OŻENEK teatr 6 piętro

No witam Was moi kochani! Nawet sobie nie zdajecie sprawy ile dzisiaj zrobiłam, aby napisać ten post. Może ktoś chce mi sprezentować laptopa? To ja bardzo chętnie, bo z tym się chyba wykończę! A tak na serio, to dzisiaj przychodzę do Was ze SZTUKĄ! Jak prawie zawsze, mam nadzieję. Dzisiaj będzie o moim wyjeździe do Warszawy i będzie o tym jeszcze przez kilka postów, ponieważ w dwa dni zrobiłam mnóstwo inspirujących rzeczy- jednak zacznę od największej petardy, bo po to właśnie tam pojechałam! A jak chcecie zobaczyć o czym będzie niedługo post, to sprawdźcie mojego Instagrama, chyba wreszcie zaczynam się z nim rozumieć i dzięki temu przybywa mi coraz więcej obserwatorów no i zaczyna się tam życie no! 😀 Zachęcam do obserwowania, jeśli jeszcze tego nie robicie. A ja po tym jakże długim wstępie (standard) przechodzę do clou postu!

Teatr 6 piętro wydawał mi się zawsze tym lepszym, tym do którego zawsze było mi jakoś nie po drodze, ale zawsze było moim małym- wielkim marzeniem do pewnego spełnienia. No i ten dreszczyk emocji przez zobaczeniem prywatnego teatru i tego jak to się tam wszystko odbywa 😉 Może się tak nakręciłam… ale rzeczywiście widziałam różnice! Już na wstępie. Piękne kawiarenki- zamiast bezdusznego bufetu”. Ciasteczka, szampany, kawy i inne pyszności. Wszystko w przepięknym przedsionku między windą, a sceną z przepięknymi kolorowymi krzesłami i fotelami. No podobało mi się! Jednak przecież nie to w teatrze najważniejsze 😉

Ożenek to majstersztyk! Byłam chyba bardzo zmęczona i jakoś nie potrafiłam wydobyć swojego rozbawienia na zewnątrz (na szczęście inni nie mili z tym problemu♥), ale w środku aż się gotowałam z radości! To był naprawdę przezabawny spektakl oparty na tworze Nikołaja Gogola (którego swoją drogą koniecznie muszę przeczytać! Rozkochał mnie w sobie bez pamięci!) z rewelacyjną obsadą aktorską. Genialna Paulina Chruściel, Michał Żebrowski, Piotr Głowacki, Cezary Pazura, Janusz Chabior i Cezary Żak (kolejność ma znaczenie). Wspominam genialność tych aktorów dlatego, że przywykłam do elbląskiego teatru, który czasem przyjmuje Warszawę. Przez tę naszą gościnność oduczyłam się szanować stolicę pod aspektem dobrych spektakli. Patrzymy tu zazwyczaj na te sztuki przez pryzmat robienia kasy na znanych aktorach. To przykre… Na szczęście tym razem zmieniłam zdanie i znani aktorzy okazali się tymi wybitnymi! Wartymi uwagi.

Trochę się gotowali 😉 Ale było to tak sympatyczne! Odkrywałam w tym taką sympatię do widza! Czułam, że lubią ten spektakl, że ich samych bardzo on śmieszy i choć premierę stuka miała ponad rok temu to nadal sprawia im to najzwyczajniej w świecie przyjemność. Nie wiem, może tak nie było. Ale ta mi się wydawało i to przeświadczenie było bardzo cenne i przyjemne ♥

Nie sposób nie wyróżnić tu jednak Pauliny Chruściel, bo choć wpisana została na moją listę jako pierwsza, to myślę jednak, że to niezbyt wielki zaszczyt 😉 A jej ciało zasługuje na kilka słów w tym moim tekście 😉 Tak, ciało… ponieważ przez całe dwie i pół godziny robi z nim takie rzeczy, że nic tylko patrzeć i zazdrościć tak ogromnej lekkości, świadomości swojego ciała i umiejętności go wykorzystywania. W bardzo karykaturalny sposób wyginała je przez cały spektakl i choć miała to być cecha wszystkich aktorów grających na scenie (tak przynajmniej mi się wydaje) to ona zrobiła z tym coś mistrzowskiego!!! Patrząc na nią doceniałam zawód aktora tych nieoczywistych aspektach. Piękne! ♥

Nie wiem jak Wam to powiedzieć, ale Ci aktorzy teatralni byli najlepszą wersją teatralnych aktorów jakich widziałam, serio! Nie wiem czemu aż tak bardzo, bo choć mieli bardzo mocne charaktery pod deski teatru… to jednak była w nich taka prosta, prawdziwa ześwirowana natura. Jakby nie grali, jakby tacy byli! Brakuje mi tego często w teatrze. Nie lubię tego wybiegania za kulisy (choć tutaj też to było), nie lubię zbędnego patrzenia w dal za widza (choć tu też to było bardzo widoczne w grze Chruściel) i przerysowanej gry teatralnej a nie aktorskiej no.. i tu właśnie nie mam się do czego przyczepić ♥ Trudno mi wierzyć w historie teatralną tak jak w filmowa, wiadomo… ale tutaj była blisko 😉

I jako tak tylko role drugoplanowe dwójki służących (chyba) mocno nie przypadły mi do gustu. Ten ich wieczny taniec na scenie, który w gładki sposób miał odwrócić uwagę od zabierania elementów scenografii lub usprawiedliwiać ich pobyt na scenie. Dziwne rozwiązanie. Ale kwestia gustu 😉

No i jedno z najważniejszych- jeśli szukacie spektaklu, w którym scenografia zagra główny żart- to koniecznie łapcie jak najszybciej bilety. Bardzo surowa w swoim wykonaniu scena imitująca mieszkanie ze ścianą i zawieszonymi na niej krzesłami. Z początku wydało mi się to dziwnym rozwiązaniem, ale wydawało mi się, że przyczynią się one może do zniwelowania ludzi, którzy wciąż przynosiliby i zanosili przedmioty za kulisy. Okazało się, że ani razu żadne krzesło nie było zdjęte, a to co się na nich działo przekracza wszelkie możliwe pojęcie i wyobrażenia 😀 Super to było!

Gorąco polecam jeśli będziecie mieli możliwość być w Warszawie i chcielibyście obejrzeć spektakl. Jak nie będzie już miejsc, to spróbujcie zainteresować się poduszkami. Wyglądało dramatycznie, kiedy myślałam, że biedni ludzie będą siedzieć na schodach bez oparcia, ale ten spektakl leci jak szalony. W ogóle nie czuć upływu czasu… mam nadzieję, że plecy też nie czują :p Chociaż jak patrzę teraz na ceny to 65 zł za siedzenie na poduszce, to jednak trochę szalona wizja O.o Może jednak lepiej dopłacić. No w portfel Wam nie będę zaglądać… ale w życie kulturalne już chcę 😀 Tak więc powiem jedno- kosmicznie polecam ten spektakl, bo jest BOSKI!

  1. Już wiem, czego brakuje mi w Twoich postach o spektaklach – dowiaduję się tylko, że sztuka jest zajebista, ale o czym właściwie jest? Eee, no właśnie. ;p Ale ok, mogę sobie wygooglować.
    Zainteresowałaś mnie tym spektaklem. Z chęcią bym się wybrała, zwłaszcza że już dawno nie byłam w teatrze.

    1. No widzisz ♥ Ja właśnie czekam na takie słowa: „o zainteresowałaś mnie, zaraz sobie wejdę na stronę teatru 6 piętro i przeczytam o czym i może kupię bilety na najbliższy spektakl. Dzięki”. Nigdy nie chciałam powielać treści… a pisanie o tym o czym jest to zapisane przynajmniej dwa obszerne akapity. Ludzie się boją słów hahah 😀 A ja i tak piszę ich dużo. No i tak sobie wypracowałam jakiś czas temu, że ej- o spektaklu/ książce/ filmie można przeczytać wszędzie… a o moich uczuciach? Tylko na moim blogu 😀 Ale w 100% rozumiem, że to może trochę przeszkadzać, no ale no. Mój cel jest spełniony- zaciekawiłam 😀 Daj znać, czy po przeczytaniu opisu spektaklu zaciekawiłaś się jeszcze bardziej.

      Aaaa, w ogóle wiesz czemu jeszcze nie piszę? Bo ja sama o tym nie czytam. Nie wiedziałam na co idę do teatru 😀 O filmie też nie czytam, o książce też. Biorę jak ktoś poleci, albo jak gdzieś zobaczę, albo coś tam. Prawie nigdy z opisów. Więc to pewnie tak mi wychodzi podświadomie. Że nie mam ochoty pisać opisów.

      Mam nadzieję, ze po tym wyjaśnieniu zrozumiesz bardziej i… polubisz? :p

      1. Spoko, rozumiem podejście jak najbardziej. Ja nie czytam opisów też często, bo zwyczajnie spojlerują. Ale czasem to robię, bo nieraz po opisie już wiem, że to książka/film/cokolwiek zupełnie nie w moim stylu i nie ma co tracić na to czasu. Niby nie ocenia się po okładce, ale znam swój gust na tyle, że wiem mniej więcej czy mi się coś spodoba czy nie, a przecież tego wszystkiego jest tyle, że nawet WYŁĄCZNIE na rzeczy mnie zachwycające nie starczy mi życia 😀 Dlatego nie lubię brać rzeczy w ciemno, a już zwłaszcza kina czy teatru, bo książkę czy film w domu zawsze mogę przerwać w połowie, a z kina jakoś tak nie wyjdę no. Ach, no i tak poza tym, to jest tutaj jakaś nieścisłość z Twojej strony, bo o filmach i książkach zawsze mówisz jakieś zdanie jedno :p Przynajmniej z tego co kojarzę. Ale spoko, spoko, szanuję Twoje podejście jak najbardziej 😀

        1. No serio tak jest z tym życiem, że nawet na najlepsze cuda nie starczy czasu 🙁
          A może i jest nieścisłość, nie wiem. Nie mam klucza do pisania postów 😀 Jak akurat potrzebuje napisać coś o książce/ filmie żeby wyrazić swoje emocje, to to robię. Tu tego nie potrzebowałam, ale może to błąd?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *