Post Daniela

Z moich pięknych warzywnych zakupów zostało już niewiele i chciałoby się rzec, że z postu również… ale dzisiaj Wam trochę powiem dlaczego przerwałam i przede wszystkim o tym, że te kilka dni dało niesamowite owoce! ♥

Najpierw myślałam, że to żaden post, przecież jedzenie warzyw na wszystkie sposoby jest ekstra zdrowe, dobre i daje super efekty… jednak przestałam tak myśleć już po kilku godzinach. Znosiłam te dni jakoś tam. Nie istotne. Istotne jest to co się we mnie zmieniło, a z racji tego, że jest jeszcze sporo dni do końca czterdziestodniowego postu, to może kogoś zainspiruję do tej formy poszczenia.

SZUSTAK

Podczas tych dni tłumaczy na czym tak na prawdę polega post i uwierzcie, że pierwszy raz zrozumiałam o co tak naprawdę chodzi i po co pościmy, gdyby nie jego tłumaczenia i zachęta do stałej modlitwy przez cały dzień na pewno nie wytrzymałabym do końca pierwszego dnia, uznałabym, że to bez sensu i nie ma co się męczyć. A te jego krótkie filmiki na youtube stworzyły mi na nową przepiękną relację z Bogiem. Serio. Nie śpiewałam i nie tańczyłam, ale w swoim pewnym smutku mogłam zawierzyć Bogu i znów zacząć z nim rozmawiać. Nie tylko wieczorem, czy w Kościele… ale zawsze. W każdej minucie. I piękne w tym wszystkim jest to, że te kilka dni sprawiło, że jest dobrze. I teraz kiedy już jem wszystko, nadal chcę cały dzień być z Bogiem. Brakowało mi tego ♥ Myślę, że pełny wymiar te rekolekcje mają właśnie podczas bólu i głodu… ale nawet jeśli pościcie w inny sposób, polecam w każdy dzień oglądać te kilka minut „gadanka” 😉 Co za człowiek! Jak trafia! ♥ Poza tym polecam bardzo Wam zobaczyć filmiki na temat dobrej mamy, kobiety i mężczyzny. Piękne i bardzo mądre, choć niesamowicie trudne.

ISTOTA POSZCZENIA W PIĄTEK

Zawsze rozumiałam to na swój sposób. Myślę, że dobry, bo każdy jest dobry jeśli robimy to w jakiś sposób dla Boga. Jednak dopiero teraz, po zapoznaniu się z wyjaśnieniem Adama Szustaka na temat postu jestem w stu procentach chętna i gotowa na poszczenie w każdy piątek. Już bez zbędnych ogromnych przedsięwzięć danielowych i poszukiwania przepisów na warzywne dania. W piątek chcę mieć ten czas dla Boga. W głodzie, w bólu, ale i w radości i w oczekiwaniu na zmartwychwstanie! Bo przecież w to właśnie wierzymy i to w tym wszystkim jest takie piękne.

CODZIENNA PEŁNA MODLITWA

Miałam trudny czas, ale od Hipster Katoliczki uczę się (a raczej dopiero zaczynam), że o tym też można mówić, że to nie jest nic złego, bo każdy potrzebuje takiego czasu. Ja powracam. Potrzebowałam totalnej zmiany, nawet w tak błahej (choć, czy rzeczywiście?) rzeczy jaką jest jedzenie. Dzięki temu mogłam choć trochę powrócić na swoją starą, ULUBIONĄ ścieżkę. I tak gdy było więcej czasu na samotność, na ciszę i Boga powróciłam do Pisma Świętego czytanego codziennie z uwagą. Dorosłam do codziennej modlitwy za wszystkich, na których mi zależy. Dochodziłam do tego od dawna, ale najbardziej czułam potrzebę po pobycie w Warszawie, o czym pisałam Wam już jakiś czas temu. Po rozmowie z kolegom zdecydowałam się również na założenie dzienniczka na wszystkie życiowe rozkminy, do przepracowania, do przemodlenia. Bałam się tego, zupełnie nie wiedziałam co mogłabym tam pisać… ale już wiem, że było mi to niesamowicie potrzebne. Może napiszę o tym kiedyś post. Zobaczymy 😉

BÓG NA PIERWSZYM PLANIE

Zawsze jak kończę jakiś post ciśnie mi się na usta, żeby wszystkim mówić, że dalej kocham Boga tak samo tylko z pełnym brzuchem 😉 I choć nie wytrzymałam trzech tygodni, ba! nie wytrzymałam nawet zamierzonych dziesięciu, to jestem szczęśliwa z owoców (a może dopiero małych nasionek), które ten post we mnie zdziałał. Bo Bóg jest DOBRY! I zawsze musi być na pierwszym planie. Muszę o tym pamiętać 😀

Poniżej zdjęcie obiadu mojej mamy na dzisiaj. Ja w lodówce mam już pierogi ruskie na poprawę kondycji, bo zaprzestałam swojego postu z prostego powodu: moje zdrowie zupełnie mi na to nie pozwalało. Drętwiały mi ręce, czułam się źle, kręciło mi się w głowie […] do trzech dni miało wszystko przejść, nie przeszło, więc wolałam zaprzestać. Nie dla każdego takie głodówki, jednak jak się okazuje nie zawsze trzeba być wspaniałym w stu procentach. Bóg daje owoce tam gdzie chce. Nawet takim głodomorkom jak ja hahah 😀 Ale wpiszcie sobie na instagramie #langustowydaniel ludzie tam robili jakieś szalone i pyszne rzeczy! Pizze na kalafiorze czy inne wypasy. Ludzie są niesamowici 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *