PREMIEROWO czyli co w kinie piszczy #9

Jutro niedziela niehandlowa, więc żwawym krokiem z galerii handlowej krok można puścić do kina. Dlatego ja- Wasz kulturalny doradca (hehe)- przychodzę do Was z trzeba pomysłami na spędzenie popołudnia na czerwonych krzesłach w sali kinowej. I uwaga, uwaga JEST DZIESIĄTKA! ♥

ZIMNA WOJNA

Cóż to była za uczta dla oczu! Przyznam szczerze, że Ida przekonała mnie dopiero za czwartym razem, a to i tak tylko pod presją na pewno dobrego kina- bo przecież startuje o Oskara! Był dla mnie… za trudny? Za ciężki? Za dużo tam było dziwnym politycznych zagrywek, o których wszyscy rozmawiali nie skupiając się na tym co najważniejsze- historii i obrazie. I ucząc się na błędach postanowiłam nie czytać o drugim filmie Pawlikowskiego. Poszłam, obejrzałam, zakochałam się!

Reżyser znów zdecydował się na kwadratowy kard i czarno-biały filtr i na ekranie rzeczywiście widać te kolory, Ah! jak się cieszę, że nie powstał efekt szarości jak chociażby w Pomiędzy słowami, który totalnie nie przypadł mi do gustu. Każdy kadr to istne dzieło! W Idzie irytowało mnie lekkie niedopracowanie. W niektórych scenach aż chciało się przesunąć za głowę aktora o kilka milimetrów, tak aby wszystko było idealnie, skoro ten film tak mocno na stronie wizualnej oscylował- tu nie trzeba było- tu było perfekcyjnie! A scena poniżej to mistrzostwo samo w sobie! Wykorzystanie złudzenia optycznego, pomysłu i stworzenie czegoś nowego, co w mojej głowie niewątpliwie zapisze się jako jedna z najpiękniejszych estetycznie scen (bo fabularnie wiele się tam akurat nie dzieje). Zastanawiałam się, czy Wam ją pokazywać… ale Wy, którzy oglądacie zwiastuny i czytacie recenzje przed pójściem do kina na pewno nie będziecie mi mieli tego za złe :*

Sama historia jest dość znana i pospolita, rzec by można- typowo amerykańska i romantyczna, ale niee… reżyser nie popada w banalność przy miłosnym temacie. Od pierwszych scen do perfekcyjnej ostatniej ciągnie to wszystko zgrabnie i powiewnie jak sukienki dziewczyn podczas tańców na scenie przy ludowych śpiewach.

Jestem oczarowana i zachwycona tym filmem. Jako dumni z Pawlikowskiego rodacy i tak powinniśmy obejrzeć ten film, nawet gdyby był gniotem, ale jakimś cudem spodobał się w Cannes. Na szczęście takim nie jest! Jest przepięknym filmem, któremu z czystym sumieniem daję dziesiątkę i oceniam go jako najlepszy film tego półrocza!

Kot, Kulig, Kulesza i chyba nawet Szyc (który mam nadzieję wreszcie rozwinie skrzydła w kinematografii polskiej i zagranicznej, choć na razie jeszcze długa droga nim w mojej głowie stanie się naprawdę dobrym aktorem… to smutne i niesprawiedliwe, ale im bardziej się staram, tym bardziej zwracam na niego uwagę i jestem poirytowana podczas oglądania) z rolami poradzili sobie wybitnie i fantastycznie oglądało się ich na dużym czarno-białym ekranie ♥ Polecam gorąco!

Moja subiektywna ocena: 10/10 to trzeba zobaczyć! ♥

CZUWAJ

Poszłam na ten film z dwóch powodów. Jeden banalny: bo staram się chodzić na wszystko, a to akurat wpasowywało się w mój wczorajszy grafik filmów. Drugi: reżyserem jest Robert Gliński, który jest dyrektorem Gdyńskiej Szkoły Filmowej, a ja poza Świnkami i Kamieniami na Szaniec nie widziałam zbyt wiele filmów tego twórcy- mus to mus. Poszłam. Z niechęcią.

Obawiałam się kolejnego żenującego filmu o młodzieży, który jest totalnie przekłamany. Ileż to już musieliśmy naoglądać się drastycznych historii młodych ludzi, który tylko przeklinają, popełniają przestępstwa i pokazują jak ta dzisiejsza młodzież się zachowuje. Taa…. Żaden film o młodzieży mnie jeszcze nie przekonał. Ja wiem, to wybiórcze środowiska. „Ciekawe”, które zainteresują widza. Ale tak bardzo niszczą wizerunek młodzieży, że aż się rzygać chce! Bo one przecież takie „prawdziwe”, „oparte na faktach, bo reżyser wszedł w środowisko młodzieży”. Tragedia. Tak więc ukazywanie młodzieży w filmach i poświęcanie im całych filmów jest dla mnie lekko mówiąc- żenujące. Na szczęście tu jest to choć trochę uśpione.

Zacznijmy od tego, że wszystko dzieje się na obozie harcerskim i moje stęsknione harcerskie serce radowało się widząc obóz, poranne apele, nadawanie imion namiotom, ogarnianie całego terenu i sam mundur- zatęskniło mi się po prostu. Więc tak, mogę być nieobiektywna :p Jednak co trzeba przyznać reżyserowi: całkiem dobrze przedstawił klimat panujący na obozie (oczywiście na początku! :D).

Ten film nie jest niczym odkrywczym, ale nie jest również niczym żenującym. Uf! Powiedziałabym nawet, że może warto na niego pójść 😉

Nie było tu żadnych pięknych kadrów, bo film wizualnie jest po prostu poprawny. Czasem zdarzył się kadr, gdzie na pierwszym planie było drzewo, ale to tyle z inności zwyczajnych kadrów. To nic. Przepiękny kolor tego filmu zastępuje wszystko ♥ I nadal nie wiem co myśleć o wstawkach nagrywanych jakby kamerą przez harcerzy. Niby tak jest, niby tak się robiło… ale czy było to potrzebne? Mnie irytowało, choć próbowałam się przekonać, że ma stworzyć klimat prawdziwego obozu.

Moja subiektywna ocena: 7/10 i jest tak wysoko na pewno przez pryzmat niskich lotów filmów o młodzieży. Jednak film ogląda się dość sprytne, szybko, a koniec jest dla mnie dość zaskakujący i przekonuje mnie. I co najważniejsze- nie odczułam jakby był o młodzieży, okey, grali w nim młodzi ludzie, byli na obozie, ale równie dobrze mogłoby się to wydarzyć „dorosłym”-ogromny plus! Z prawdziwego thrillera ma niewiele, bo Robertowi Glińskiemu nie udało się złapać widza „na chwile grozy”, a spokój morderstw i obozu nie jest jakimś wielkim kontrastem. Tak więc jeśli się boicie horrorów i strasznych filmów jak ja- to uspokajam, wszystko jest ok. Tak więc no. Czuwaj!

KOCHAJĄC PABLA NIENAWIDZĄC ESCOBARA

Jaki ten film był niejaki. Matko! Zwykły jak każdy inny dobry film. Nie nudziłam się na nim, bo nie da się nudzić na filmie stworzonym na dobrej podstawie scenariuszowej, historii i dobrych aktorach, ale to było takie zwykłe i niejakie. Rozumiecie? Takich filmów nie da się źle ocenić, ale nie da się również dobrze, bo nie tworzą niczego odkrywczego. Tworzą kolejny kryminał, który jest dobry, ale których jest już milion.

Wkurzało mnie w nim jedynie to, że poszli na łatwiznę i wprowadzili narrację w tle zamiast zdecydować się na poprowadzenie fabuły w sposób zrozumiały bez potrzeby prowadzenia widza za rączkę.

Ale to nie jest zły film, powtórzę to jeszcze tysiąc razy 😀

Moja subiektywna ocena: 5/10 zwykły.

A jeśli nie chce Wam się wychodzić z domu, to sprawdźcie co przygotowałam dla Was w ostatniej ZBIÓRCE filmowej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *