KSIĄŻKA Instrukcja obsługi solniczki

Bardzo, ale to bardzo nie lubię, gdy okładka książki jest na tyle brzydka, że nie potrafię jej zrobić sensownego zdjęcia i nie uśmiecha mi się wstawianie jej na swojego (pięknego) bloga. Dlatego dzisiaj jedynie otwarta i przyozdobiona pięknymi różowymi gałązkami kwitnącymi, które tej wiosny są moim HITEM!

Maj to miesiąc wracania do porządku i jeszcze większego spokoju. Miałam nadzieję, że we wszystkich sferach, ale kino chyba jedna jeszcze na ten miesiąc muszę odpuścić, a bo ładna pogoda, a bo dużo pracy, a bo samochód nadal w salonie 😉 Jednak z książkami w tym miesiącu zadzieje się magia, już to czuję w kościach. Na początku maja zamówiłam sześć książek,o których myślałam bardzo długo, to skłoniło mnie do nadrobienia jeszcze tych z poprzedniego zamówienia. Padło na Instrukcję obsługi solniczki Szymona Hołowni.

Wiecie, że nigdy nie czytam opisów książki i tylko z polecenia, dobrej okładki lub ciekawego tytułu decyduję się na jakąś pozycję. Tym razem wygrał ostatni punkt, bo wydawało mi się, że to będzie książka bardzo prosta, o religii bez spiny, o byciu z Bogiem na pełnym luzie. Coś tam mi przemknęło, że prawdopodobnie pretekstem do napisania książki była jakaś podroż do Afryki i podejrzewałam, że może tam właśnie Szymon nauczył się doceniać proste rzeczy i wszystko pięknie opisze w swojej książce.

Okazało się, że książka jest szalenie cienka, a do tego to tylko zbiór felietonów z Tygodnika Powszechnego. To dosyć ciekawe teksty, choć mocno zaczepiające się o politykę i inne „drażliwe” tematy. Czytając felietony prawie zawsze czuję się dosyć niekomfortowo. Autor przybiera manierę, która dla każdego jest taka sama… jakiejś wyższości i nieomylności. Nie lubię tego.

W instrukcji obsługi solniczki wyłuskać można dużo dobrego. Każdy felieton kończy się pointą, z którą warto zostać i pobyć. Jednak moje oczekiwania były większe i żal niespełnionych marzeń przysłonił mi dobrą stronę tego wszystkiego. Trochę szkoda. Tym bardziej, że ta okładka jest taka paskudna! Ja rozumiem zdjęcie autora tekstów, ale decydujmy się chociaż na jakąś fajną sesję zdjęciową, a nie fotografię wyjętą z legitymacji…

I w sumie nie ma tam wyjaśnienia jak obsługiwać solniczkę (czyt. absurdalnie prostych, ale i bardzo ważnych czynności życiowych w kontekście Bóg-człowiek, na co liczyłam). Jest trochę rzeczy, na które warto zwrócić uwagę w swojej codzienności… ale więcej tu tej nieuzasadnionej polityki. Ja wiem, że to luźna forma, w której warto mówić o sprawach, które dzieją się tu i teraz- ale można było pójść w innym kierunku.

Na szczęście w moim nowym zamówienie o wierze książki są aż trzy! Myślę, że będą świetne i o każdej z nich napiszę osobne teksty! Tak więc czekajcie, ja już się nie mogę doczekać kiedy po nie sięgnę ♥ A dla ciekawskich, w mojej paczce znalazły się takie tytuły jak: Celibat, opowieści o miłości i pożądaniu; Bóg nie jest automatem do kawy; Łobuzy- grzesznicy mile widziani. Brzmi dobrze, prawda? 🙂

Koniecznie dajcie znać w komentarzach co Wy polecacie z kategorii wiara. W czerwcu robię nowe zamówienie, więc zbieram listę. Ja natomiast mogę Wam już teraz polecić m.in. Boży poradnik odzyskiwania radości oraz Ewangelia dla nienormalnych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *