ALLO ALLO! Premiera spektaklu teatru elbląskiego

Pamiętacie jak mówiłam, że będę teraz częstym bywalcem kina i teatru? No cóż, wyszło jak wyszło. Okazało się, że gdy mam dużo czasu mam również o wiele za dużo zajęć i bardzo często musiałam wybierać pomiędzy kilkoma wydarzeniami jednego dnia. Prawie nigdy nie wybierałam niestety teatru… bo miałam nadzieję, że jeśli nie będę mogła iść na pierwszy spektakl z repertuaru, to na pewno pójdę na kolejny. Nigdy mi się to jeszcze nie udało 😉

Dlatego tym bardziej byłam szczęśliwa siedząc, w doborowym towarzystwie, w teatralnym fotelu czekając na premierę spektaklu.

ALLO ALLO! To kolejne pstryknięcie mi w nos i powiedzenie, że jednak o tej kulturze wiem mało i wciąż muszę się dowiadywać 😉 Zawsze bardzo mnie śmieszy, kiedy dyrektor teatru prosi o świeże spojrzenie na spektakl i nieporównywanie do kultowego serialu… eh i ja w tym momencie patrze na to świeżym okiem, bo najzwyczajniej w świecie nigdy nie słyszałam i nie znam oryginału! Tragedia! 😀 No ale przecież człowiek uczy się całe życie. Nawet miałam w planach nadrobić serial… ale przygniotło mnie dziewięć sezonów. Chyba nie mam aż tyle zbytecznego czasu 😉

Więc dzisiaj o spektaklu. Okiem zupełnie świeżym, bo nieświadomym, nie porównując do pierwotnych wersji.

Francuska komedia w czasach okupacji, w której mnóstwo erotyzmu. W niektórych momentach przekracza tą cienką nić delikatnego niedopowiedzenia do konkretnej dosłowności, jednak mimo wszystko wciąż zostaje w atmosferze lekkości.

Ruchoma scena w elbląskim teatrze zawsze wywołuje we mnie jakieś dobre emocje. Wtedy nie tylko wizualnie jest o wiele ciekawiej i scenograficznie, ale wtedy zazwyczaj spektakl jest również o wiele bardziej bogaty i ciekawy. Wiadomo, człowiek lubi jak coś się rusza i zmienia 😉 Tu scenografii jest aż cztery (z tego co dobrze kojarzę), jednak główną jest kawiarnia Rene, w której odbywają się kluczowe sceny. Wszystkie scenografie wyglądają naprawdę dobrze.

Na scenie zagrało trzynastu aktorów w rewelacyjnych kreacjach. Mi najbardziej do gustu przypadła rola Michelle (Aleksandry Wojtysiak), która jako szpieg przybierała wiele, zupełnie różnych ról i dzięki temu mogliśmy (po raz kolejny) zobaczyć jej genialną grę aktorską na bardzo wysokim poziomie. Czy ja już wspominałam, że odkąd widziałam ją w spektaklu Edith i Marlene zakochałam się bez pamięci? 😉

Choć to spektakl muzyczny i śpiewu jest bardzo dużo, to jednak nie każda piosenka wybrzmiewała w odpowiednim tonie. Kilka piosenek nie zostało udźwigniętych, jednak mimo wszystko to naprawdę dobra dawka śpiewanego urozmaicenia spektaklu.

Chciałam tutaj dzisiaj być mądra i elokwentna… ale wiecie co? Nie lubię czytać „mądrych i elokwentnych” wypowiedzi na blogach z recenzjami, więc jeszcze tak Wam powiem już totalnie moimi (może i prostymi?) słowami. To naprawdę bardzo dobry spektakl, który posiada rewelacyjne kostiumy, scenografię i dużo bardzo zabawnych dialogów. Czułam klimat francuskiej restauracji! ♥ I choć spektakl na facebooku jest promowany przede wszystkim odmiennym słownictwem oficera Crabtree, to uwierzcie mi, że na deskach teatru pojawia się o wiele więcej o wiele lepszego humoru 😉 Tak więc jeśli nie macie co zrobić z czasem przez najbliższe cztery weekendy- to spektakl Allo Allo! jest idealnym pomysłem na wykorzystanie go w dobry sposób 🙂 Gorąco polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *