PREMIEROWO, czyli co w kinie piszczy #2

Dzień dobry! Dzień dobry!

Dzisiaj na blogu trzy filmy, które aktualnie są w kinie. Wczoraj (w piątek) spędziłam siedem godzin w kinie. W pewnym momencie złapał mnie kryzys, ale udało się. Wszystkie filmy zaliczone, a to oznacza, że z czystym sumieniem mogę pisać ten post. W tamtym tygodniu nie było notki, ponieważ w piątek wybrałam teatr i sztukę „Niedźwiedź. Oświadczyny”. Dlatego dzisiaj nie będzie jedynie wczorajszych nowości, ale również dwie pozycje, które premierę miały tydzień temu. Mniema, że i tak wszyscy jeszcze do kina na nie nie poszli, więc może kilka moich słów na ten temat przyda się do podjęcia decyzji.

A! No i jeszcze nie byłabym sobą, gdybym nie wyrzuciła całej swojej żółci na tym blogu na temat, który niesamowicie mnie irytuje. Botoks! Ludzie kochani, jak bardzo tracę wiarę w ludzi przez ten film. Nie w służbę zdrowia oczywiście, a w widzów. Pisałam o tym filmie same dobre rzeczy, nadal uważam, że jest naprawdę świetny. Mi się podobał. Nie mam takiego wykształcenia i wpływu na ludzi, żeby mówić czy film tak ogólnie jest dobry czy nie. Okey. Może nie jest. MI SIĘ PODOBAŁ. Ale jak czytam czasami wielkie oburzenie na temat Vegi to mnie krew zalewa. Ludzie! Moja ostateczna wytrzymałość skończyła się na wykładach o krytyce filmowej, gdzie każdy krytykował- nikt nie widział O.o SZOK! Ej, a wiecie, że to tylko film? To, że był oparty na faktach, to nie znaczy, że w jednym szpitalu w jednym czasie działy się właśnie takie rzeczy. To znaczy, że reżyser czymś tam się zainspirował i zrobił swoje. Film to zawsze mniejsza lub większa FIKCJA. Jak tak sobie czytam komentarze, że Vega skupił się tylko na złym i jaki to on jest niedobry, to aż mi się śmiać chce. Człowiek napisał sobie taki scenariusz. Skupić się chciał właśnie na tym, choć oczywiście mógł na dobrym. Jakby zrobił tylko o dobrym to byłoby miło. Eh. Taki miał pomysł na swój film. A drugi komentarz (mój ulubiony!♥), że ludzie teraz przestaną chodzić do szpitali. AAAAAHAHHAHAHAHHAHAHAHA! Widziałam film i wiecie? Już byłam w szpitalu i nie patrzyłam na służbę zdrowia przez pryzmat Botoksu. To tak samo jakbym musiała patrzeć na wszystkie dzieci przez pryzmat Placu Zabaw, a wszystkie nastolatki to Galerianki. Każdy hotel wygląda jak Grand Budapest Hotel, a emotki w naszej komórce mają uczucia…. No beka! Serio. Ja rozumiem- ten film może się nie podobać, ale nie rozumiem jak może się nie podobać ludziom, którzy go nie widzieli. Rozumiem, że antyfani nie chcą wydawać pieniędzy na bilet i dokładać swoją cegiełkę do milionów, które zbije ten film. Rozumiem, bo sama mam tak z Grey’em. Jednak póki nie obejrzę go nielegalnie w necie- nie wypowiadam się na jego temat. Proste 😉 A że film jest przykry i taki prawdziwy, że teraz Polacy nie będą chodzić do szpitala, to błagam- nie bądźmy śmieszni. TO FILM. Może i oparty na faktach… ale to nadal film. Pomysł Vegi, który nie wszystkim musi pasować… ale po co aż tyle swojej energii na to zużywać? Nie podobał Ci się, bo widziałeś- okey. Szanuję to, choć mi się podobał bardzo. I nadal jest do obejrzenia w kinie. Zapraszam. A teraz przejdźmy do filmów miłych.

EMOTKI. FILM

Jak ja czekałam na tę bajkę. Czasami tak jest, że coś trafia w moje serce, przez przypadkowo obejrzany zwiastun. Tak było w tym przypadku. Czekałam, czekałam, w Warszawie sobie przypomniałam poprzez wieeelkie bilbordy, do Elblaga wróciłam- poszłam do kina i…. no i nic. Nie lubię bajek, które są tak po prostu. Na szczęście rzadko się takie zdarzają. Ostatnio miałam tam na przykład z animacją DOM. Fajnie się to ogląda. Jest dużo fajnych tekstów, śmieszków i jest bardzo dobrze wykonana… ale czegoś brakuje. Nie powiem Wam czego. Na szczęście nie piszę recenzji na filmweb tylko swoje luźne odczucia 😀 Jeśli chcecie na chwilę wejść w telefon i zobaczyć emotki trochę z innej strony to warto. Mam takie mieszane uczucia, bo przecież film o takim temacie powinien być dla ludzi w takim no moim wieku, a na sali byli sami młodzi ludzie (hehe) z podstawówki. Jej, „za moich czasów to telefony się dostawało późno, nie brało się do szkoły i w sumie nie miało się z kim przez niego rozmawiać”… a tu proszę. Pomijając to jednak, wydaje mi się, że tak bardzo dotykający wszystkie grupy wiekowe film powinien być skierowany do wszystkich. A on był mocno ukierunkowany na dzieci. Szkoda. Dobrze się oglądało, ale po wyjściu nie miało się żadnych emocji. Piotr nawet przysypiał, a uwierzcie, że on jest miłośnikiem bajek, więc to dobra recenzja :p Moja subiektywna ocena: nawet gdyby mi ktoś powiedział, że mam nie obejrzeć to bym obejrzała. Ale nie jeśli nie macie takich zapartych emocji jak ja, to polecam czekać na lepsze 😉 Albo obejrzeć z innego źródła- jeśli wiesz co mam na myśli 😉

TWÓJ VINCENT

Każdy kogo słuchałam w tej sprawie mówił, że rewelacyjny pomysł, ale nudna fabuła. Również ja właśnie tego spodziewałam się od filmu. W pewien sposób sprostał moim oczekiwaniom, choć ciśnie mi się na język żeby powiedzieć, że nawet przekroczył te oczekiwania. Wykonany jest rzeczywiście perfekcyjnie. Genialny pomysł, choć w zwiastunie wydałam mi się dosyć tandetny. I mimo, że nie był zbyt porywający, to naprawdę był ciekawy. Śmieszy mnie jak wszyscy chcą za wszelką cenę przyznać jak bardzo znali tę historię, że tak tak każdy wiedział jak umarł Vincent i ohohoho. Jej, beka! 😀 Wiem, że połowa z tych ludzi nie wiedziała i idzie za tłumem, ale no ok. Ja nie wiedziałam i ciekawiło mnie jak umarł :p Na filmwebie oceniłam na 7/10. Wykonanie oceniłabym na 9. Pomysł na 10. Moja subiektywna ocena: są filmy o których się mówi i gdzie społeczeństwo wymaga posiadania swojego zdania na dany film. To jedna z tych pozycji. Warto pójść dla samego zobaczenia i wyrobienia sobie swojego zdania- tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś kto pięć lat nie był w kinie nagle chciał porozmawiać przy piwku o Vincencie 😉

BLADE RUNNER 2049

Najpierw mi się podobał bardzo… ta na 7/10, ale później na następny dzień miałam go opisać mojej koleżance i było mi tak trudno. Przede wszystkim dlatego, że tam naprawdę dużo się dzieje i że to wszystko jest bardzo skomplikowane i dziwne i nie oglądając filmu jest problem. Dla mnie jednak, jako dla widza, problemem było również opisanie wszystkiego zwięźle bez przerywników typu „no ale w sumie to nie wiem czemu tak”, „no tak było, ale nie wiem czemu”. W tym momencie zapaliła mi się lampka, że ten film był źle zagrany scenariuszem. I na filmwebie wylądowało 6/10 😀 Zbyt dużo niedopowiedzeń, w których widź się gubi. Przynajmniej ja. I oczywiście, mam pokusę powiedzenia: „nie zrozumiałam”, ale mniemam, że nie tylko ja. Mimo wszystko to fajny film, choć niemiłosiernie długo! Czy warto? Trochę tak trochę nie… te dzisiejsze premiery takie mierne :p A wydawało mi się, że z Goslingiem każdy film przechodzi gładko. To nie jest moja ulubiona pozycja. Moja subiektywna ocena: Warto zbierać kasę do słoika i czekać co przyniesie kolejny piątek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *