ZBIÓRKA filmowa #6

Dzień dobry dzień dobry! Dzisiaj przychodzę do Was troszkę wcześniej ze Zbiórką filmową, bo pierwszego lutego będzie podsumowanie miesiąca, a jeśli do jutra się wyrobię, to będzie film na yt i standardowa notka. Także dzisiaj startujemy ze skromnymi dziewięcioma filmami. Jednak przypominam Wam, że w tym miesiącu pojawiły się dwie notki premierowe, gdzie znajdziecie kilka słów o The Disaster Artist i Nowym obliczu Greya oraz o polskim Planie B  oraz dwa posty z nowej serii NA DŁUŻSZĄ METĘ, gdzie mówię o serialach. Na razie ukazały się takie tytuły jak: Ania, nie Anna oraz Grace i Grace. A jeśli mimo to trochę Wam za mało, to w styczniu ukazała się ZBIÓRKA przepełniona Oskarowym szaleństwem. Dzisiaj deser: ostatnie filmy z mojej listy głównej tj 5 tytułów Oskarowych. Jednak na początku Vega, tak na nadrobienie notki premierowej z ostatniego piątku! 😀

KOBIETY MAFII

Zabijcie mnie, ale… lubię kino Vegi. Na szczęście umiem je rozgraniczyć. Wiem na co idę, kiedy w reżyserii pojawia się właśnie to nazwisko. Wtedy wiem, że nie idę dla historii, a dla stylu. No lubię to kurcze. Nawet ludzie, którzy co chwila chodzili do toalety i na głos mówili, że to gówniane kino nie przekonali mnie do tego. W sumie to oni zapłacili za ten konkretny film, nie ja 😉 Dużo jest tam wątków, dużo emocji i mnóstwo rzeczy, których nie powinno być w kinie. Jednak w tym wypadku znów mnie to przekonało! Przekonuje mnie to samo grono aktorów i kurwy zamiast przecinków. Ale tylko w tych filmach to lubię 😀 Uwielbiam Warnke po raz kolejny, choć po pewnym czasie była już mocno przewidywalna. I dużo się tam nie trzyma kupy… w internecie już krążą podśmiechujki i tym, że to dwugodzinny kinowy zwiastun kolejnego serialu (tak, serial Botoks jeszcze przede mną. Ostatnio trafiłam na czwarty odcinek i na moje nieszczęście cały był wyjęty z filmu). Ja z miłą chęcią obejrzę serial: „Kobiety mafii”. Ba! powiem więcej. Czekam na kontynuację 😉 Moja subiektywna ocena: mocne 8/10. Mocno się śmiałam! Mocno przeżywałam. Było mnóstwo dobrych pomysłów. Jak nie lubicie Vegi to nie idźcie, to jego film. Bardzo jego. Ja lubię no 😉

DRAMAT

Czwarta władza (2017)- nie umiem ocenić tego filmu, ale jedno wiem na pewno. Bardzo nie lubię tego filmu, oglądając go wręcz czułam się poniżona. Przez te wszystkie sztuczki oskarowe nastawione na zdobycie statuetek. Ten film nie wnosi nic nowego i nic dobrego. Może jedynie to, że przez kilka godzin można popatrzeć na Streep i Hanksa, ale w tym wydaniu nie za bardzo ich lubię. Żeby nie było- lubię oskarowe, dobre filmy… ale nie tak perfidne. Ta historia była dosyć ciekawa, ale w ogóle w to nie weszłam. Nie lubię kiedy bohaterowie są mocno przejęci, a ja ziewam ze znużenia. Moja subiektywna opinia: jeśli jeszcze nie zaczęliście nadrabiać oskarowej listy, to polecam zainteresować się innymi pozycjami. Tę zostawcie sobie na szary koniec. Albo w ogóle sobie go odpuście.

Serce miłości (2017) 7/10- byłam na tym filmie połączonym z dyskusją filmową (czyli tak jak lubię najbardziej ♥) i dopiero tam dowiedziałam się, że to film biograficzny, choć nigdy wcześniej nie wiedziałam o tej parze artystów (czy to wstyd?). Ten film był dobry, tak po prostu dobry. Bardzo ładny i baaardzo artystyczny. I tak jak mówiła jedna osoba z widowni- był nierealny, bo nikt nie jest zawsze jedynie artystą. Nie było mięsa, nie było krzyku ani śmiania. Była reżyseria… ale za to bardzo ładna. Moja subiektywna ocena: wolę inne kino, ale to było ładne. Jeśli lubicie oglądać w kinie artystyczne uniesienia- to jest to film dla Was. Ja wolę prawdę. Nawet jeśli ma być brudna i brzydka.

Mudbound (2017) 9/10- nie wiem czy to nie będzie nadużycie, ale kiedy oglądałam ten film (i w sumie nadal) mam nieodparte wrażenie, że to bardziej realistyczna, bardziej brutalna i szara wersja mojego filmu #1 „Django”. Wiele wątków est podobnych, ale pokazane jest to na tak różne sposoby, że dwa akceptuję w pełni! Tu natomiast pojawia się mnóstwo wątków, które w oczywisty sposób łapią człowieka za serce, ale robią to w dobry sposób! Nie ma tutaj sztuczek poniżej pasa. Wszystko jest w dobrym, choć brutalnym tonie. Tak realistyczne! Tak bolesne, a zarazem piękne. Moja subiektywna ocena: jeśli macie Netflixa, to koniecznie obejrzyjcie ten film jeszcze dziś. Bardzo warto! ♥ To mój ulubiony film (i najwyżej notowany) tej ZBIÓRKI.

BIOGRAFICZNY

Marshall (2017) 8/10- jak to zwykle bywa przy Oskarach, podczas ogłoszonej listy nominacji naoglądam się prawdziwych historii o czarnoskórych na cały rok. To zawsze są dobre filmy! Na całe szczęście, bo dotykają tak delikatnych ludzkich tematów, że niesmacznym byłoby gdyby zostało to przekazane źle. Marshall nominowany jest jedynie za piosenkę i choć „Stand up for something jest naprawdę bardzo dobrą piosenką, to moim zdaniem jedna nominacja to zdecydowanie za mało. To naprawdę bardzo dobry film! Z bardzo ciekawym wątkiem biograficznym, ale również fabularnym. Moja subiektywna ocena: warto!

Czas mroku (2017) 8/10- tak jak już każdy powiedział powiem i ja- to film jednego aktora i w zależności od tego jak Gary Oldman sobie radzi taki właśnie jest film. Dla mnie rola arcydzieło! Charakteryzacja tym bardziej. O Dunkierce mówiłam Wam ostatnio i dla niewtajemniczonych- czas mroku to druga strona medalu. Dobrze było obejrzeć ten film dopiero po wyżej wspomnianym obrazie. Jednak mimo genialnej kreacji ten film dość szybko ze mnie spłynął i teraz pisząc te parę słów czuję, że chodzę po omacku, bo nie wiele pamiętam. Tak więc kończę. Moja subiektywna ocena: warto chociażby dla ocenienia tego słynnego filmu o którym każdy mówi tak samo i dla tego jedynego aktora 😉

Ignacy Loyola (2017) 6/10- rzadko kiedy zdarza mi się darzyć jakiegoś świętego tak wielkim uznaniem i sympatią przed obejrzeniem jego filmowej biografii. Jednak Ignacy Loyoja od dłuższego czasu pomaga mi w życiowym rozeznaniu. Szanuję go w stu procentach i choć chciałam, to duma i obrażenie na Multikino nie pozwoliło mi wybrać się na ten film. Na szczęście Światowid sprostał moim oczekiwaniom i wypuścił jeden seans mojego ulubionego świętego (nie no dobra, ulubionym jest Jan Paweł II- wiadomo! :D). To kolejny obraz złego religijnego filmu, ale mimo tych wszystkich gównianych błędów całkiem mi się podobał. Wyszłam napełniona. A to chyba ważne? Moja subiektywna ocena: film polecam Wam w ostatniej kolejności, na początku zaznajomcie się z jego rozważaniami na temat podejmowania dobrych i złych decyzji, tego jak rozważyć czy coś pochodzi od Boga czy od szatana. To był tak mądry człowiek! Aż żal pozbawiać się tak dobrej wiedzy.

HORROR

Uciekaj!(2017) 8/10- i co? Zszokowani, że na blogu ciutwiecej.pl możecie znaleźć horror? 😉 To nie żaden błąd, jednak przed włączeniem spytałam kilku osób, czy na pewno nie jest straszny. Moim szczęściem jest to, że oglądałam piękny film: „Mięso” i teraz za każdym razem gdy widzę ciekawy horror pytam: „taki jak Mięso?” jeśli odpowiedź jest twierdząca- biorę! SZOKUJĄCY! Ale dla mnie bardzo dobry! Dość niemożliwy, choć dla mnie wszystko co dotyczy rasizmu jest niemożliwe. Moja subiektywna ocena: Bardzo gorąco polecam Wam ten film. Bardzo!

MELODRAMAT

The room (2003)- nie potrafię ocenić tego filmu. Najchętniej wystawiłabym mu dziesiątkę z serduszkiem, bo moje serce nie potrafi wystawić czemuś, co wywoływało w nas (oglądających ze mną) tak niesamowite emocje. Znacie historię tego filmu? Jeśli nie widzieliście, to myślę, że będzie Was śmieszył jeszcze bardziej po wcześniejszym obejrzeniu tegorocznej biografii ziomków ze zdjęcia poniżej. Kapitalny 😀 Nigdy chyba już nie będę potrafiła powiedzieć, że coś nie trzymało się w kinie kupy. Po obejrzeniu tego wszystko jest arcydziełem. Naprawdę. Moja subiektywna ocena: odkąd dowiedziałam się o co chodzi z tym filmem, wiedziałam, że muszę go obejrzeć. Czy jest tu ktoś jeszcze (prócz mnie) kto widział go tak późno lub jeszcze nigdy go nie widział? Dawajcie znać 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *