aż z trzech części! :/ Całe szczęście, że jest przepiękna z zastosowanym drukiem wklęsłym znaku personalnego twórcy, a z obwoluty można zrobić sobie bardzo fajny, graficzny plakat, choć do prawdziwego zarąbistego plakatu trochę mu brakuje…

Książka jest podzielona na cztery rozdziały: wstęp, eseje, katalog oraz biogram i kalendarium. Najciekawszy z tego wszystkiego jest oczywiście album z pracami Śliwki, w którym znajduje się obszerne portfolio artysty. Zawarte są tam prace, które znalazły się na wystawie w Gdyni, ale również inne. To skarbnica inspiracji! Tak wiele dobrego i pięknego. Ah! Eseje również są dobre, to spisane teksty ludzi, którzy poznwalają nam lepiej poznać Śliwkę.

Album o wspaniałych znakach nie mógł zostać źle opracowany graficznie. Poza perfekcyjnym fioletowym (kolor śliwki węgierki, wiem, bo przez lata miałam go na ścianie i tworzyłam fioletowe-serce :D) kolorem mamy tu również rewelacyjnie zaprojektowaną każdą stronę! Nie jest to tylko zbiór prac, to naprawdę solidnie opracowana graficznie i merytorycznie książka o kimś kto zasługuje na uwagę.

Tej pozycji niczego nie brakuje, ale może to celowy zabieg sprzedawania tej książki jedynie po obejrzeniu wystawy? Nie jest dopełnieniem wystawy, ale po wystawie te wszystkie słowa żyją, znaki są jakby mniej obce, a sam Karol Śliwka przestaje być widoczny jedynie przez pryzmat swoich znaków. Staje się prawdziwym człowiekiem z krwi i kości. Nie tylko dzięki poznaniu jego historii, ale również dzięki obejrzeniu filmu- wywiadu, który również jest na wystawie. Ale o wystawie za kilka dni! Więcej już nic nie powiem 😀 Nie jest to jednak byt, który nie może intnieć bez wystawy. Bez niej również dowiecie się ogromnie dużo… nawet gdybyście wreszcie po prostu dowiedzieli się, że za prawie wszystkimi znakami stoi On- to już dużo. Ja wiele razy byłam w szoku.

Cudny człowiek ze wspaniałą i imponującą teczką prac. Koniecznie polecam Wam zapoznać się z nim. Mnie tak personalnie jeszcze rozczula bardzo widok tego człowieka. Wygląda prawie identycznie jak dziadek Piotra, którego bardzo lubię 😀 Nie byłabym sobą, gdybym nie wpątała tu jakiejkolwiek dygresji, prawda? 😉

Poniżej dużo zdjęć, zarówno ze środka jak i z… prezentu, który jest dołączany do książki. Mianowicie CZEKOLADA 😀 Co prawda jedynie z owijką inspirowaną projektem Śliwki, ale zawsze to miły gest. I wreszcie już wiadomo skąd jest ten chłopiec na zebrze w reklamach Wedla 😉

    1. Hej. Wiesz co. Jestem na wyjeździe i nie mam książki z sobą. Po powrocie to sprawdzę, bo rzeczywiście trudno znaleźć te informacje w necie. Książka powstała dla Muzeum Miasta Gdynio i tam ja można kupić… Oraz od niedawna chyba na stronie Pan Tu Nie Stał 🙂 Nie wiem jednak czy MMG ma swoje wydawnictwo. Dowiem się, jak tylko książka zawita w moich rękach w domu 🙂

        1. Dzięki za info! 🙂 na szczęście jest już dostępna również w internecie w sklepie Pan Tu Nie Stał :*

  1. Uwielbiam Twoje posty! Widać, że wkładasz w nie wiele pracy i starasz się, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Te zdjęcia robione z taką dokładnością już mówią same za siebie! 🙂 Szkoda tylko, że masz tak mało odbiorców, mimo że Twoje posty są mega dobre!

    1. Wow, dzięki ♥ Odbiorców w sumie nie jest aż tak malutko, ale to znaczących blogerek jeszcze mi baaaardzo daleko hahah 😀 Zawsze można udostępnić mój post lub polecać znajomym, może wtedy będzie ich więcej. To co, umowa? 😀 Pozdrawiam cieplutko!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *