PREMIEROWO, czyli co w kinie piszczy #1

Informowałam Was już o moich niecnych piątkowych planach kilka dni temu przy okazji postu o filmie Bracia Lumiere. Okazało się niestety, że było to zupełnie niewykonalne. Przynajmniej nie w momencie, kiedy codziennie uczestniczyłam również w projekcjach poświęconych festiwalowi w Gdyni. Swoją piątkową listę musiałam przez to niestety rozłożyć na dwa dni, ale UDAŁO SIĘ.

W Elblągu są dwa kina. Komercyjne Multikino oraz studyjne Kino Światowid. W Multikinie oczywiście dzieje się więcej, ale gdy przez kilka lat chodziła tam co środę odkrywałam, że jest tam naprawdę niewiele. Później kino zostało przeniesione do centrum handlowego, sale zostały totalnie niedostosowane do komfortu oglądania i to wszystko spowodowało, że w stu procentach przeniosłam się do mniejszego, elbląskiego kina. Co to oznacza? Jedynie to, że moje notki z premierami nie będą obejmowały wszystkich filmów, które akurat wchodzą na ekrany kin. Mimo wszystko będzie tego sporo, więc mam nadzieję, że na tym skorzystacie.

W tym tygodniu Kino Światowid zaoferowało aż cztery piątkowe premiery. Dwa z nich oceniłam jedynie na piąteczkę, a resztę powyżej siódemki. Wniosek jest prosty- było dobrze i filmy są warte polecenia. Jeden szczególnie i zostawiam go sobie na sam koniec, tak aby wszystko było usystematyzowane tak jak w przypadku innych moich notek o filmach. Lecimy!

PTAKI ŚPIEWAJĄ W KIGALI

To pozycja, która podczas Elbląskich Replik 42. Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni wzbudzał podobno największe zainteresowanie. Ja byłam niestety tak odległa od tego festiwalu, że jedyną rzecz, w którą się zaangażowałam, to przychodzenie na projekcje. Dopiero po wyjściu z kina myślałam o filmie czy był fajny, czy polecam itp. Tak więc przy tym filmie nie było mowy o rozczarowaniu, bo żadnych wymagań nie postawiłam. Jednak gdy coś startuje w konkursie tak ważnych dla polskiego kina powinno być perfekcyjne. Tu zabrakło tego całkowicie. Dla mnie w tym filmie nie było dobrze zbudowanego scenariusza. Po prostu. Już na wstępie zabrakło najważniejszego czynnika i nie było później jak tego uratować. Szkoda. I choć piękne kadry, drastyczne sceny i dobre role kobiece próbowały to wszystko ratować… to nie było szans na sukces. Przynajmniej w moim odczuciu. Dla mnie ten film to marne, najsłabsze 5/10 Moja subiektywna ocena: niektóre piątki są warte wydania kasy na bilet, nie ta.

THE SQUARE

Żeby wyrobić się w dwóch dniach premier wybiegłam od razu po projekcji „Zgody” (o niej jutro we wspominkach festiwalowych) i ruszyłam do drugiej sali. Totalnie inny rodzaj filmu, więc na początku trochę trudno było mi się przestawić, ale poradziłam sobie! 😀 Film poświęcony sztuce, galeriom sztuki i wszystkiemu co wokół tego. To swego rodzaju przedstawienie granicy między człowiekiem, a zwierzęciem. W którym momencie kończy się sztuka, a zaczyna zwykłe pitolenie. Choć film był dosyć przyjemny i dwie i pół godziny spędzone na sali kinowej nie było czasem trudnym, to jednak po wyjściu nie czułam spełnienia. To bardzo dziwny film. BARDZO. Mnóstwo dobrych myśli, rewelacyjnych scen… ale wszystko przykryte miernotą. I w tym cały problem. Za dużo tu pomyłek filmowych. Jestem świadoma, że dla krytyków ten film pewnie jest objawieniem, bo posiada mnóstwo metafor, mnóstwo symboli i ukrytych znaczeń, ALE przy okazji filmu WIELKIE PIĘKNO zdałam sobie sprawę, że film jest dla ludzi. Nie muszę obwiniać siebie, że byłam za głupia na film lub nie zrozumiałam zbyt wielu rzeczy i to moja wina. Nie! Film ma być dobry nawet na tym najpłytszym poziomie. Jeśli mądra osoba wyniesie z niego o wiele więcej- to jej. Nie potrzebuję w filmie zaszyfrowanych wskazówek i pstryczków w nos. Nie potrzebuję ich jeśli w momencie patrzenia na to jak na zwykły film nie dostaję zbyt wiele. Na ulotce dumnie widnieje cytat „najśmieszniejszy film nagrodzony Złotą Palmą od czasu Pulp Fiction”- aż mnie coś w serce ukuło! Jestem świadoma kłamstw wypisywanych na filmowych ulotkach promocyjnych, ale to już zbyt wiele 😀 To dosyć śmieszny film, serio… ale nie przesadzajmy, do Tarantino jeszcze mu daaaaaleko. Tu znów daję 5/10, jednak w tym wypadku graniczy z przekroczeniem jej. Moja subiektywna ocena: chyba chciałabym żebyście zobaczyli ten film i podzielili się swoim zdaniem.

LEGO NINJAGO: FILM

Zawsze podchodziłam sceptycznie do tych wszystkich produkcji Lego. Paweł mówił, że to takie świetne,wszyscy się zachwycali, a ja twardo mówiłam, że nie będę oglądać takich szajsów. I co? Pobiegłam żeby zobaczyć i się przekonać. Film był w 3D i pierwszy raz nie bolały nie oczy, ale efekty też były mierne, więc może to się jakoś łączy? No i co? To był naprawdę śmieszny film! Serio. Dochodzę do wniosków, że jak do kin wyjdzie nowa część, to z miłą chęcią się na nią wybiorę, a to chyba najlepsza rekomendacja 😀 7/10, bo mimo wszystko na bardzo dobrą bajkę potrzebuję czegoś więcej niż klocków. Moja subiektywna ocena: wystarczy w 2D.

TULIPANOWA GORĄCZKA

Uwielbiam Alicie Vikander. Zaczęło się oczywiście od genialnej roli w filmie: „Dziewczyna z portretu” i tak już zostało. Bardzo się ucieszyłam na nowy film i nie było możliwości żebym go nie zobaczyła. BYŁ REWELACYJNY! Od pierwszej do ostatniej minuty. Scenariusz, kostiumy, scenografia, aktorzy WSZYSTKO pasowało tu idealnie i tworzyło magię, w którą weszłam rękoma i nogami już w pierwszej minucie. Więcej o tym filmie nie będę pisać, bo nie ma po co. Po prostu wybierzcie się na niego koniecznie! Bardzo mocne 9/10, czemu nie 10? Bo ostatnio boje się tak oceniać film. Jeśli trafi się w najbliższym czasie dycha, to będzie to jakieś niesamowite objawienie. Serio. Na razie nie przewiduje. Moja subiektywna ocena: najlepsza premiera tego tygodnia i film godny polecenia każdemu! ♥

A jeśli potrzebujecie filmu na wieczór, to zapraszam do ZBIÓRKI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *